Uważam, że zarząd popełnił błąd



W październiku 2020 roku TK uznał, że tzw. aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją. Po trzech miesiącach orzeczenie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw. Zlikwidowanie jednej z trzech przesłanek do terminacji ciąży wywołało liczne protesty na ulicach polskich miast.


Od czasu ogłoszenia decyzji Trybunału Konstytucyjnego różne środowiska proponują własne rozwiązania. Komitet Legalna Aborcja Bez Kompromisów, który popiera grupa posłanek Lewicy, przedstawił projekt zakładający m.in. możliwość dokonywania aborcji do 12. tygodnia ciąży niezależnie od przyczyny. Polskie Stronnictwo Ludowe zaproponowało przyjęcie tzw. ustawy ratunkowej, przywracającej trzy przesłanki aborcji, a w dalszej perspektywie przeprowadzenie referendum w tej sprawie.


O propozycji na rozwiązanie ideologicznego sporu mówił także . Prezydent zaproponował, aby dopuszczalne było przeprowadzenie aborcji w przypadkach, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne”.

PO za liberalizacją prawa aborcyjnego


W środę 17 lutego, po kilku tygodniach zapowiedzi, Zarząd Krajowy PO przyjął stanowisko w sprawie aborcji, a dzień później Borys Budka wraz z grupą posłanek Platformy Obywatelskiej przekazali szczegóły na konferencji prasowej. Politycy zaprezentowali „Pakiet Praw Kobiet”, a w nim możliwość przeprowadzania aborcji „w szczególnie trudnych sytuacjach osobistych, po spełnieniu określonych warunków, takich jak konsultacja z psychologiem i z lekarzem”. Małgorzata Kidawa-Błońska dodała, że prawo dokonywania aborcji w tym wypadku obowiązywałoby do 12. tygodnia ciąży.

Stanowisko grupy konserwatywnych polityków PO


Kilka dni wcześniej Interia dotarła do stanowiska konserwatywnej grupy polityków PO w sprawie aborcji. Sprzeciwiają się oni „opresyjnemu zaostrzeniu przepisów prawa aborcyjnego, dokonanemu przez PiS w wyroku TK Julii Przyłębskiej”. Politycy podkreślili jednocześnie, że utożsamiają się z dotychczasowym stanowiskiem PO zawartym w oficjalnych dokumentach, m.in. w Deklaracji Ideowej z 2001, które opiera się na przepisach wprowadzonych ustawą z 1993 roku.


W dalszej części zaznaczyli, że PO nie powinna „zajmować radykalnego stanowiska i stawać się stroną w wojnie aborcyjnej”. W dokumencie, pod którym podpisało się 21 polityków PO, pojawił się zapis, że „należy rozważyć wyrażaną przez znaczącą część społeczeństwa potrzebę przeprowadzenia w przyszłości w tej sprawie referendum”.

Paweł Zalewski: Uważam, że zarząd PO popełnił błąd


W rozmowie z „Wprost” stanowisko przyjęte przez Zarząd Krajowy PO skomentował Paweł Zalewski. Polityk podpisał się pod omawianym wyżej stanowiskiem Grupy Konserwatywnej PO.


– Uważam, że zarząd PO popełnił błąd. To jest wchodzenie w kwestie światopoglądowe, czego chce Jarosław Kaczyński. Prezes PiS chce wywołać w Polsce konflikt światopoglądowy i uważam, że wchodzenie w ten konflikt jest błędem – powiedział Paweł Zalewski i przypomniał artykuł ze statutu partii.


Traktuję stanowisko PO w sprawie aborcji jako propozycję władz partii. Artykuł 57. statutu stanowi, że decyzje w sprawach ideowych podejmuje Konwencja, więc należy zwołać Radę Krajową, która zwoła Konwencję. Oczekuję od zarządu, że taka właśnie decyzja zostanie przyjęta i że wówczas i na Radzie, i na Konwencji będziemy mogli wypracować decyzję i stanowisko, które pozwoli być w Platformie osobom o światopoglądzie bardziej lewicowym i bardziej konserwatywnym – stwierdził.


Paweł Zalewski podkreślił, że wewnątrz partii należy wypracować takie rozwiązania, które pozwolą politykom o różnym światopoglądzie działać na rzecz ugrupowania.


– Uważam, że to są poważne kwestie, które wymagają: po pierwsze przestrzegania statutu i działania w zgodzie z nim, a po drugie wymagają szerokiej debaty w ramach partii, czyli z jednej strony procedury demokratyczne, bo tym się różnimy od PiS-u, że jesteśmy partią demokratyczną, a z drugiej strony kwestia znalezienia takich rozwiązań, które spowodują, że politycy o różnych światopoglądach będą mogli dalej pracować na rzecz Platformy Obywatelskiej i Polski. Tak jak do tej pory przez 20 lat nam się to udawało. Czekam na debatę wewnątrz partii, która dzisiejszym stanowiskiem zarządu została rozpoczęta – podsumował Paweł Zalewski.


Czytaj też:
Członek władz PO po decyzji ws. aborcji: „Nie mamy nawet drobnego rozłamu”





Źródło

PSL chce referendum, a Lewica liberalizacji. Partie przedstawiają swoje „plany ratunkowe”



22 października ubiegłego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja embriopatologiczna jest niezgodna z Konstytucją. Aborcji takiej dokonywało się, gdy podczas badań prenatalnych wykrywano ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia płodu. Tuż po wyroku TK, na ulicę wyszły tłumy protestujących. Gwałtowne protesty odbyły się nie tylko w stolicy, ale i w wielu innych miastach, czy małych miejscowościach Polski.


Przez trzy miesiące Trybunał wstrzymywał się z publikacją uzasadnienia wyroku, jednak 27 stycznia na stronie TK dokument nagle się pojawił. Jeszcze tego samego dnia, tuż przed północą, wyrok TK opublikowano w Dzienniku Ustaw. Tym samym, przepis zakazujący aborcji embriopatologicznej wszedł w życie.


W praktyce oznacza to, że w Polsce można usunąć ciążę jedynie wtedy, gdy zagraża ona zdrowiu lub życiu matki, a także wtedy, gdy pochodzi z czynu zabronionego, czyli gwałtu. Jeśli podczas badań zostaną stwierdzone poważne wady genetyczne płodu, kobieta będzie zmuszona taką ciążę donosić.

PSL proponuje referendum


Podczas konferencji w Sejmie, Polskie Stronnictwo Ludowe przedstawiło swój plan na wyjście ze wspomnianej sytuacji. – Oczekujemy natychmiastowego zwołania Sejmu i przyjęcia naszej ustawy. To rozwiązanie ratunkowe. Czas pandemii i ten moment podjęcia wyroku to wyraz największej głupoty i chamstwa władzy wobec Polaków – mówił lider partii Władysław Kosiniak-Kamysz.


PSL proponuje, by „ratunkowo” przywrócić kompromis, jaki obowiązywał do tej pory, a w dłuższej, docelowej perspektywie, rozpisać referendum, w którym o zdanie na temat aborcji zapytani zostaną obywatele.


twitter

Lewica żąda liberalizacji przepisów


Swoją konferencję na temat aktualnej sytuacji w kraju mieli także przedstawiciele Lewicy. „Przestańcie się migać” – padł apel w kierunku pozostałej części opozycji. Zdaniem Lewicy, odpowiedzią na wyrok TK powinno być całkowite zalegalizowanie aborcji.


Projekt Lewicy w tej sprawie, umożliwiający aborcję do 12. tygodnia ciąży i wprowadzający nowy zakres edukacji seksualnej, znajduje się w Sejmie już od niemal roku. Lewica zapowiedziała również, że będzie zbierać podpisy pod obywatelskim projektem dotyczącym legalizacji aborcji w naszym kraju.


twitterCzytaj też:
W środę skierowano ją na zabieg aborcji. Kilka godzin później wszedł w życie wyrok TK





Źródło

Referendum w sprawie aborcji? Sondaż IBRiS



W ocenach czwartkowej (22 października) decyzji TK dominują negatywne noty. 51,8 proc. ankietowanych ocenia wyrok „zdecydowanie źle”, a 14,1 proc. „raczej źle”. „Zdecydowanie dobrze” i „raczej dobrze” ocenia wyrok łącznie 24,9 proc. ankietowanych. 9 proc. respondentów nie ma na ten temat zdania.


IBRIS zapytał także, czy w związku z aktualna sytuacją w naszym kraju, konieczne byłoby przeprowadzenie referendum na temat dopuszczalności aborcji.


68,8 proc. ankietowanych uważa, że referendum jest konieczne, 24 proc. nie widzi takiej potrzeby, a 7,2 proc. nie ma zdania.


twitter

Referendum w sprawie aborcji – jaka jest procedura?


Jak stanowi Konstytucja, referendum ogólnokrajowe można ogłosić m.in. ze względu na rozpatrzenie ważnych problemów społecznych. Z inicjatywą taką mogą wyjść: prezydent, Sejm, Senat, Rada Ministrów, czy grupa minimum 500 000 obywateli.


By referendum było ważne musi w nim wziąć udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Rozstrzygnięcie w referendum następuje, jeśli odpowiedź na „tak” lub „nie” stanowi większość wśród oddanych głosów lub w przypadku pytania wariantowego na jeden oddano najwięcej ważnych głosów.


W teorii ustawodawca ma obowiązek wprowadzenia w życie decyzji, jaka została podjęta w referendum. Nie ma jednak żadnych ustawowych konsekwencji, kiedy odpowiednie organy nie zastosują się do wspomnianego obowiązku.


Czytaj też:
Co dalej z wyrokiem TK ws. aborcji? Przedstawiamy możliwe scenariusze





Source link

Wyrok TK w sprawi aborcji. Oto możliwe scenariusze



Klasyczna ścieżka jest oczywista – wyrok TK zostaje opublikowany w Dzienniku Ustaw, a zmieniona regulacja wchodzi w życie. Oznacza to, że z dniem opublikowania wyroku, lekarz nie może legalnie przeprowadzać aborcji w sytuacji ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.


Od czwartku 22 października wyrok ten nie został jednak opublikowany, a najtęższe głowy w partii rządzącej zapewne myślą, jak wybrnąć z tej sytuacji. Protestujący wyszli na ulicę już w momencie ogłoszenia samej decyzji i od tego momentu demonstracje jedynie rosną w siłę. Oliwą wlaną do ognia, a jednocześnie działaniem zgodnym z literą polskiego prawa, byłaby publikacja wyroku TK – o czym rządzący zdają się wiedzieć.


Co więc dalej? Co zrobić, by wyrok TK nie był odbezpieczonym granatem, a ledwie groźnie wyglądającym niewybuchem? O możliwe scenariusze zapytaliśmy ekspertów.

Nie publikować wyroku TK?


Jednym z pomysłów na poradzenie sobie z sytuacją, głoszonym m.in. przez niektóre partie opozycyjne, jest niepublikowanie wyroku Trybunału. W praktyce bowiem – nieopublikowany wyrok to taki, którego nie można zastosować.


Były prezes TK prof. Andrzej Zoll przyznaje, że choć to kontrowersyjny pomysł, w obecnej sytuacji byłby mu przychylny.


– Odradzam niepublikowanie wyroku, bo to jedynie utwierdza w przekonaniu, że władza może sobie zrobić z Trybunałem, co tylko uważa za słuszne, a w państwie prawa taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – mówi z kolei także były prezes TK prof. Jerzy Stępień.

Nowelizacja ustawy z 1993 roku?


Obaj konstytucjonaliści są jednak zgodni, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby znowelizowanie ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. To właśnie w tym dokumencie widnieje zapis, w którym ustawodawca wskazuje trzy wyjątki, kiedy można dokonać w Polsce legalnej aborcji.


Jeden z tych wyjątków, zakwestionowany przez TK 22 października, mógłby, zdaniem ekspertów, przejść zmiany, które pozwoliłyby na przywrócenie akceptowalnego ładu prawnego. – To byłoby najbardziej praktyczne rozwiązanie. Inaczej z wyroku Trybunału nie można się wycofać, bo w tej strukturze nie istnieje procedura wznowienia postępowania – mówi nam prof. Stępień.


– Mamy wielki impas prawny. Najmądrzejsze byłoby znowelizowanie ustawy. Wtedy można doprecyzować przepis, zmienić jego brzmienie, a wyrok TK, odnoszący się do „starej wersji” straciłby wówczas znaczenie – dodaje prof. Zoll.


Do scenariusza nowelizacyjnego przychyla się także prof. UJ dr hab. Piotr Mikuli – specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego. Jak tłumaczy, nowelizacja zakwestionowanego przepisu miałyby charakter domniemania konstytucyjności jego nowego brzmienia. Oznacza to, że dopóki i ten przepis nie byłby zgłoszony ponownie do rozpatrzenia przez TK, byłby obowiązujący.

Referendum?


Od kilku dni pobrzmiewa również pomysł ogłoszenia referendum, w którym Polacy wypowiedzą się, jakiego prawa aborcyjnego oczekują.


– To mogłoby być wyjście, ale obawiam się, że bardzo trudne w realizacji. Po pierwsze – problemem byłoby stworzenie odpowiednich pytań referendalnych do tak skomplikowanej materii. Po drugie – istnieje spora szansa, a tak wynika z wcześniejszych sondaży na ten temat, że wyniki pokazałyby, że Polacy są za obecnymi przepisami ustanowionymi w kompromisie aborcyjnym w 1993 roku. A powtórzenie prawa, które TK odrzucił w czwartek swoim wyrokiem, byłoby niedopuszczalne – analizuje prof. Stępień.

Sądy nie powinny stosować się do decyzji TK?


W rozmowie z redakcją Wprost.pl, prof. UJ. dr hab. Piotr Mikuli zwraca uwagę̨ na jeszcze jedną możliwość. – Jednym z rozwiązań jest niezastosowanie się do decyzji TK przez sądy powszechne – mówi.


– To oznacza, że sądy mogłyby nie stosować się do orzeczenia TK, uzasadniając to tym, że ma ono wady prawne – przede wszystkim ze względu na udział w jego wydaniu osób nieuprawnionych, niebędących sędziami – dodaje.


Zdaniem eksperta, Trybunał w nowym składzie w przyszłości mógłby zakwestionować czwartkową decyzję organu w tym sensie, że jeżeli przyjdzie mu kiedyś oceniać podobny przepis, mógłby odstąpić od tej dokonanej 22 października wykładni Konstytucji.

Wielki krok wstecz?


Prof. Zoll także zwraca uwagę na wadliwe powołanie TK, które od lat jest przedmiotem konstytucyjnych sporów. – Drogą do wybrnięcia z tej sytuacji może być przyznanie się klasy rządzącej do naruszenia Konstytucji już przy samym wyborze członków TK. Jest to jednak mało realne – przyznaje konstytucjonalista.


– TK mógł orzec zakresowo, co byłoby pewnym wybiegiem, ale nie zrobił tego i doprowadził do bardzo trudnej sytuacji. Czwartkowe orzeczenie było, mówiąc wprost, po prostu niemądre. Skandaliczne jest również to, że tyle lat trwa ten spór, a nie powołano biegłych, którzy mogliby pomóc w lepszym stanowieniu tego prawa – oburza się z kolei prof. Stępień.

Konsekwencje prawnego patu


Jeżeli żadne awaryjne rozwiązanie nie zostanie wprowadzone, w Polsce dojdzie do zaostrzenia prawa aborcyjnego. Co to oznacza w praktyce?


Lekarz, który zdecyduje się na przeprowadzenie zabiegu w myśl starych przepisów, może się spotkać z surową karą – pozbawienia wolności do lat trzech. Prawdopodobny będzie również chaos prawny, gdyż znajdą się sądy, które orzekną zarówno na korzyść jak i na niekorzyść lekarza.


Istnieje również ryzyko, że Polska będzie skarżona do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – i to zarówno przez lekarzy, jak i kobiety, które znajdą się w dramatycznej sytuacji niemożności usunięcia uszkodzonego płodu.


Jeśli jednak PiS zdecyduje się na znowelizowanie ustawy z 1993 roku – i tu pojawi się cały szereg nowych konsekwencji. Partia rządząca może się bowiem zdecydować na doprecyzowanie przesłanki eugenicznej w taki sposób, by dopuszczać aborcję z powodu wad letalnych (takich, które skutkują śmiercią płodu). Zabronione mogą jednak zostać aborcje z powodu wykrycia u płodu np. zespołu Downa, co w obecnym prawie jest dopuszczalne.

Sytuacja na ostrzu noża


Czy protestujące kobiety przyjmą takie rozwiązanie? Czy zgoda w kwestii kompromisu aborcyjnego, jaki mieliśmy do tej pory, była jedynym gwarantem społecznego spokoju? Przed sprawującą władzę klasą polityczną stoją dziś najtrudniejsze pytania od pięciu lat sprawowania rządów. Trafność odpowiedzi będzie jednak nie tylko politycznym zmartwieniem PiS, ale i wyznacznikiem spokoju dla całego społeczeństwa.


Zdaje się jednak, wnosząc po wtorkowym wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że na żaden krok wstecz nie będzie przestrzeni. Podczas przemówienia wicepremier Kaczyński nawoływał bowiem do obrony kościołów, a protestujących określił mianem nihilistów prezentujących „niebywałą wulgarność”.


Także Strajk Kobiet wyraził listę swoich postulatów dość jasno i bezkompromisowo – legalizacja przepisów aborcyjnych i dymisja rządu. Wszystko wskazuje na to, że drogi wyjścia z patu coraz bardziej się zwężają.


Czytaj też:
Polska idzie w ślady Irlandii? „Frustracja ludzi szybko i bezboleśnie nie minie”





Source link