Aborcja to nie jest temat na referendum



W jednym z ostatnich wywiadów, wicepremier Gowin stwierdził, że referendum w sprawie dostępności aborcji może być jedynym rozwiązaniem sporu, jaki wybuchł po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. Minister rozwoju przyznał w rozmowie z portalem Gzaeta.pl, że jeszcze tydzień temu miał zupełnie inny pogląd na tę kwestię.


Pytany o tę sprawę, ksiądz Isakowicz-Zaleski zdecydowanie odrzucił pomysł referendum. – Nie zgadzam się z Jarosławem Gowinem, że ws. aborcji nie ma innej drogi niż referendum – powiedział.


– Referendum ws. aborcji będzie poddane strasznej presji politycznej. Aborcja to nie jest temat na referendum – dodał kapłan. Duchowny jest również przeciwnikiem karania kobiet za aborcję.

Słowa o. Rydzyka


Ks. Isakowicz-Zaleski odniósł się także do słów o. Tadeusza Rydzyka, który podczas obchodów 29. urodzin Radia Maryja bronił oskarżonego o tuszowanie pedofilii biskupa Edwarda Janiaka. Duchowny w mocnych słowach skomentował wystąpienie redemptorysty.


– W słowach o. Rydzyka nie było obrony ofiar, tylko biskupa, który chronił sprawców pedofilii – powiedział. – Watykan powinien interweniować ws. o. Tadeusza Rydzyka – dodał.

Kryzys Kościoła


Duchowny mówił szeroko o obecnym kryzysie w Kościele.


– Kościół jest ciągle oblężoną twierdzą i mija się z rzeczywistością. Stąd spadek zaufania. Instytucje kościelne same sobie zapracowały na te wyniki – powiedział.


– Brakuje w Kościele żywego kontaktu. Parafie nie mogą być tylko punktami usługowymi, gdzie np. przychodzi się po chrzest – oceniał dalej kapłan.


Isakowicz-Zaleski wskazał także, co jest potrzebne, aby zakończyć kryzys w Kościele. Podzielił się także smutną refleksją dotyczącą jego przyszłości.


– Musi być oczyszczenie w Kościele. Nie można krytyki traktować jako atak na Kościół, jak twierdzi o. Rydzyk. Nie uważam, że Kościół dobił do dna. Jeszcze się wiele złych rzeczy stanie – stwierdził.


Czytaj także:
Świąteczny klip Wolnych Sądów. Pokazano w nim Jarosława Kaczyńskiego
Czytaj także:
Kto zyskał na sporze z Brukselą? Zaskakująca odpowiedź badanych





Źródło

Gowin wskazał rozwiązanie kryzysu aborcyjnego. “Być może nie ma już innej drogi”



Przypomnijmy, że 22 października TK orzekł, że tzw. aborcja eugeniczna jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Trybunał orzekał na wniosek grupy posłów, którzy domagali się sprawdzenia, czy przesłanka eugeniczna jest zgodna z polską konstytucją. Decyzja Trybunału wywołała niezadowolenie i falę protestów środowisk feministycznych i lewicowych.


1 grudnia rząd przyjął stanowisko ws. publikacji orzeczenia TK ws. aborcji, informując, że powinno ono zostać opublikowane niezwłocznie po ogłoszeniu przez TK uzasadnienia orzeczenia.


Tymczasem wicepremier Jarosław Gowin w rozmowie z portalem Gazeta.pl stwierdził, że wobec dużej skali konfliktu społecznego wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego, widzi tylko jedno rozwiązanie tego sporu. Podkreślił przy tym, że jeszcze tydzień temu nie przewidywał takiego obrotu sprawy.


– Mój pomysł był niemal tożsamy z propozycją ustawy prezydenta Andrzeja Dudy – stwierdził.


– Jeszcze tydzień temu bym tego nie powiedział, ale teraz już tak. Po tym, gdy naruszono tzw. kompromis aborcyjny z 1993 r., którego byłem i jestem zwolennikiem, być może nie ma już innej drogi jak tylko referendum. Należałoby dobrze przemyśleć pytania i wówczas oddać głos Polakom – dodał wicepremier.


Czytaj także:
Robert Feluś nowym redaktorem naczelnym „Wprost”
Czytaj także:
Ziemkiewicz: Coraz gorzej to wygląda





Źródło

O co chodzi z niekonstytucyjnością aborcji eugenicznej? Ekspert wyjaśnia punkt po punkcie


Wiele osób w Polsce nie rozumie, dlaczego Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z Konstytucją RP tzw. aborcji eugenicznej – sprawę portalowi niezalezna.pl wyjaśnia bardzo dokładnie prawnik, adwokat Zbigniew Cichoń, były sędzia Trybunału Stanu i były senator.

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 22.10.2020r. orzekł o niezgodności z Konstytucją tzw. eugenicznej przesłanki dopuszczalności aborcji ustanowionej w art.4 a ust.1 pkt 2 ustawy z 7.01.1993r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Przypomnijmy, iż artykuł ten stanowi, że przerwanie ciąży może być dokonane w przypadku, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (tzw. przesłanka eugeniczna).

Kilka słów o konstytucji

Trybunał uznał sprzeczność tej przesłanki dopuszczalności aborcji z art.3O, 38 i 31 ust 3 Konstytucji chroniącymi życie i godność człowieka i ustanawiającymi, kiedy i przy spełnieniu jakich warunków prawa gwarantowane w Konstytucji mogą być ograniczone.  

  • Art.30 Konstytucji stwierdza, że przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela, jest nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
  • Art.38 zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia przez Rzeczpospolitą Polską.   

Natomiast art.31 ust.3 stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z  konstytucyjnych  wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie  dla jego bezpieczeństwa  lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, a ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Czy naprawdę chodzi o godność kobiet?

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, iż życie człowieka zgodnie z ww. normami Konstytucji podlega ochronie niezależnie od jego fazy i stanu zdrowia, a zatem także w fazie prenatalnej i gdy dotknięte jest upośledzeniem lub schorzeniem.                                                                                                                                                                  W reakcji na wyrok odezwały się głosy o rzekomym naruszeniu godności kobiet, ich prawa do aborcji i sprzeczności wyroku Trybunału Konstytucyjnego z Europejską Konwencją Praw Człowieka i orzecznictwem Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Pojawiły się wręcz żądania prawa do nieograniczonej aborcji bez konieczności spełnienia jakichkolwiek przesłanek obiektywnych i dochowania jakichkolwiek terminów, czy procedury. 

Warto zatem przeanalizować ową Konwencję i orzecznictwo Trybunału, a także Komisji Praw Człowieka działającej obok Trybunału do chwili jej likwidacji po wejściu w życie protokołu nr 11 do Konwencji tj. 1.11.1999r. i przejęcia jej funkcji przez Trybunał. Otóż wbrew twierdzeniom zwolenników aborcji ani Trybunał ani Komisja Praw Człowieka nigdy nie wyprowadziły z przepisów Konwencji prawa do aborcji, a analizowały to zagadnienie przez pryzmat art.2 Konwencji stanowiący, że prawo każdego człowieka do życia jest chronione i nikt nie może być umyślnie pozbawiony życia i art.8 gwarantujący poszanowanie życia prywatnego.

Wręcz przeciwnie Komisja Praw Człowieka w orzeczeniu z 19.5.1976r. w sprawie sprawie Bruggemann i Scheuten c. Niemcy stwierdzała, iż prywatne życie kobiety jest ściśle powiązane z rozwijającym się płodem, którego nie można traktować jako części ciała kobiety, którym może ona dysponować. Komisja podkreśliła, że zakres ochrony płodu jest kwestią pozostawioną poszczególnym państwom-stronom Konwencji, gdyż przy jej formułowaniu w 1950 r.  różny był on w różnych państwach, jednakże w żadnym z 10 krajów w owym czasie, będących stronami Konwencji, nie było to zostawione swobodnej decyzji kobiety, lecz w każdym z nich były regulacje, dopuszczające w pewnych przypadkach aborcję. 

W Niemczech podobnie

Dlatego Komisja nie uznała za zasadną skargi zarzucającej naruszenie art.8 Konwencji, tj. prawa prywatności przez karalność aborcji dokonywanej poza enumeratywnie wymienionymi przypadkami. Aborcja nielegalna była i jest przestępstwem zagrożonym pozbawieniem wolności. Nota bene sprawę wywołał wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe z 25.2.1975r., który stwierdził, że ustawa wprowadzająca dopuszczalność aborcji na płodzie do 12-go tygodnia istnienia na życzenie kobiety i tym samym depenalizację takiego czynu narusza Konstytucję RFN. 

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny wskazał, iż art. 2 Konstytucji chroniący życie ma zastosowanie także w stosunku do rozwijającego się dziecka w łonie matki i zobowiązuje państwo do jego ochrony w każdym okresie jego rozwoju, mając pierwszeństwo przed  prawem matki, nawet wbrew woli matki. Dla zabezpieczenia tego prawa poczętego dziecka państwo ma prawo penalizować aborcję dokonywaną poza przypadkami, gdy jest ona prawnie dopuszczalna.

Polski TK jak niemiecki

Podobne stanowisko do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego zajął polski Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 28.5.1997r. sygn. 26/96, kiedy Prezesem Trybunału był Prof. Andrzej Zoll, stwierdzając niezgodność z Konstytucją ustawy z 1996r. wprowadzającej do polskiej ustawy nową przesłankę dopuszczalności aborcji do 12 -go m-ca ciąży ze względu na ciężkie warunki życiowe lub trudną sytuację  osobistą matki /tzw. względy społeczne/.Wyrok zapadł jeszcze w czasie obowiązywania poprzedniej Konstytcji, która w przeciwieństwie do Konstytucji z 1997r. nie wyrażała wprost prawa do życia człowieka /art.38 Konstytucji z 1997r./.Trybunał wywiódł prawo do życia z art. 1 Konstytucji, stwierdzającego, że Rzeczpospolita jest państwem prawa i stwierdził brak proporcji dobra poświęcanego, tj. życia poczętego dziecka i prawa matki, a ponadto niedookreśloność przesłanki ciężkich warunków życiowych lub trudnej  sytuacji osobistej w istocie prowadzącej do aborcji na życzenie.

Generalnie Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu odmawia udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy Konwencja gwarantuje prawo do aborcji, jak i  czy art. 2 Konwencji chroniący życie dotyczy także dzieci nienarodzonych, pozostawiając państwu margines swobody i wskazując na różne uregulowania w poszczególnych państwach. 

Przykłady z innych państw

Doskonałym przykładem jest orzeczenie w sprawie A, B, C przeciwko Irlandii z 16.12.2010r. wydane przez Wielką Izbę (17-osobowy skład  w przeciwieństwie do 7 osobowego Małej Izby) nie zdecydował się zakwestionować prawa irlandzkiego. Prawo to dopuszczało aborcję jedynie w przypadku zagrożenia dla życia matki. Mimo, że prawo to jest najbardziej restrykcyjne wśród ponad 40 państw członków Rady Europy, zobowiązanych do przestrzegania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka należy je szanować gdyż obowiązująca regulacja w Irlandii jest wynikiem referendum z 1983r. mającym swe odzwierciedlenie w Konstytucji  stanowiącej wprost o ochronie życia dziecka nienarodzonego. Tak więc zarzut skarżących, iż zakaz aborcji narusza rzekomo art.8 Konwencji, tj. poszanowanie życia prywatnego i zmusił je do wyjazdu do Wielkiej Brytanii dla dokonania jej tam, nie został uwzględniony, podobnie jak zarzut, iż naruszony został zakaz okrutnego traktowania, tj. art.3  Konwencji.

Podobnie wypowiedział się Trybunał strasburski w wyroku z 26.5.2011 r. R.R. przeciwko Polsce, stwierdzając, że ocena od jakiego momentu rozpoczyna się życie człowieka, i przysługująca mu z mocy art.2 Konwencji ochrona, należy do państwa. Trybunał w sprawie tej stwierdził wprawdzie naruszenie art. 8 Konwencji przez pozbawienie skarżącej de facto możliwości przeprowadzenia aborcji, która wg polskiego ustawodawstwa ze względu na przesłanki eugeniczne (deformacja płodu) była dopuszczalna. 

Sprawa Alicji Tysiąc

Podobnie w sprawie Alicji Tysiąc z 20.3.2007r. Trybunał Strasburski stwierdził naruszenie art.8 Konwencji z tej jedynie przyczyny, iż nie zapewniono skarżącej prawa kwestionowania opinii lekarskich stwierdzających brak przesłanek tzw. zdrowotnych do aborcji (twierdziła, że grozi jej utrata wzroku). Nota bene skarżąca urodziła dziecko i wzroku nie straciła. Sprawa miała dwuznaczny wydźwięk moralny, albowiem w dacie wyrokowania urodzone dziecko miało 6 lat, matka skarżąca wzroku nie utraciła, a gdyby skarżąca dopięła swych starań o aborcję, to dziecko by nie żyło. To skłoniło hiszpańskiego sędziego Francisco Javier Borrego do złożenia zdania odrębnego, w którym stwierdził: ”Dzisiaj Trybunał zdecydował, że istota ludzka urodziła się ze względu na naruszenie Europejskiej Konwencji Prawa Człowieka. Zgodnie z tym rozumowaniem jest w Polsce dziecko, które obecnie ma 6 lat, którego prawo urodzenia jest w sprzeczności z  Konwencją .Nigdy nie sądziłem, że Konwencja może zajść tak daleko i uważam to za przerażające”. Trybunał wprawdzie podkreślił, iż nie jest jego rzeczą rozważać, czy Konwencja gwarantuje prawo do aborcji, a jedynie ocenił, czy zapewniono skarżącej właściwe procedury dla oceny, czy zachodziły przesłanki jej dokonania wg obowiązującego prawa.

Trybunały nie uznały prawa do aborcji

Reasumując, nigdy Komisja czy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie uznały, iż istnieje prawo do aborcji. Takie twierdzenia to nic innego, jak usiłowanie kreowania pseudoprawa. Natomiast organy te zawsze stwierdzały, że jest w gestii poszczególnych państw regulacja dopuszczalności ewentualnej aborcji przy uwzględnieniu standardów  moralnych w nich panujących, które nie są jednolite w całej Europie. Jedne bardziej chronią poczęte życie, jak np. w Irlandii, co Trybunał uszanował w sprawie A,B, C. Irlandia, mimo iż żadne inne państwo nie udziela tak daleko idącej ochrony. Uchylanie się Trybunału od wyraźnego zajęcia stanowiska, od kiedy przysługuje ochrona życia człowieka gwarantowana w art.2 Konwencji obok przyczyn w/w ma także i tę, że Konwencja w przeciwieństwie do Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka z 1968 r., nie wskazuje, od jakiego momentu zaczyna się ochrona życia człowieka. Amerykańska Konwencja Praw Człowieka w art. 4 wyraźnie stanowi, iż ”Każda osoba ma prawo do poszanowania jej życia. Prawo to będzie chronione ustawą i w zasadzie od momentu poczęcia”. Brak podobnego sformułowania w art.2 starszej, bo z 1950 r., Europejskiej Konwencji Praw Człowieka powoduje, że Komisja i Trybunał Praw Człowieka nie chcą się wypowiadać wyraźnie w tej kwestii, pozostawiając ją poszczególnym państwom. Określa się to pojęciem marginesu swobody, do którego często się odwołuje Trybunał w kwestiach delikatnych, dotyczących zwłaszcza moralności. Warto, aby o tym pamiętała także Unia Europejska forsująca np. prawne uznanie małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci. Unia na mocy art.6 ust.2 i 3 traktatu Lizbońskiego jest bowiem zobowiązana do przestrzegania  Europejskiej Konwencji  o Prawach Człowieka i prawa w niej zagwarantowane stanowią część prawa Unii jako zasady ogólne  prawa.

Tak więc obecnie po wejściu w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22.10.2010r. eliminującego spośród przesłanek dopuszczalności aborcji prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu, jedynymi przesłankami dopuszczalności aborcji pozostają zagrożenie dla życia lub zdrowia matki lub powstanie ciąży w wyniku czynu zabronionego. Wyeliminowanie przez Trybunał przesłanki eugenicznej w niczym nie powoduje sprzeczności polskiej regulacji z Europejską Konwencją Praw Człowieka, natomiast jest realizacją Konwencji o Prawach Dziecka przyjętej przez ONZ w 1989 r., ratyfikowanej przez Polskę 30.9.1991r., wskazującej w akapicie 10 preambuły na prawo dziecka do opieki, w tym do ochrony prawnej zarówno przed jak i po urodzeniu.



Source link

Wyrok TK w sprawi aborcji. Oto możliwe scenariusze



Klasyczna ścieżka jest oczywista – wyrok TK zostaje opublikowany w Dzienniku Ustaw, a zmieniona regulacja wchodzi w życie. Oznacza to, że z dniem opublikowania wyroku, lekarz nie może legalnie przeprowadzać aborcji w sytuacji ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.


Od czwartku 22 października wyrok ten nie został jednak opublikowany, a najtęższe głowy w partii rządzącej zapewne myślą, jak wybrnąć z tej sytuacji. Protestujący wyszli na ulicę już w momencie ogłoszenia samej decyzji i od tego momentu demonstracje jedynie rosną w siłę. Oliwą wlaną do ognia, a jednocześnie działaniem zgodnym z literą polskiego prawa, byłaby publikacja wyroku TK – o czym rządzący zdają się wiedzieć.


Co więc dalej? Co zrobić, by wyrok TK nie był odbezpieczonym granatem, a ledwie groźnie wyglądającym niewybuchem? O możliwe scenariusze zapytaliśmy ekspertów.

Nie publikować wyroku TK?


Jednym z pomysłów na poradzenie sobie z sytuacją, głoszonym m.in. przez niektóre partie opozycyjne, jest niepublikowanie wyroku Trybunału. W praktyce bowiem – nieopublikowany wyrok to taki, którego nie można zastosować.


Były prezes TK prof. Andrzej Zoll przyznaje, że choć to kontrowersyjny pomysł, w obecnej sytuacji byłby mu przychylny.


– Odradzam niepublikowanie wyroku, bo to jedynie utwierdza w przekonaniu, że władza może sobie zrobić z Trybunałem, co tylko uważa za słuszne, a w państwie prawa taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – mówi z kolei także były prezes TK prof. Jerzy Stępień.

Nowelizacja ustawy z 1993 roku?


Obaj konstytucjonaliści są jednak zgodni, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby znowelizowanie ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. To właśnie w tym dokumencie widnieje zapis, w którym ustawodawca wskazuje trzy wyjątki, kiedy można dokonać w Polsce legalnej aborcji.


Jeden z tych wyjątków, zakwestionowany przez TK 22 października, mógłby, zdaniem ekspertów, przejść zmiany, które pozwoliłyby na przywrócenie akceptowalnego ładu prawnego. – To byłoby najbardziej praktyczne rozwiązanie. Inaczej z wyroku Trybunału nie można się wycofać, bo w tej strukturze nie istnieje procedura wznowienia postępowania – mówi nam prof. Stępień.


– Mamy wielki impas prawny. Najmądrzejsze byłoby znowelizowanie ustawy. Wtedy można doprecyzować przepis, zmienić jego brzmienie, a wyrok TK, odnoszący się do „starej wersji” straciłby wówczas znaczenie – dodaje prof. Zoll.


Do scenariusza nowelizacyjnego przychyla się także prof. UJ dr hab. Piotr Mikuli – specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego. Jak tłumaczy, nowelizacja zakwestionowanego przepisu miałyby charakter domniemania konstytucyjności jego nowego brzmienia. Oznacza to, że dopóki i ten przepis nie byłby zgłoszony ponownie do rozpatrzenia przez TK, byłby obowiązujący.

Referendum?


Od kilku dni pobrzmiewa również pomysł ogłoszenia referendum, w którym Polacy wypowiedzą się, jakiego prawa aborcyjnego oczekują.


– To mogłoby być wyjście, ale obawiam się, że bardzo trudne w realizacji. Po pierwsze – problemem byłoby stworzenie odpowiednich pytań referendalnych do tak skomplikowanej materii. Po drugie – istnieje spora szansa, a tak wynika z wcześniejszych sondaży na ten temat, że wyniki pokazałyby, że Polacy są za obecnymi przepisami ustanowionymi w kompromisie aborcyjnym w 1993 roku. A powtórzenie prawa, które TK odrzucił w czwartek swoim wyrokiem, byłoby niedopuszczalne – analizuje prof. Stępień.

Sądy nie powinny stosować się do decyzji TK?


W rozmowie z redakcją Wprost.pl, prof. UJ. dr hab. Piotr Mikuli zwraca uwagę̨ na jeszcze jedną możliwość. – Jednym z rozwiązań jest niezastosowanie się do decyzji TK przez sądy powszechne – mówi.


– To oznacza, że sądy mogłyby nie stosować się do orzeczenia TK, uzasadniając to tym, że ma ono wady prawne – przede wszystkim ze względu na udział w jego wydaniu osób nieuprawnionych, niebędących sędziami – dodaje.


Zdaniem eksperta, Trybunał w nowym składzie w przyszłości mógłby zakwestionować czwartkową decyzję organu w tym sensie, że jeżeli przyjdzie mu kiedyś oceniać podobny przepis, mógłby odstąpić od tej dokonanej 22 października wykładni Konstytucji.

Wielki krok wstecz?


Prof. Zoll także zwraca uwagę na wadliwe powołanie TK, które od lat jest przedmiotem konstytucyjnych sporów. – Drogą do wybrnięcia z tej sytuacji może być przyznanie się klasy rządzącej do naruszenia Konstytucji już przy samym wyborze członków TK. Jest to jednak mało realne – przyznaje konstytucjonalista.


– TK mógł orzec zakresowo, co byłoby pewnym wybiegiem, ale nie zrobił tego i doprowadził do bardzo trudnej sytuacji. Czwartkowe orzeczenie było, mówiąc wprost, po prostu niemądre. Skandaliczne jest również to, że tyle lat trwa ten spór, a nie powołano biegłych, którzy mogliby pomóc w lepszym stanowieniu tego prawa – oburza się z kolei prof. Stępień.

Konsekwencje prawnego patu


Jeżeli żadne awaryjne rozwiązanie nie zostanie wprowadzone, w Polsce dojdzie do zaostrzenia prawa aborcyjnego. Co to oznacza w praktyce?


Lekarz, który zdecyduje się na przeprowadzenie zabiegu w myśl starych przepisów, może się spotkać z surową karą – pozbawienia wolności do lat trzech. Prawdopodobny będzie również chaos prawny, gdyż znajdą się sądy, które orzekną zarówno na korzyść jak i na niekorzyść lekarza.


Istnieje również ryzyko, że Polska będzie skarżona do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – i to zarówno przez lekarzy, jak i kobiety, które znajdą się w dramatycznej sytuacji niemożności usunięcia uszkodzonego płodu.


Jeśli jednak PiS zdecyduje się na znowelizowanie ustawy z 1993 roku – i tu pojawi się cały szereg nowych konsekwencji. Partia rządząca może się bowiem zdecydować na doprecyzowanie przesłanki eugenicznej w taki sposób, by dopuszczać aborcję z powodu wad letalnych (takich, które skutkują śmiercią płodu). Zabronione mogą jednak zostać aborcje z powodu wykrycia u płodu np. zespołu Downa, co w obecnym prawie jest dopuszczalne.

Sytuacja na ostrzu noża


Czy protestujące kobiety przyjmą takie rozwiązanie? Czy zgoda w kwestii kompromisu aborcyjnego, jaki mieliśmy do tej pory, była jedynym gwarantem społecznego spokoju? Przed sprawującą władzę klasą polityczną stoją dziś najtrudniejsze pytania od pięciu lat sprawowania rządów. Trafność odpowiedzi będzie jednak nie tylko politycznym zmartwieniem PiS, ale i wyznacznikiem spokoju dla całego społeczeństwa.


Zdaje się jednak, wnosząc po wtorkowym wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że na żaden krok wstecz nie będzie przestrzeni. Podczas przemówienia wicepremier Kaczyński nawoływał bowiem do obrony kościołów, a protestujących określił mianem nihilistów prezentujących „niebywałą wulgarność”.


Także Strajk Kobiet wyraził listę swoich postulatów dość jasno i bezkompromisowo – legalizacja przepisów aborcyjnych i dymisja rządu. Wszystko wskazuje na to, że drogi wyjścia z patu coraz bardziej się zwężają.


Czytaj też:
Polska idzie w ślady Irlandii? „Frustracja ludzi szybko i bezboleśnie nie minie”





Source link

Protesty w Polsce po decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. W niedzielę akcja w kościołach


Trwa kolejny dzień protestów po decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Na ulicach polskich miast po raz kolejny wyszły osoby niezadowolone z decyzji sędziów. Na niedzielę planowana jest akcja w kościołach.