Platforma o aborcji: zero zadowolonych, sprzeciw konserwatystów, wolne pole w centrum i na prawicy Warszawa


Wszystko wskazuje na to, że Platforma Obywatelska, formułując nowe stanowisko w kwestii aborcji, zafundowała sobie następny kłopot po fali poselskich odejść – rzeczywistych lub wciąż tylko planowanych do Ruchu Polska 2050 Szymona Hołowni. Pomysł właśnie zgłoszony okazuje się na tyle mało konkretny, że praktycznie nie ma zwolenników. Buntują się za to platformiani konserwatyści. 

Dotychczas Koalicja Obywatelska – Platforma Obywatelska przedstawiała się jako zwolenniczka podtrzymania kompromisu aborcyjnego, przyjętego w Polsce na początku lat 90, kiedy rządziła szeroka koalicja postsolidarnościowa od Unii Demokratycznej po Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Kompromis polegał na jednoczesnej rezygnacji z aborcji na życzenie, na którą obowiązujące prawo zezwalało od 1956 r. oraz z pomysłu karania kobiet, przewijającego się przez pierwsze antyaborcyjne projekty. Wprawdzie później SLD zgodę na aborcję “z przyczyn społecznych” w Sejmie przywrócił, ale zakwestionował to z kolei Trybunał Konstytucyjny, wtedy jeszcze od polityków niezależny i sprawa wróciła do punktu wyjścia to jest do wynegocjowanego żmudnie kompromisu. Naruszył go dopiero niedawny wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, po faktycznym przejęciu tego gremium przez PiS (zasiada w nim m.in. dawny prokurator stanu wojennego i realizator tego, co rządzący nazywają reformą wymiaru sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz), ograniczający nawet krótką listę wyjątków, w których można legalnej aborcji dokonać: utrzymano możliwość zabiegu gdy ciąża pozostaje efektem przestępstwa, skreślono tzw. aborcję eugeniczną.

Wygodna okazywała się więc pozycja obrońców historycznego kompromisu aborcyjnego, którą PO-KO do czwartku zajmowała. Nagle jednak wyłoniło się nowe stanowisko, noszące znamiona odwetu na PiS: skoro rządzący kompromisu nie respektują, Platforma również nie zamierza się go trzymać. Tyle, że utrudni to PO-KO odgrywanie roli siły umiarkowanej, centrowej i zdroworozsądkowej. 

Nowy zamysł PO zakłada możliwość dokonania aborcji wtedy, gdy sytuacja kobiety jest trudna, po obligatoryjnej konsultacji z psychologiem i lekarzem.

Rozwiązanie to wzorowane jest na niemieckim, gdzie wprowadzili je chadecy, pragnący odwieść kobiety od zamiaru dokonywania aborcji poprzez mnożenie drobiazgowych wymogów, których przedtem muszą dopełnić.

Zwolenników aborcji na życzenie to nie zadowoli. Umiarkowanym utrudni sympatyzowanie z PO jako partią środka. Konserwatystów zaś rozjuszyły propagowane przez PO obecne rozwiązania.

Zwłaszcza, że nadano im niezręczną formę, przekaz wydaje się daleki od jednoznaczności. Inni stanowiska formułują jaśniej: Polskie Stronnictwo Ludowe opowiada się za referendum w tej kwestii, Lewica za aborcją na życzenie, chociaż posłanka Anna Maria Żukowska ciska się strasznie, gdy dziennikarze tak to nazywają. Konfederacja mówi o potrzebie pomocy dla rodziny. Zaś wiele posłanek PiS żałuje, że wcześniej wsparło ograniczenie i tak krótkiej listy legalnych aborcyjnych wyjątków, bo w oczach rosnącego od jesieni w siłę “ruchu ośmiu gwiazdek” zaliczone przez to zostały do wrogów kobiet.

W samej PO oponentom patronuje znany zwykle z pragmatyzmu poprzedni szef ugrupowania Grzegorz Schetyna. Nie bez racji argumentuje, że skoro przedtem wykładnię tych trudnych spraw dawała Rada Krajowa, to teraz nie powinien tego czynić zarząd partii.

Nieoficjalnie wiadomo, że Platformę opuścić może Ireneusz Raś, konserwatysta i wieloletni poseł, również obecnej kadencji. 

Nikt zaś nie przybędzie tylko z powodu, że PO sformułowało takie stanowisko. I to główny jego mankament.

Zapewne lepiej było milczeć, żeby… już więcej nie tracić. 

Działania PO, zbliżające partię do lewej flanki polskiej polityki, całkiem wbrew jej tradycji, obywatelskiej i wielowątkowej, liberalnej i konserwatywnej równocześnie – otwierają konkurentom przestrzeń do działania. Otwarte zostaje pole na prawicy i w centrum.

Skorzysta na tym z pewnością Szymon Hołownia, zanim zajął się polityką renomowany dziennikarz katolicki. Również Jarosław Gowin, jeśli miałby z gronem 12 posłów, którzy poparli go w sporze o władzę w Porozumieniu z Adamem Bielanem, opuścić parlamentarną reprezentację PiS – uzbiera na klub (do tego potrzeba piętnastu) wśród rozczarowanych z Platformy.

Zyska nawet PiS, zakulisowy autor obecnej awantury wokół aborcji, bo w inwencję samej magister Przyłębskiej nikt nie wierzy. Jednak arytmetyka sprzyja partii rządzącej, bo zwolenników utrzymania zakazu aborcji wedle sondaży jest więcej niż wyborców tego ugrupowania. Elektorat zwycięzców wyborów z 2019 stopniał przez półtora roku jakie od nich minęły aż o jedną trzecią.  

Wygląda więc na to, że najnowszy ruch Platformy przyniesie korzyść wszystkim poza nią samą…

CZYTAJ RÓWNIEŻ:




Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu:
Platforma o aborcji: zero zadowolonych, sprzeciw konserwatystów, wolne pole w centrum i na prawicy.



Źródło