Wokół praw człowieka nie robi się politycznej zadymy



Cześć opozycji coraz głośniej mówi o referendum ws. aborcji, pojawił się nawet konkretny projekt autorstwa PSL. Jak Pan ocenia ten pomysł pod względem zgodności z konstytucją?


Mec. Jerzy Kwaśniewski: Wyrok Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął jednoznacznie, a uzasadnienie tylko to umocniło, że zgodnie z wieloletnią linią orzeczniczą Trybunału prawna ochrona życia ludzkiego zaczyna się w chwili poczęcia i nie można jej ograniczać tylko i wyłącznie z uwagi na niepełnosprawność i choroby, które dosięgają człowieka w prenatalnej fazie rozwoju. W związku z tym, jakiekolwiek propozycje legislacyjne, które prowadziłyby do obniżenia poziomu tej ochrony z powodu przesłanki eugenicznej, będą niekonstytucyjne.


W pytaniach proponowanych przez PSL mamy do wyboru opowiedzenie się za całkowitym zakazem aborcji, powrotem do kompromisu z 1993 roku i aborcją na życzenie do 12. tygodnia ciąży. Co sądzi Pan o tak postawionych pytaniach?


Trzeba zaznaczyć, że te pytania są wysoce nieprecyzyjne. Po pierwsze, trudno powiedzieć, co definiujemy jako kompromis aborcyjny. Wiemy, że ustawa z 1993 roku została już trzy lata później zniszczona przez koalicję PSL-u z SLD, kiedy wprowadzono aborcję na życzenie nazywaną aborcją z przesłanek społecznych, którą wykreślił TK w 1997 roku. Mieliśmy zatem do czynienia z próbą natychmiastowego rozmontowania tego kompromisu przez większość lewicową. Wszystkie pozostałe zmiany wprowadzone w 1996 roku przez tę koalicję pozostały w mocy. Ustawa obowiązująca dzisiaj nie jest tą samą ustawą z 1993 roku. Tego kompromisu de facto nigdy nie było. To jest pewien mit liberalnego mainstreamu, który w ten sposób próbuje utrzymywać ewidentną dyskryminację części dzieci i pozbawienia ich prawa do życia.


Również Prawo i Sprawiedliwość nie wyklucza przeprowadzenia referendum, o czym mogą świadczyć słowa rzecznika rządu Piotra Müllera.


Trzeba pamiętać, że instytucja referendum jest ściśle zdefiniowana Może być ono legislacyjne lub związane ze zmianą konstytucji. Referendum konsultacyjne nie ma praktycznie żadnego znaczenia poza rangą politycznej zadymy, a jej nie robi się wokół praw człowieka. W tym względzie pomiędzy lewicą i stroną konserwatywną jest zgoda. Wokół praw człowieka nie prowadzi się polityki, prawa człowieka się gwarantuje. Ich rozwój polega na poszerzeniu gwarancji o kolejne grupy wcześniej wykluczane, np. dzieci w prenatalnym okresie rozwoju. Z całą pewnością nie jest to dobry pomysł, aby przeprowadzać w tym temacie jakiekolwiek działania referendalne, które odwróciłyby uwagę publiczną od spraw, na których powinniśmy się skupić. A dziś powinniśmy myśleć o tym, jak zapewnić równe szanse dzieciom z niepełnosprawnościami.


Co proponuje w tym temacie Ordo Iuris?


To są efekty długotrwałych prac prowadzonych przez Instytut i jego ekspertów w konsultacji z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami, hospicjami perinatalnymi i samymi osobami zmagającymi się z chorobą. Konsultowaliśmy ze stroną rządową m.in. program „Za Życiem”. W tych wszystkich obszarach wypracowaliśmy bardzo konkretne rozwiązania, m.in. wsparcie instytucji hospicjów perinatalnych, które powinno być standardem opieki medycznej w Polsce. Mówimy też o zasiłkach opiekuńczych, które na dzień dzisiejszy mogą być wypłacane wyłącznie pod warunkiem dezaktywizacji zawodowej opiekuna. Powoduje to, że znaczna część bliskich, którzy chcieliby się opiekować osobą z niepełnosprawnością, nie może tego zrobić, nawet jeżeli mogłaby wykonywać pracę i godzić to z opieką. Mówimy również o asystencie dla osoby z niepełnosprawnością na wzór tego, co funkcjonuje w wielu państwach europejskich. W Polsce mamy jedynie asystentów rodziny, ale brakuje osób, które pomagają chorym w codziennych czynnościach oraz w zorganizowaniu opieki medycznej. Mówimy wreszcie o procedurach adopcyjnych i oknach życia, które wymagają uregulowania, aby dzieci mogły jak najszybciej trafić do nowej rodziny.





Źródło

PSL ma rozwiązanie sporu ws. aborcji? Kosiniak-Kamysz o szczegółach



W środę 27 stycznia Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie wyroku z października 2020 roku. Ponad trzy miesiące temu TK uznał, że tzw. aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją. Wyrok został opublikowany w Dzienniku Ustaw. Po tej decyzji na ulice polskich miast ponownie wyszły kobiety protestujące przeciwko wyrokowi TK. Chwilę później pojawiły się doniesienia, że partia rządząca może przeforosować specjalną ustawę, która niejako miałaby przywrócić wcześniejszy kompromis. Z ustaleń Wprost wynika, że PiS nie przygotuje żadnego rozporządzenia w sprawie interpretacji przepisów aborcyjnych, nie będzie żadnych furtek a partia przyjęła taktykę na przeczekanie protestów.


Tymczasem lider PSL twierdzi, że ma pomysł, jak rozwiązać światopoglądowy spór. – Mamy konkretną propozycję, a nie opowieści dziwnej treści. Po pierwsze przywrócenie kompromisu z trzema przesłankami. Ta ustawa jest już złożona. Wiem, że ustawę poparłaby część PO i nawet część PiS. Tam trwa spór polityków umiarkowanych z radykalnymi. Im nie podoba się ta wojna ideologiczna – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Władysław . Zdaniem szefa po zakończeniu pandemii koronawirusa kolejnym krokiem w tej sprawie powinna być organizacja referendum.

„PiS nie skapituluje przed Martą Lempart”


„Rzeczpospolita” przypomniała, że jakiś czas temu Jarosław Kaczyński potwierdzał, że klubie są różne poglądy na kwestie aborcji. Jeden z rozmówców dziennika z PiS dodał jednak, że problemem jest jedna z liderek Strajku Kobiet. – Obecnie z tym tematem kojarzy się głównie Marta Lempart. Decyzja polityczna przywracająca np. trzy poprawki byłaby uznana za kapitulację wobec niej. Dopóki ona najbardziej kojarzy się z tematem, Nowogrodzka ma związane ręce – stwierdził.

Lewica proponuje spotkanie w Sejmie


Swój pomysł zgłosiła także Lewica. – Dziś jest czas, żeby pokazać, że także w Sejmie potrafimy wznieść się ponad podziały polityczne, ponad różnice pomiędzy klubami i wspólnie usiąść do stołu. Ta inicjatywa skierowana do wszystkich w parlamencie – mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapraszając wszystkie kluby na spotkanie ws. aborcji, które ma się odbyć w piątek 5 lutego. Wcześniej Lewica zaproponowała „ustawę ratunkową”, która dekryminalizuje aborcję, czyli znosi kary za pomoc w jej przeprowadzeniu.


Czytaj też:
„Lewica chce aborcji i eutanazji dzieci”. „Wiadomości” TVP znów szokują





Źródło

Senatorzy PSL nie poprą Wawrzyka


PSL nie negocjuje z PiS-em poparcia dla Piotra Wawrzyka na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich – podkreślił w poniedziałek wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (KP).

Sejm powołał wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka na RPO 21 stycznia; jego kandydatura została zgłoszona przez PiS. Aby objął funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich, musi go jeszcze poprzeć Senat, gdzie większość ma opozycja. Zgodnie z ustawą, jeżeli Senat odmówi wyrażenia zgody na powołanie Rzecznika (na podjęcie uchwały wyrażającej zgodę lub sprzeciw ma miesiąc), Sejm powołuje na to stanowisko inną osobę.

Nie ma takich negocjacji. My nie będziemy popierali kandydatury czynnego polityka na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich

 – oświadczył Zgorzelski, zapytany w radiu RMF FM, kto z Prawa i Sprawiedliwości negocjuje z PSL poparcie dla Wawrzyka.

Dopytany, czy nikt w zamian za poparcie dla Wawrzyka nie proponuje PSL np. stanowiska prezesa IPN, Zgorzelski podkreślał, że nie są prowadzone negocjacje w tym obszarze.

Jak dowiedzieli się dziennikarze, w czwartek o godz. 14 w Senacie odbędzie się spotkanie liderów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i PSL ws. powołanego przez Sejm na RPO Wawrzyka.

Wicemarszałek Sejmu był też pytany, czy PSL poprze projekt Lewicy dotyczący depenalizacji pomocy przy aborcji. Podkreślał, że dla PSL “dużo większą wartością” jest wypowiedzenie się w kwestii aborcji wszystkich obywateli poprzez referendum. “Dużo większą rangę ma efekt referendum zapisany w konstytucji, niż ustawa, która rozhuśta nastroje społeczne” – mówił Zgorzelski.

Pytany, czy PSL będzie zbierało podpisy pod obywatelskim wnioskiem o referendum, Zgorzelski zapowiedział, że szczegóły PSL przedstawi we wtorek na konferencji prasowej. Zapowiedział jednak, że PSL będzie zbierało podpisy pod referendum.

Zgorzelski został też zapytany, jak według PSL powinni być wybierani sędziowie pokoju. “Sędziowie pokoju byliby wybierani w wyborach powszechnych, najlepiej, gdyby byli wybierani w wyborach samorządowych” – zaznaczył. Wskazywał też, że sędziowie pokoju powinni mieć wykształcenie i doświadczenie prawnicze oraz nie mogą być członkami żadnej partii politycznej. 



Źródło

Co próbują osiągnąć zwolennicy aborcji? Legutko: “Dokonują gwałtu podstawowych intuicji moralnych”


– Stan umysłu tych strajkujących nie pozwala na wyartykułowanie jakiejkolwiek koherentnej myśli. To jest przede wszystkim obrzucenia oblegami i strzępami słów, zdań i haseł – powiedział europoseł PiS Ryszard Legutko w rozmowie z redaktor Katarzyną Gójską w programie Telewizji Republika “W punkt”.

Katarzyna Gójska przypomniała, że w Polsce zostało opublikowane uzasadnienie Trybunału Konstytucyjnego, który ocenił, że przesłanka eugeniczna pozwalająca dokonać zabiegu aborcji jest niekonstytucyjna. – Pojawiły się demonstracje organizowane przez tzw. “Ogólnopolski Strajk Kobiet” i tam pojawiło się nowe hasło. Aborcja już teraz jest nie tylko “szczęściem, błogosławieństwem i prawem człowieka”, ale także, że “aborcja jest prawem do życia”. Jak to rozumieć?  – zapytała.


“Bierz go!”. Zaatakował gazem policjantów – reakcja była błyskawiczna [WIDEO]

Ryszard Legutko ocenił, że nie da się tego zrozumieć. – Stan umysłu tych strajkujących nie pozwala na wyartykułowanie jakiejkolwiek koherentnej myśli. To jest przede wszystkim obrzucenia oblegami i strzępami słów, zdań i haseł – ocenił.

Jeżeli jest w tym jakaś racjonalność, to polega na tym, żeby unieważnić język drugiej strony. Oznacza to, że jeżeli druga strona mówi, że życie jest ważne, to oni mówią, że to oni są za życiem, bo są za życiem kobiety – jak ona chce dobrze żyć, a jest w ciąży i uważa, że ciąża jej przeszkadza w dobrym życiu, to wtedy może to dziecko zabić i to oznacza być za życiem

– stwierdził europoseł.

Widać, że jest to jakaś taka monstrualna karykatura, ale to jest coś, co się teraz dzieje. To jakaś próba unieważnienia niegodziwości własnego stanowiska. Jeżeli się mówi, że szaleje polityczna poprawność, to oni mówią, że “to właśnie ta prawicowa polityczna poprawność, z którą trzeba walczyć, bo ona jest największym zagrożeniem”. Jeżeli tu jest jakakolwiek racjonalność, to ona polega na rozmyciu języka, na wprowadzeniu chaosu, ale tak naprawdę jest to wyłącznie przemoc

– dodał.

NASZE NAGRANIE: Kilkuletnie dzieci krzyczą razem z Lempart:


NASZE NAGRANIE: Kilkuletnie dzieci krzyczą razem z Lempart: “Hej, hej, aborcja jest ok!”

Polityk zauważył, że przemoc ta przejawia się nie tylko na poziomie fizycznym, ale także językowym i symbolicznym. – To jest gwałcenie naszej wrażliwości, zasad wychowania, podstawowych intuicji moralnych. To przerażające widowisko. Przyznam się, że sporo żyję na świecie i nie spodziewałem się, że w wolnej Polsce może zostać wygenerowane coś tak nieprawdopodobnie odrażającego – podkreślił. 



Źródło

Wyrok TK ws. aborcji. Sośnierz w Radiu ZET o wniosku do TK: żałuję, że podpisałem


Żałuję tego, że się pod tym wnioskiem do Trybunału [Konstytucyjnego – przyp. red] w sprawie aborcji podpisałem. Czasem też polityk popełnia błąd – mówił w Radiu ZET Andrzej Sośnierz, poseł Porozumienia.

W środę w Dzienniku Ustaw został opublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października ub. roku ws. przepisów tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., a w nocy w Monitorze Polskim opublikowano jego uzasadnienie. TK wskazał w uzasadnieniu, że prawdopodobieństwo ciężkich wad płodu nie jest wystarczające dla dopuszczalności aborcji.

Po publikacji wyroku stracił moc przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK w październiku uznał za niekonstytucyjne.

Sośnierz o wniosku do TK: dziś już bym go nie podpisał

O komentarz ws. wyroku poproszony został także sobotni gość Radia ZET Andrzej Sośnierz. Były szef NFZ, a obecnie poseł Porozumienia (wchodzącego w skład koalicji rządzącej) był jednym z sygnatariuszy wniosku do TK dot. aborcji. Polityk przyznał, że dzisiaj nie złożyłby podpisu pod wnioskiem grupy posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego.




Żałuję tego, że się pod tym wnioskiem do Trybunału [Konstytucyjnego – przyp. red] w sprawie aborcji podpisałem. Czasem też polityk popełnia błąd […] Nie zawsze człowiek wszystko przemyśli. Że będzie taka sytuacja społeczna, jaka jest – tego nikt nie był w stanie przewidzieć. Dzisiaj już bym tego nie podpisał


Andrzej Sośnierz

Poseł Porozumienia był pytany przez Joannę Komolkę, w jaki sposób koalicja rządząca chce tę sytuację prawnie rozwiązać. – W tej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania, co by nie zrobić, będzie z tego napięcie. Być może trzeba będzie ten projekt [autorstwa prezydenta Andrzeja Dudy – przyp. red.] odgrzać, bo jeśli nawet nie jest doskonały, to w tej sytuacji żadnego doskonałego pomysłu nie będzie. To jest do rozważenia. To jest projekt, który zawsze można zmienić w toku prac legislacyjnych. Może być poprawiony. To jest materiał, nad którym można pracować – mówił polityk Porozumienia.

Andrzej Sośnierz był pytany także o to, czy dobrym rozwiązaniem, za którym opowiada się część opozycji, byłoby przeprowadzenie referendum w sprawie dopuszczalności aborcji w Polsce. – Najlepiej, żeby trwał ten tzw. kompromis aborcyjny, on pozwolił przez wiele lat funkcjonować w społeczeństwie. Nie przewidywałem, że ten wyrok Trybunału całkowicie zniesie kompromis. Na pewno referendum wchodzi w rachubę – ocenił. 

Strajk Kobiet protestuje. Demonstracje w Warszawie i innych miastach Polski

Strajk Kobiet wezwał – podobnie jak jesienią ubiegłego roku – do protestów. W Warszawie i w kilkudziesięciu innych miastach i miejscowościach w całej Polsce odbyły się liczne demonstracje sprzeciwu wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego. 

Zobacz także

Demonstracja, która odbyła się w piątek w stolicy, trwała od ok. godz. 20 do nocy. Protest przybrał formę przemarszu, który w centrum blokowali policjanci. W Śródmieściu doszło do przepychanek, policja użyła gazu łzawiącego wobec protestujących (w tym Marty Lempart), zatrzymała też kilka osób. Następnie marsz przeszedł na Żoliborz w okolice domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. 

Komenda Stołeczna Policja relacjonowała sytuację w Warszawie w serii wpisów na Twitterze. W jednym z nich poinformowała, że uczestnik protestu użył gazu w kierunku policjantów, a dwóch funkcjonariuszy wymagało doraźnej pomocy medycznej. W kolejnym dodała, że “w celu zapewnienia bezpieczeństwa funkcjonariuszom i zapobieżenia atakowi na nich także wykorzystany został miotacz pieprzu”. Podała też, że “jeden z funkcjonariuszy został uderzony”.

RadioZET.pl/PAP



Źródło

Wyrok TK ws. aborcji. Lewica chce liberalizacji aborcji, PSL powrotu do tzw. kompromisu


Lewica chce całkowitej liberalizacji prawa aborcyjnego w Polsce, PSL przywrócenia tak zwanego kompromisu oraz referendum. – Chciałabym zaapelować do wszystkich ugrupowań politycznych […]. Przestańcie gadać o jakichś referendach, przestańcie gadać, że mamy do czynienia ze sprawami światopoglądowymi – powiedziała Joanna Scheuring-Wielgus.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego prawie całkiem delegalizujący aborcję w Polsce został opublikowany w środę późnym wieczorem w Dzienniku Ustaw. W nocy w Monitorze Polskim opublikowano zaś uzasadnienie wyroku. Chodzi o orzeczenie tej instytucji z 22 października 2020 r. – TK wówczas stwierdził, że aborcja w przypadku ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu jest niezgodna z konstytucją i niedopuszczalna.

Posłanki Lewicy zapowiedziały złożenie w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy, który liberalizowałby przepisy dotyczące aborcji. Zaapelowały przy tym do polityków opozycji, aby wsparły ich inicjatywę. – Przestańcie się migać – mówiła Joanna Scheuring-Wielgus na konferencji prasowej w Sejmie. Wystąpiły na konferencji w Sejmie w koszulkach “Żądamy legalnej aborcji” oraz w maseczkach z piorunem, który jest symbolem Strajku Kobiet, organizatora protestów po decyzjach TK.

Orzeczenie TK ws. aborcji. Lewica składa projekt liberalizujący prawo aborcyjne

Wanda Nowicka oświadczyła, że Lewica domaga się od Marszałek Sejmu Elżbiety Witek, aby nadała numery druku projektowi ustawy, który jej ugrupowanie złożyło w kwietniu, a który dotyczy dopuszczenia przerywania ciąży do 12 tygodnia, a także zapewnia edukację seksualną. Scheuring-Wielgus przypomniała, że Lewica razem z organizacjami pozarządowymi: ze Strajkiem Kobiet, Aborcyjnym Dream Teamem, Federacją na Rzecz Planowania Rodziny i Dziewuchy Dziewuchom Łódź założyła inicjatywę obywatelską i ma gotowy projekt ws. legalizacji aborcji, pod którym będą zbierane podpisy. – Czekałyśmy na dobrą okazję. Taką okazję dał nam tzw. Trybunał Konstytucyjnym – powiedziała posłanka. – W naszym projekcie, który lada moment zostanie opublikowany na stronach komitetu obywatelskiego, są takie punkty: możliwość bezpiecznego przerywania ciąży do 12 tygodnia życia oraz możliwość bezpiecznego przerywania ciąży po 12 tygodniu życia, jeżeli płód jest uszkodzony, albo jeżeli kobieta zaszła w ciążę poprzez gwałt – wyliczała. Scheuring-Wielgus zwróciła się także z apelem do Marszałek Sejmu. – Pani marszałek Witek, jeżeli pani się miga ze swoją pracą, jeżeli nie chce pani procedować projektu, który leży od kwietnia zeszłego roku w Sejmie, to lada moment rozpoczynamy zbiórkę podpisów pod projektem obywatelskim. I nie będzie miała pani okazji do tego, żeby tego projektu nie procedować, bo – jak wiemy – projekty obywatelskie procedować trzeba – zauważyła. – Chciałabym zaapelować do wszystkich ugrupowań politycznych Sejmu i spoza Sejmu, aby przestali migać się z odpowiedzią. Prawa kobiet to prawa człowieka. Przestańcie gadać o jakichś referendach, przestańcie gadać, że mamy do czynienia ze sprawami światopoglądowymi. Przestańcie gadać o tym, że mamy do czynienia z tematem zastępczym – powiedziała Scheuring-Wielgus. Jak dodała, apeluje o poparcie do partii opozycyjne projektu i pomoc w zbiórce podpisów.

Wiceszefowa klubu Magdalena Biejat przypomniała, że w październiku ub.r. Lewica złożyła projekt tzw. ustawy ratunkowej, która dekryminalizuje pomoc w przerywaniu ciąży. – Wzywamy dzisiaj całą opozycję, wszystkie partie, również te z prawa, do poparcia tego projektu – apelowała. – Dzisiaj złożyliśmy wniosek do pani marszałek o nadanie numeru druku temu projektowi, wyjęcie go z zamrażarki i włączenie go pod obrady najbliższego posiedzenia Sejmu – dodała. Biejat zaapelowała też do liderów PO Borysa Budki, szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, oraz lidera Polski 2050 Szymona Hołownię, oraz do wszystkich parlamentarzystów, również ze Zjednoczonej Prawicy, “którym zostały również resztki sumienia i resztki empatii, żeby ten projekt poparli”.

Orzeczenie TK ws. aborcji. PSL chce powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego i referendum

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w czwartek o złożeniu w Sejmie projektu noweli ustawy, który przywraca trzy przesłanki dające możliwość przerwania ciąży w Polsce. Przypomniał też o propozycji przeprowadzenia ogólnopolskiego referendum ws. aborcji. Kosiniak-Kamysz podkreślił w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie, że obowiązkiem władzy jest dbanie o dobro obywateli, a nie stwarzanie zagrożenia. – Władza, rząd nie wywiązuje się, że swojego obowiązku i w takim momencie do gry musi wejść racjonalna opozycja. Dlatego proponuję dwa rozwiązania – rozwiązanie ratunkowe i rozwiązanie docelowe w sprawie publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego – powiedział lider PSL. – Jako klub Koalicji Polskiej po pierwsze proponujemy przyjęcie ustawy – którą dzisiaj składamy – przywracającej trzy przesłanki dające możliwość przerwania ciąży w Polsce – oświadczył Kosiniak-Kamysz. Chodzi o projekt noweli ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Jak mówił lider PSL, przesłankami tymi były: trwałe uszkodzenie płodu wykazane w badaniach; zagrożenie życia lub zdrowia matki i ciąża powstała w wyniku gwałtu. – Te trzy przesłanki obowiązywały przez prawie 30 lat i zostały zakwestionowane wadliwie wydanym wyrokiem TK – zaznaczył prezes PSL.

Drugim zaproponowanym przez szefa ludowców rozwiązaniem było rozpisanie referendum, “które odda głos Polakom”. – W tym referendum powinny paść pytania: Czy jesteś za liberalizacją aborcji? Czy jesteś za zaostrzeniem aborcji? Czy jesteś za przesłankami, które funkcjonowały przez 30 lat? Czy jesteś za kompromisem aborcyjnym – powiedział Kosiniak-Kamysz. Według niego dzisiaj Polska jest podzielona “na Polskę normalną i na Polskę radykalną”. – My jesteśmy reprezentantem Polski normalnej, broniącej zarówno wartości, ale też myślącej o przyszłości, myślącej o kobietach – podkreślił szef PSL.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP



Źródło

Opublikowano uzasadnienie wyroku ws. aborcji. Kobiety wychodzą na ulice (VIDEO, ZDJĘCIA) | Portal Esanok.pl | Telewizja Sanok – Aktualności – Ogłoszenia


SANOK / PODKARPACIE. Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie wyroku z 22 października 2020 roku w sprawie aborcji. Dokument wywołuje ogromne kontrowersje i napięcia społeczne. Reakcją na tę wiadomość była fala komentarzy, ale przede wszystkim wyjście tłumów ludzi na ulice polskich miast i miasteczek.

Protesty związane są z opublikowaniem uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji z 22 października 2020 roku.

Zdaniem Trybunału, „dziecko jeszcze nieurodzone, jako istota ludzka – człowiek, któremu przysługuje przyrodzona i niezbywalna godność, jest podmiotem mającym prawo do życia, zaś system prawny – zgodnie z art. 38 Konstytucji – musi gwarantować należytą ochronę temu centralnemu dobru, bez którego owa podmiotowość zostałaby przekreślona”. Trybunał przyjął wskazane rozumienie przywołanego przepisu konstytucyjnego, odczytując go w związku z konstytucyjną zasadą ochrony godności człowieka (wysłowioną w art. 30 Konstytucji), która zakłada jednakową dla każdego godność osobową oraz brak możliwości traktowania kogokolwiek przedmiotowo. Na tej podstawie Trybunał stwierdził, że „nieracjonalna jest dewitalizacja godności człowieka z uwagi na jego fazę rozwojową, gdyż pozbawienie życia, bez względu na jego etap, unicestwia równocześnie podmiot, któremu ta godność przynależy”. W efekcie „życie człowieka podlega prawnej ochronie, w tym w fazie prenatalnej, zaś podmiotowość prawna dziecka jest nierozerwalnie związana z przysługującą mu godnością” – napisano w uzasadnieniu wyroku.

Pełną treść uzasadnienia można przeczytać TUTAJ.

Znowu musimy wyjść na ulice. Znowu chcą odebrać nam nasze prawa. Tak dla legalnej i bezpiecznej aborcji! Nie dla pseudowyroku pseudotrybunału! Parasolki w dłoń i widzimy się w czwartek o godzinie 18:00 pod biurem PIS w Rzeszowie – czytamy w zapowiedzi dzisiejszego wydarzenia w stolicy województwa Podkarpackiego (Manifa Rzeszów i Uwaga Tu Obywatele „Nie dla piekła kobiet” / Fb).

Cała Polska mówi NIE zakazowi aborcji. O 18.30 widzimy się w Warszawie pod budynkiem TK – piszą z kolei osoby związane z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet podając listę miast, konkretne miejsce, datę i godzinę rozpoczęcia protestu.

Foto (2): archiwum Esanok.pl

Obowiązujące do publikacji wyroku TK przepisy z 1993 roku, zgodne z uchwaloną ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności ciąży, dają możliwość przeprowadzenia legalnej aborcji w trzech przypadkach:

– gdy zagrożone jest zdrowie lub życie kobiety,

– gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazywały na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili, gdy płód zyska możliwość samodzielnego przeżycia poza organizmem kobiety ciężarnej); wystąpienie tej okoliczności musiał stwierdzić inny lekarz niż ten prowadzący ciążę;

– gdy zachodziło podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego; wystąpienie tej okoliczności musiał potwierdzić prokurator, a sam zabieg można było wykonać do 12. tygodnia ciąży.

22 października 2020 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że artykuł ustawy z 1993 roku – gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili, gdy płód zyska możliwość samodzielnego przeżycia poza organizmem kobiety ciężarnej) – jest niezgodny z Konstytucją. Tym samym uznano więc, że wartości konstytucyjne dotyczą również płodu i uznano go za człowieka, nadając mu jego prawa i tym samym zabraniając tzw. aborcji eugenicznej.

Po opublikowaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw, legalna aborcja jest możliwa w dwóch przypadkach – gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia matki, lub gdy powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałt, czy kazirodztwo).

źródło: Red., ipo.trybunal.gov.pl


Strajk kobiet w Sanoku – 28 października 2020



Strajk kobiet w Sanoku – 5 listopada 2020

VIDEO #1. Początek drugiej odsłony Strajku Kobiet w Sanoku

VIDEO #2. Przemarsz na Rynek w Sanoku

VIDEO #3. Protestujący na sanockim Rynku





Źródło

Wyrok TK w sprawi aborcji. Oto możliwe scenariusze



Klasyczna ścieżka jest oczywista – wyrok TK zostaje opublikowany w Dzienniku Ustaw, a zmieniona regulacja wchodzi w życie. Oznacza to, że z dniem opublikowania wyroku, lekarz nie może legalnie przeprowadzać aborcji w sytuacji ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.


Od czwartku 22 października wyrok ten nie został jednak opublikowany, a najtęższe głowy w partii rządzącej zapewne myślą, jak wybrnąć z tej sytuacji. Protestujący wyszli na ulicę już w momencie ogłoszenia samej decyzji i od tego momentu demonstracje jedynie rosną w siłę. Oliwą wlaną do ognia, a jednocześnie działaniem zgodnym z literą polskiego prawa, byłaby publikacja wyroku TK – o czym rządzący zdają się wiedzieć.


Co więc dalej? Co zrobić, by wyrok TK nie był odbezpieczonym granatem, a ledwie groźnie wyglądającym niewybuchem? O możliwe scenariusze zapytaliśmy ekspertów.

Nie publikować wyroku TK?


Jednym z pomysłów na poradzenie sobie z sytuacją, głoszonym m.in. przez niektóre partie opozycyjne, jest niepublikowanie wyroku Trybunału. W praktyce bowiem – nieopublikowany wyrok to taki, którego nie można zastosować.


Były prezes TK prof. Andrzej Zoll przyznaje, że choć to kontrowersyjny pomysł, w obecnej sytuacji byłby mu przychylny.


– Odradzam niepublikowanie wyroku, bo to jedynie utwierdza w przekonaniu, że władza może sobie zrobić z Trybunałem, co tylko uważa za słuszne, a w państwie prawa taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – mówi z kolei także były prezes TK prof. Jerzy Stępień.

Nowelizacja ustawy z 1993 roku?


Obaj konstytucjonaliści są jednak zgodni, że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby znowelizowanie ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. To właśnie w tym dokumencie widnieje zapis, w którym ustawodawca wskazuje trzy wyjątki, kiedy można dokonać w Polsce legalnej aborcji.


Jeden z tych wyjątków, zakwestionowany przez TK 22 października, mógłby, zdaniem ekspertów, przejść zmiany, które pozwoliłyby na przywrócenie akceptowalnego ładu prawnego. – To byłoby najbardziej praktyczne rozwiązanie. Inaczej z wyroku Trybunału nie można się wycofać, bo w tej strukturze nie istnieje procedura wznowienia postępowania – mówi nam prof. Stępień.


– Mamy wielki impas prawny. Najmądrzejsze byłoby znowelizowanie ustawy. Wtedy można doprecyzować przepis, zmienić jego brzmienie, a wyrok TK, odnoszący się do „starej wersji” straciłby wówczas znaczenie – dodaje prof. Zoll.


Do scenariusza nowelizacyjnego przychyla się także prof. UJ dr hab. Piotr Mikuli – specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego. Jak tłumaczy, nowelizacja zakwestionowanego przepisu miałyby charakter domniemania konstytucyjności jego nowego brzmienia. Oznacza to, że dopóki i ten przepis nie byłby zgłoszony ponownie do rozpatrzenia przez TK, byłby obowiązujący.

Referendum?


Od kilku dni pobrzmiewa również pomysł ogłoszenia referendum, w którym Polacy wypowiedzą się, jakiego prawa aborcyjnego oczekują.


– To mogłoby być wyjście, ale obawiam się, że bardzo trudne w realizacji. Po pierwsze – problemem byłoby stworzenie odpowiednich pytań referendalnych do tak skomplikowanej materii. Po drugie – istnieje spora szansa, a tak wynika z wcześniejszych sondaży na ten temat, że wyniki pokazałyby, że Polacy są za obecnymi przepisami ustanowionymi w kompromisie aborcyjnym w 1993 roku. A powtórzenie prawa, które TK odrzucił w czwartek swoim wyrokiem, byłoby niedopuszczalne – analizuje prof. Stępień.

Sądy nie powinny stosować się do decyzji TK?


W rozmowie z redakcją Wprost.pl, prof. UJ. dr hab. Piotr Mikuli zwraca uwagę̨ na jeszcze jedną możliwość. – Jednym z rozwiązań jest niezastosowanie się do decyzji TK przez sądy powszechne – mówi.


– To oznacza, że sądy mogłyby nie stosować się do orzeczenia TK, uzasadniając to tym, że ma ono wady prawne – przede wszystkim ze względu na udział w jego wydaniu osób nieuprawnionych, niebędących sędziami – dodaje.


Zdaniem eksperta, Trybunał w nowym składzie w przyszłości mógłby zakwestionować czwartkową decyzję organu w tym sensie, że jeżeli przyjdzie mu kiedyś oceniać podobny przepis, mógłby odstąpić od tej dokonanej 22 października wykładni Konstytucji.

Wielki krok wstecz?


Prof. Zoll także zwraca uwagę na wadliwe powołanie TK, które od lat jest przedmiotem konstytucyjnych sporów. – Drogą do wybrnięcia z tej sytuacji może być przyznanie się klasy rządzącej do naruszenia Konstytucji już przy samym wyborze członków TK. Jest to jednak mało realne – przyznaje konstytucjonalista.


– TK mógł orzec zakresowo, co byłoby pewnym wybiegiem, ale nie zrobił tego i doprowadził do bardzo trudnej sytuacji. Czwartkowe orzeczenie było, mówiąc wprost, po prostu niemądre. Skandaliczne jest również to, że tyle lat trwa ten spór, a nie powołano biegłych, którzy mogliby pomóc w lepszym stanowieniu tego prawa – oburza się z kolei prof. Stępień.

Konsekwencje prawnego patu


Jeżeli żadne awaryjne rozwiązanie nie zostanie wprowadzone, w Polsce dojdzie do zaostrzenia prawa aborcyjnego. Co to oznacza w praktyce?


Lekarz, który zdecyduje się na przeprowadzenie zabiegu w myśl starych przepisów, może się spotkać z surową karą – pozbawienia wolności do lat trzech. Prawdopodobny będzie również chaos prawny, gdyż znajdą się sądy, które orzekną zarówno na korzyść jak i na niekorzyść lekarza.


Istnieje również ryzyko, że Polska będzie skarżona do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – i to zarówno przez lekarzy, jak i kobiety, które znajdą się w dramatycznej sytuacji niemożności usunięcia uszkodzonego płodu.


Jeśli jednak PiS zdecyduje się na znowelizowanie ustawy z 1993 roku – i tu pojawi się cały szereg nowych konsekwencji. Partia rządząca może się bowiem zdecydować na doprecyzowanie przesłanki eugenicznej w taki sposób, by dopuszczać aborcję z powodu wad letalnych (takich, które skutkują śmiercią płodu). Zabronione mogą jednak zostać aborcje z powodu wykrycia u płodu np. zespołu Downa, co w obecnym prawie jest dopuszczalne.

Sytuacja na ostrzu noża


Czy protestujące kobiety przyjmą takie rozwiązanie? Czy zgoda w kwestii kompromisu aborcyjnego, jaki mieliśmy do tej pory, była jedynym gwarantem społecznego spokoju? Przed sprawującą władzę klasą polityczną stoją dziś najtrudniejsze pytania od pięciu lat sprawowania rządów. Trafność odpowiedzi będzie jednak nie tylko politycznym zmartwieniem PiS, ale i wyznacznikiem spokoju dla całego społeczeństwa.


Zdaje się jednak, wnosząc po wtorkowym wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że na żaden krok wstecz nie będzie przestrzeni. Podczas przemówienia wicepremier Kaczyński nawoływał bowiem do obrony kościołów, a protestujących określił mianem nihilistów prezentujących „niebywałą wulgarność”.


Także Strajk Kobiet wyraził listę swoich postulatów dość jasno i bezkompromisowo – legalizacja przepisów aborcyjnych i dymisja rządu. Wszystko wskazuje na to, że drogi wyjścia z patu coraz bardziej się zwężają.


Czytaj też:
Polska idzie w ślady Irlandii? „Frustracja ludzi szybko i bezboleśnie nie minie”





Source link