W sprawie aborcji oddajmy głos Polakom – wzywa…


Posłowie PSL należący do Klubu Parlamentarnego Koalicja Polska: Urszula Pasławska i Zbigniew Ziejewski zorganizowali we wtorek (09.02) konferencję prasową poświęconą napiętej sytuacji w kraju po opublikowanym 27 stycznia wyroku Trybunału Konstytucyjnego zakazującym aborcji z jakiegokolwiek powodu.

 

Pomimo, że uliczne protesty w tej sprawie na razie ucichły, trzeba mieć świadomość, że polskie społeczeństwo nie pogodziło się z obecną sytuacją prawną kobiet, u których stwierdzono tak zwane wady letalne płodu — zaczęła spotkanie z dziennikarzami poseł Urszula Pasławska. Łaciński przymiotnik „letalis” oznacza „śmiertelny” lub „przynoszący śmierć i zgubę” i płód obciążony takimi wadami nie będzie miał szans na przeżycie. Albo jego matka nie donosi ciąży, albo noworodek umrze wkrótce po przyjściu na świat. W Polsce w 2019 roku przeprowadzono 1074 aborcje z powodu wad rozwojowych płodu.


22 października 2020 Trybunał Konstytucyjny uznał terminację ciąży obarczonej wadami letalnymi za niezgodną z Konstytucją RP, co wywołało falę dramatycznych protestów ulicznych w całym kraju. Aby zapobiec dalszej eskalacji napięcia w kraju, Koalicja Polska złożyła do laski marszałka Sejmu projekt „ustawy ratunkowej”.


Nasz projekt przywraca przepisy i normy prawne, które obowiązywaly przed opublikowaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Jest wiele argumentów wskazujących, aby nie uznać tego wyroku, ponieważ ma on wady prawne. Do takiego traktowania tego rodzaju deliktów zachęcał przecież obecny zastępca prezes Przyłębskiej prof. Kamil Zaradkiewicz. W tym przypadku po pierwsze: w orzekaniu brali udział sędziowie dublerzy, a po drugie: bardzo poważną wadą prawną tego wyroku jest fakt, iż w kształtowaniu tego wyroku brała udział osoba, która wcześniej złożyła tożsamy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. A przecież zasada, że „nie można być sędzią we własnej sprawie”, pochodzi jeszcze z czasów rzymskich – wyjaśniła Pasławska.


Pani poseł wskazała też, że każda ustawa, która zostanie przegłosowana w Sejmie ma domniemanie konstytucyjności i dlatego polski parlament będzie władny podważyć wzbudzający takie kontrowersje wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Kolejnym krokiem będzie przeprowadzenie referendum i „zapytanie Polek i Polaków co sądzą o tej sprawie”.


Wydaje się, że tylko referendum jest w stanie zakończyć ten spór światopoglądowy — podsumowała Pasławska.


Posłanka PSL zwróciła też uwagę, że kwestia aborcji jest wyciągana w ciągu ostatnich pięciu lat kilka razy w sytuacjach, kiedy trzeba coś ukryć albo przykryć.


Ten temat zawsze skutecznie odwraca uwagę od bieżących spraw. A tymczasem — tylko zmiana Konstytucji RP i wpisanie do tej konstytucji regulacji dotyczących kwestii przerywania ciąży da nam szansę na stabilizację oraz pewność, że żadna nowa władza nie będzie znowu chciala czegoś tu zmienić – dodała posłanka PSL.


Posłowie PSL przedstawili swój projekt referendum w tej sprawie i pytania, jakie pragną zadać Polakom:



Zdaniem poseł Pasławskiej te pytania wyczerpują wszystkie kwestie poruszane w trakcie dyskusji nad przerywaniem ciąży.


Jeżeli będzie zgoda wszystkich środowisk politycznych, to takie referendum powinno raz na zawsze wyjaśnić tę kwestię oraz zakończyć sprawę — stwierdziła Urszula Pasławska. Będzie to wtedy wiązało się ze zmianą zapisów w Kolnstytucji RP.


Poseł Zbigniew Ziejewski zwrócił uwagę, że nawet w „najbardziej katolickich krajach”, jak Irlandia, Włochy czy Hiszpania aborcja jest dopuszczalna w świetle prawa. Irlandczycy postanowili tak w referendum przeprowadzonym w roku 2019.


Wtedy wypowiedziało się irlandzkie społeczeństwo i dlatego my, jako Koalicja Polska, chcemy, aby także w naszym kraju wypowiedziało się w tej sprawie społeczeństwo. Chcemy, aby prawo głosu miały tutaj kobiety. W przypadku gwałtu, kazirodztwa, ciężkich wad letalnych czy też zagrożenia życia kobiety prawo głosu powinny mieć także same zainteresowane — podsumował poseł.


Przypomniał, że we wspomnianych wcześniej Włoszech czy Hiszpanii kobiety mają możliwość przerywania ciąży do 12 tygodnia.


Powinniśmy iść z duchem czasu, żyjąc w Europie w XXI wieku. Każde przerwanie ciąży to wielkie wyzwania dla sumienia kobiety — stwierdził Zbigniew Ziejewski.


Zwrócił także uwagę, że państwo nie zapewnia wcale matkom zmuszanym do urodzenia dziecka obciążonego wadami letalnymi opieki. Kobiety piszą do niego w tej sprawie, pytając na przykład o hospicja.


Bo przecież jedno hospicjum pokazywane w telewizji nie zapewni właściwej opieki dla tysiąca przypadków noworodków obciążonych wadami letalnymi, jakie każdego roku pojawiają się w skali kraju. Nie możemy też zaserwować kobietom piekła i dlatego to musi pozostać wybór ich sumienia. Nie może być tak, że po ogłoszeniu ustawy w całym kraju pojawiają się liczne protesty uliczne. Mam nadzieję, że przez dalsze trzy lata tej kadencji Sejmu będziemy stanowić właściwe prawo, z którego społeczeństwo będzie zadowolone.


Dodał także, że niektóre kluby sejmowe, jak na przykład ruch Szymona Hołowni Polska 2050, popierają ideę tego referendum.


Wiemy, że dzietność mamy niską, jedną z najniższych w Europie, ale nie możemy też powiedzieć, że urodzenie dzieci z ciężkimi wadami letalnymi cokolwiek zmieni w tym względzie. A na pewno kobiety powinny mieć tu prawo wyboru.


Wprawdzie wyrok Trybunału w sprawie niedopuszczalności aborcji pod jakąkolwiek postacią został opublikowany dopiero 27 stycznia 2021, a zatem od tego dnia stał się prawem obowiązującym w Polsce, to jednak – jak ujawnił dziennik Gazeta Prawna – Białostocka Prokuratura Okręgowa wystąpiła do jednego z tamtejszych szpitali z żądaniem ujawnienia danych kobiet które dokonały aborcji jeszcze przed opublikowaniem wyroku TK, ale już po jego uchwaleniu w październiku 2019. Podobnie osoby prowadzące apteki spotkały się z żądaniami prokuratury ujawnienia danych pacjentek kupujących tabletki poronne.


Taka sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. Prawo nie może działać wstecz. Nie zostawimy tych kobiet samych i zapewnimy im pomoc prawną. Tak samo, jak w przypadku obecnych protestów ulicznych, kiedy ich uczestnicy byli pociągani do odpowiedzialności prawnej. W efekcie sprawy sądowe prowadzone przeciw uczestnikom tych protestów zostały rozstrzygnięte na ich korzyść. Jednak posłowie mogą jedynie dokonywać interpelacji poselskich wobec ministra nadzorującego pracę prokuratury, nie mogą jednak bezpośrednio ingerować w jej działania — zauważyła poseł Pasławska.





Źródło

Kaczyński i Przyłębska personami non grata? “To forma potępienia cynizmu politycznego”


Niezależni radni miejscy wyrazili swoje stanowisko odnoście trwających protestów kobiet. Chcą, aby poseł Jarosław Kaczyński oraz sędzia Julia Przyłębska byli personami non grata w Białymstoku.

Fot: Malwina Witkowska

Od lewej: Maciej Biernacki, Tomasz Kalinowski

“Tak zwany Trybunał Konstytucyjny z nielegalnie wybranymi sędziami dublerami przestał być dzisiaj postrzegany jaki instytucja państwowa, a stał się narzędziem partyjnego nacisku w rękach PiS. Obrzydliwe i haniebne zachowanie posła Kaczyńskiego i sędzi Przyłębskiej zniszczyło trudny, ale ogólnie akceptowalny społecznie kompromis aborcyjny. […] W przekonaniu mieszkańców Białegostoku absolutnie niedopuszczalnym i całkowicie nagannym jest dzielenie mieszkańców i emocjonalnie podpalanie Polski” – piszą radni niezależni.

Persona non grata

W piątek (29.01) radni miejscy Maciej Biernacki oraz Tomasz Kalinowski przedstawili swoje stanowisko ws. trwających protestów kobiet. Są one odpowiedzą na wyrok sędzi Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej stwierdzający, że zapis o aborcji w przypadku ciężkiej wady płodu jest niezgodny z Konstytucją.

– Grupa społeczna jaką są kobiety została instrumentalnie potraktowana, by odwrócić uwagę, by media zaczęły interesować się czymś innym. Dlatego, proponujemy by rada miejska podjęła takie stanowisko, które jest formą wyrażenia największej dezaprobaty przez naszą społeczność lokalną, potępienia cynizmu politycznego, bezwzględności i brutalności – stwierdził radny niezależny Maciej Biernacki.

“Rada Miasta Białystok ogłasza Personami Non Grata (łac. osoba niemile widziana) w mieście sędzię Julię Annę Przyłębską i posła Jarosława Kaczyńskiego. Niech powszechnie wiadomym będzie, że osobnicy ci są niemile widziani przez mieszkańców Białegostoku w granicach naszego miasta” – czytamy w stanowisku radnych niezależnych, które zostanie przedstawione na najbliższej sesji.

– To stanowisko ma symboliczne znaczenie, jednakże może być pretekstem do obniżenia rangi oficjalnych spotkań. Gdybyśmy sobie wyobrazili taką sytuację, że pan Kaczyński, jako wicepremier przyjeżdża do Białegostoku załatwić jakąś sprawę, to urząd zamiast wystawiać do tego spotkania prezydenta, wystawiłby np. referenta, czyli osobę nie tej samej rangi – dodał Biernacki.

Referendum po pandemii

Radny Tomasz Kalinowski uważa, że rząd powinien wycofać się z tej decyzji, a po pandemii zorganizować referendum, aby każdy Polak mógł wyrazić swoje zdanie.

– To dotyczy kobiet, a nie naszych posłów, szczególnie panów. Zależy nam, aby wszyscy mogli wypowiedzieć się w tej kwestii – mówił Kalinowski. – Ja akurat z Maćkiem mamy trochę różne poglądy, on bardziej liberalne, a ja bardziej konserwatywne. Natomiast umiemy się dogadać, podjąć wspólne stanowisko i sprzeciwić się temu. To co robi teraz rząd jest oszustwem Polaków, a podczas pandemii zajmować się tak ważną sprawą to graniczy z pojęciem słuszności.

Wiadomości od białostoczan

Po opublikowaniu wyroku w dzienniku ustaw, radni otrzymali dużą ilość wiadomości oraz telefonów od mieszkańców, którzy się temu sprzeciwiają. Wielu z nich opisywała w nich także swoje historie życia.

– Jeden mail bardzo mi utkwił w pamięci. Była to wiadomość od ojca dziecka niepełnosprawnego. Opisał, że faktycznie sami zdecydowali się na to, bo wiedzieli wcześniej, że dziecko będzie niepełnosprawne. Pisząc do mnie, prosił o jakąś reakcje. Jeżeli aborcja będzie w tak okrutny sposób karana, a oni wiedzą, że każde następne dziecko ma bardzo wysokie ryzyko, że nie będzie w pełni sprawne, to co mają w takiej sytuacji zrobić. Oni nie chcą drugiego niepełnosprawnego dziecka. Jak wiadomo, środki antykoncepcyjne nigdy nie dają stuprocentowej pewności. Dla niego ten wyrok burzy kontakty rodzinne, on się z nim nie zgadza, ponieważ dał z siebie tyle ile mógł i więcej nie da rady. To są takie zwykłe dramaty naszych mieszkańców i właśnie te decyzje uderzają w nich bezpośrednio – podsumował Biernacki.

Od 27 stycznia w całej Polsce organizowane są spontaniczne protesty. Na ulicach miast wychodzi wiele osób, by pokazać swój sprzeciw. Według danych policji, w Białymstoku zarówno w środę i czwartek w takich zgromadzeniach udział wzięło ok. 100 osób.





Źródło