Konserwatyści PO: na razie nie odchodzimy


Konserwatyści z PO, którzy w liście do zarządu partii sprzeciwiali się liberalizacji prawa aborcyjnego, nie chcą wychodzić z Platformy; niektórzy liczą jednak, że zarząd odpowie im na postulat zwołania Rady Krajowej i Konwencji w sprawie stanowiska aborcyjnego.

Zarząd Krajowy PO przyjął w ubiegłą środę stanowisko partii w kwestii aborcji. Zostało ono ujęte w “Pakiecie Praw Kobiet”, na który – jak mówili politycy PO – składają się propozycje dotyczące bezpieczeństwa kobiet (edukacja seksualna, refundacja antykoncepcji, w tym awaryjnej, zapłodnienia in vitro i badań prenatalnych oraz pomoc dla rodzin wychowujących dzieci z niepełnosprawnościami) oraz “Nowa umowa społeczna”, która zakłada legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży po konsultacjach pacjentki z lekarzem i psychologiem.

Liberalizacji prawa do aborcji przeciwne było tzw. konserwatywne skrzydło PO. W liście wysłanym do zarządu grupa 21 parlamentarzystów PO zaznaczyła, że nie zgadza się na koncepcje zmierzające do zapewnienia “aborcji na życzenie”, podkreślając zalety tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r. Sygnatariusze listu opowiedzieli się też za referendum.

Pod stanowiskiem zawartym w liście “konserwatystów” do zarządu podpisali się: Paweł Arndt, Halina Bieda, Mateusz Bochenek, Waldy Dzikowski, Krzysztof Gadowski, Tomasz Głogowski, Cezary Grabarczyk, Kazimierz Kleina, Stanisław Lamczyk, Antoni Mężydło, Czesław Mroczek, Jan Olbrycht, Tomasz Olichwer, Małgorzata Pępek, Kazimierz Plocke, Marek Plura, Ireneusz Raś, Bogusław Sonik, Marek Sowa, Wojciech Ziemniak, Paweł Zalewski.

Przynajmniej dla części z nich, jak można nieoficjalnie usłyszeć wśród polityków PO, decyzja zarządu jest trudna do przyjęcia. Na tyle trudna, że zastanawiają się nawet nad odejściem z partii. Jednak w rozmowach z PAP sygnatariusze listu zaprzeczają, by mieli takie plany. Niektórzy z nich przekonują nawet, że gdyby nie ich list, stanowisko zarządu mogłoby być jeszcze “gorsze”, to znaczy mogło dopuszczać aborcję “na żądanie” bez żadnych ograniczeń.

Z informacji PAP wynika, że już po decyzji zarządu, w miniony piątek, doszło do spotkania grupy “konserwatystów”. Na spotkaniu tym, które częściowo odbywało się w formule zdalnej, nikt nie zapowiadał swojego odejścia. Tym niemniej w publicznych wypowiedziach najbardziej radykalni byli Ireneusz Raś, który stanowisko zarządu nazywał błędem, a także Paweł Zalewski, który zwracał uwagę na jego pozastatutowy charakter i żądał zwołania w tej sprawie Rady Krajowej i Konwencji.

Ireneusz Raś pytany przez PAP, czy dopuszcza odejście z PO zaznaczył, że nie chce odpowiadać na tak postawione pytania. “Jeśli będę miał coś do zakomunikowania, to zakomunikuję. W tej chwili jestem członkiem Platformy Obywatelskiej” – powiedział.

Opuszczenie szeregów Platformy wykluczyli pytani przez PAP poseł Marek Sowa i senator Antoni Mężydło.

Senator Marek Plura wyraził nadzieję, że “Platforma nadal będzie Platformą”, czyli partią gdzie w sprawach światopoglądowych możliwe są różnice zdań. Jak przyznał, nie jest do końca zadowolony, że decyzja w sprawie aborcji podjęta została tylko na szczeblu zarządu.

“Platforma Obywatelska jest moją partią od 2005 roku i nie zamierzam jej opuszczać. Natomiast podjąłbym się dyskusji na temat wewnętrznych zasad jej funkcjonowania. Mam nadzieję, że będzie możliwość omówienia tej sprawy na szczeblu na przykład Rady Krajowej” – powiedział Plura.

Dodał, że popiera postulaty, by zwołać Radę Krajową lub Konwencję i tam poruszyć kwestie stanowiska ws. aborcji. “Ja te postulaty zdecydowanie popieram, niestety nie mamy jeszcze w tej sprawie odpowiedzi zarządu. Dajmy im jednak czas” – zaznaczył senator.

Podkreślił, że rozmawiał niedawno z wiceprzewodniczącym PO Bartoszem Arłukowiczem, który “serce ma po lewej stronie”.

“Doszliśmy do wspólnego wniosku, że tym co na pewno może nas połączyć to opinia, by o aborcji nie wypowiadali się politycy, ale wszyscy obywatele w referendum” – mówił Plura. Tym bardziej, że wobec październikowego orzeczenia TK tylko referendum może mieć odpowiednią rangę prawną, by dać podstawę do ewentualnych zmian w ustawach – zauważył senator.

Inny senator Wojciech Ziemniak przyznaje, że nie zgadza się ze stanowiskiem zarządu, iż kobieta będzie mogła podjąć decyzję o aborcji do 12 tygodnia ciąży. Zwraca zarazem uwagę, że na razie jest to tylko stanowisko zarządu. Dodał, że stanowisku temu nie można się dziwić, bo w PO zawsze były różne skrzydła – bardziej konserwatywne i bardziej lewicowe. Ziemniak liczy zarazem na dalszą dyskusję w partii w tej sprawie i uważa, że list konserwatystów był istotnym elementem dyskusji, która poprzedziła stanowisko zarządu.

Poseł Tomasz Olichwer podkreślił, że podpisał się pod listem z poparciem dla tzw. kompromisu aborcyjnego, by pokazać, że są w PO politycy, którzy za takim stanowiskiem się opowiadają. “Zarząd Platformy przyjął inne stanowisko, choć zostało ono podjęte w sposób demokratyczny. Wiem, że nad tym stanowiskiem odbyło się głosowanie, były głosy za, przeciw i wstrzymujące się. To tylko pokazuje, że w PO jest różnorodność” – zaznaczył. “Ja to w pełni akceptuje i w żadnym wypadku nie zamierzam odchodzić z Platformy czy zmieniać barw politycznych” – dodał Olichwer.

“Uciec zawsze najłatwiej, to tchórze zawsze uciekają” – powiedział PAP poseł Krzysztof Gadowski. “Jestem w Platformie od kilku kadencji i nie zamierzam jej opuszczać” – dodał. Przyznał, że stanowisko autorów listu jest “jasne i czytelne”, ale “zarząd jest zarządem i ma prawo wysłuchać jednej, drugiej, trzeciej i czwartej strony”. “W Platformie w sprawach światopoglądowych zawsze były różne poglądy” – zaznaczył.

“Nie wierzę, aby którykolwiek z kolegów odszedł z Platformy. W naszej partii zawsze było skrzydło lewe, skrzydło prawe, było też centrum. A to stanowisko nie zadowala ani konserwatystów, ani naszych kolegów bardziej lewicowych, jest wyważone” – powiedziała PAP wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, która kierowała zespołem pracującym nad stanowiskiem zarządu. “Sprawy światopoglądowe nas różnią, ale więcej nas łączy – wizja państwa, sposób uprawiania polityki, przywiązanie do demokracji” – dodała posłanka.

W to, że ktokolwiek z konserwatystów opuści szeregi partyjne nie wierzy też członkini zarządu posłanka Izabela Leszczyna, reprezentująca bardziej liberalne skrzydło partii.

“Jestem przekonana, że nic takiego się nie stanie. Osoby o bardziej konserwatywnych poglądach, które są przeciwnikami stanowiska o dopuszczalności, pod pewnymi warunkami, terminacji ciąży do 12 tygodnia, mają swoje miejsce w Platformie Obywatelskiej. Nasz lider Borys Budka powiedział – nikogo nie będziemy łamać kołem, nikogo nie będziemy zmuszać do głosowania wbrew swojemu sumieniu. Mam nadzieję, że moje koleżanki i koledzy konserwatyści uznają jednak, że za swoje sumienie każdy odpowiada sam i każda kobieta w swoim sumieniu ma prawo podjąć tę decyzję” – powiedziała Leszczyna PAP.

Także prezydent Warszawy i wiceszef PO Rafał Trzaskowski zapewnił we wtorek w Polsat News, że na listach wyborczych PO będzie miejsce także dla polityków o bardziej konserwatywnych poglądach, bo Platforma “jest partią szeroką”.

W październiku ub.r. TK za niekonstytucyjną uznał przesłankę z tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., która pozwalała na przerwanie ciąży z powodu ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Po wyroku Trybunału aborcja jest legalna tylko w dwóch przypadkach – gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety lub gdy powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałtu, kazirodztwa). (PAP)

autor: Piotr Śmiłowicz

pś/ par/





Źródło

Część konserwatystów z PO opowiada się za referendum ws. …


Część konserwatywnych posłów Platformy Obywatelskiej uważa, że w sprawie aborcji należy przeprowadzić ogólnopolskie referendum. Wskazują oni jednocześnie na potrzebę odpowiedniego przygotowania pytań.

W sprawie aborcji w Platformie Obywatelskiej wciąż nie ma jednolitego stanowiska. Konserwatywna część PO opowiada się za przywróceniem poprzedniego, obowiązującego od 30 lat kompromisu aborcyjnego, z kolei większość członków zarządu PO uważa, że do tzw. kompromisu aborcyjnego nie ma powrotu, a obecnie obowiązująca ustawa powinna być zliberalizowana. Przeważa pogląd, że dobrym rozwiązaniem byłaby legalna aborcja do 12. tygodnia, jednak pod pewnymi warunkami.

Do wypracowania stanowiska partii w kwestiach związanych z aborcją został niedawno powołany zespół pod kierownictwem wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Niektórzy konserwatywni posłowie PO, z którymi rozmawiała PAP, uważają, że w sprawie aborcji należy przeprowadzić ogólnopolskie referendum.

“Chciałabym, żeby każdy Polak świadomie powiedział za czym się opowiada, chciałabym poznać stanowisko Polaków” – mówiła PAP posłanka Joanna Fabisiak. Dopytywana, jakie pytania powinno się zadać w takim referendum, odpowiedziała, że “trzeba to bardzo starannie przemyśleć”.

O pomyśle referendum ws. aborcji pozytywnie wypowiedział się również poseł KO Tomasz Głogowski. “Mnie jest najbliższy kompromis, który obowiązywał do niedawna, ale także pozytywnie myślę o pomyśle referendum z trzema pytaniami: czy kompromis, czy zaostrzenie, czy liberalizacja prawa aborcyjnego” – powiedział PAP poseł.

“Wczoraj zespół pod kierownictwem pani marszałek Kidawy-Błońskiej miał pierwszą rozmowę, która była bardzo dobra, ale to była dopiero pierwsza rozmowa. Byłbym zaskoczony, gdyby zdecydowane stanowisko pojawiło się od razu. Nie oczekuję jakiegoś przewlekania tej sprawy, stanowisko powinno być w miarę szybko podane, ale jednak przed jego wydaniem nalałoby zapytać każdego z posłów i senatorów jakie ma zdanie w tej sprawie” – mówił Głogowski.

Pytany, czy widzi swoje miejsce w PO, jeśli w programie ugrupowania znajdzie się legalna aborcja do 12. tygodnia ciąży, polityk podkreślił, że tak. Jednak, jak dodał, dla niego kluczową kwestią jest brak dyscypliny podczas głosowania w tej sprawie. “Nieposzanowanie zdania innych osób w tej sprawie oznaczałoby, że stajemy się zupełnie inną partią” – dodał poseł.

Pomysł przeprowadzenia referendum ws. aborcji poparł w piątek w wywiadzie dla Radia Zet także poseł KO Antoni Mężydło. Podkreślił, że popiera tzw. kompromis aborcyjny, a skoro został on złamany, to należałoby wypracować w tej sprawie jakieś stanowisko. “Bardzo podoba mi się pomysł Bronisława Komorowskiego, że my powinniśmy przedstawić pytania do referendum – bardzo rozsądne, dobre pytania referendalne jeśli chodzi o aborcję” – mówił Mężydło.

Były prezydent Bronisław Komorowski o referendum ws. aborcji mówił w środowym wywiadzie dla TVN24. Podkreślił, że namawia PO, by broniła kompromisu aborcyjnego z 1993 r. i zaznaczył, że sam jest zwolennikiem tego kompromisu. Wskazał przy tym, że społeczeństwo polskie jest bardzo zróżnicowane i “być może najlepszym rozwiązaniem jest referendum”.

Sceptycznie do pomysłu referendum ws. aborcji odnosi się z kolei posłanka Izabela Mrzygłocka. “Referendum w sprawach moralnych? To zależy jakie byłyby pytania. Jeżeli pytania będą przygotowywane przez PiS, to referendum na pewno nie będzie takie, jakiego społeczeństwo by oczekiwało” – stwierdziła w rozmowie z PAP posłanka.

“PO musi spokojnie wypracować stanowisko dotyczące aborcji. Tutaj nie ma konieczności pośpiechu, ten pośpiech jest absolutnie niewskazany” – mówiła Mrzygłocka. Podkreśliła, że “aborcja nie może być sposobem na antykoncepcję”. “Ja sobie nie wyobrażam, że byłaby możliwość dokonania aborcji bez żadnych dodatkowych warunków. Nie przypuszczam, żeby PO przyjęła takie stanowisko. Pod pewnymi warunkami jest to możliwe” – dodała.

W czwartek poseł Ireneusz Raś skierował list do Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej, w którym zaapelował o podjęcie działań zmierzających do przywrócenia tzw. kompromisu aborcyjnego.

W piątkowej rozmowie z PAP polityk wyraził nadzieję na “dłuższy namysł, konsultacje i współdziałanie wszystkich w tej kwestii, a nie tylko na dążenie do podjęcia w sprawie aborcji skrajnej decyzji, która z tym rdzeniem, jaki stanowił o Platformie, który łączył w Platformie różne poglądy nie ma nic wspólnego”. Jego zdaniem byłoby to “przekroczenie Rubikonu”.(PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska

reb/ par/





Źródło

Porozumienie: popieramy projekt ws. aborcji złożony przez prezydenta…


Popieramy projekt o dopuszczalności aborcji w przypadku tzw. wad letalnych płodu złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę – oświadczyła w piątek rzeczniczka Porozumienia Magdalena Sroka. Politycy ugrupowania podkreślają, że chcą powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego.

Politycy Porozumienia zostali zapytani na konferencji w Sejmie o stanowisko Zjednoczonej Prawicy po publikacji 27 stycznia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niekonstytucyjny przepis dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Wraz z ogłoszeniem wyroku TK przestał ten przepis obowiązywać.

Wicerzecznik partii Jan Strzeżek przypomniał, że jego ugrupowanie 25 października ub. roku, po wyroku TK, przedstawiło swoje stanowisko, które zakłada powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r.

“Nie mogąc zmuszać kobiet do heroizmu, zaproponowaliśmy, żeby kobiety, które będą chciały w przypadku chorego dziecka dokonać aborcji, będą miały taką możliwość, ale chcąc, żeby państwo polskie dbało o osoby, które podejmą te heroiczną decyzję, zaproponowaliśmy, aby każdy rodzic otrzymał zasiłek w wysokości średniej pensji krajowej i do tego stworzyć wyspecjalizowaną sieć hospicjów, które miałyby pomagać takim rodzicom” – podkreślał.

Magdalena Sroka powtórzyła z kolei, że Porozumienie jest za ochroną życia od poczęcia do śmierci. Przyznała też, że jej ugrupowanie rozgranicza te wady, które pozwalają żyć i funkcjonować normalnie np. dzieciom z zespołem Downa, ale przy najcięższych przypadkach tzw. wad letalnych to kobieta powinna decydować, czy urodzić.

Pytana, czy będzie projekt Porozumienia w tej sprawie, Sroka odpowiedziała, że prezes Jarosław Gowin rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą, który złożył swój projekt nowelizacji Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Zgodnie z nim wprowadzona miałaby zostać przesłanka umożliwiająca przerwanie ciąży w przypadku tzw. wad letalnych płodu.

“My jak najbardziej wpisujemy się w ten projekt i popieramy projekt złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę” – poinformowała rzeczniczka Porozumienia.

Na uwagę, że politycy Zjednoczonej Prawicy nie chcą rozmawiać o kwestiach aborcji, Sroka podkreśliła, że to trudny temat i w Porozumieniu są także osoby, które popierają wyrok TK. “Są też osoby, które wykazują się inną wrażliwością” – dodała. “Prowadzimy te rozmowy niemal każdego dnia. Mam nadzieję, że będziemy w stanie przekonać całą Zjednoczoną Prawicę, żeby pochylić się nad tą kwestią” – powiedziała.

Poseł Michał Wypij przyznał, że nie można przeczekać tematu aborcji. “Tzw. kompromis aborcyjny był wielką wartością, został naruszony, dlatego nawiązując do słów pani poseł: my zrobimy wszystko, być może także poprzez projekt ustawy – ten który został złożony, być może trzeba złożyć inny, żeby rzeczywiście utrzymać ten kompromis, który był dobrym rozwiązaniem dla Polski i trzymał to wahadło ogromnych emocji bardzo stabilnie. To wahadło zostało poruszone. Osoby, które to zrobiły, być może nie chcą odpowiedzieć publicznie na pytanie, czy wziąć odpowiedzialności” – dodał.

“My jesteśmy gotowi rozmawiać z każdym, kto jest świadomy tego, że w tak trudnym okresie, w którym jest Polska w okresie pandemii, należy stabilizować emocje społeczne. Tym samym będziemy dążyć do tego, żeby w sposób rzeczywisty utrzymać to, co nazywaliśmy przez lata kompromisem aborcyjnym” – powiedział Wypij.

Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – nazywana “kompromisem aborcyjnym” – zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich było duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK uznał za niekonstytucyjne. Pozostałe przypadki – które nadal dopuszczają aborcję – to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo). (PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ itm/





Źródło

Lichocka o propozycji Lewicy ws. aborcji: ta propozycja nie jest…


Ta propozycja nie jest rozwiązaniem; ta propozycja zmierza do tego, żeby doprowadzić do aborcji na życzenie, a na to nie ma zgody większości Polaków – oceniła w piątek zgłoszoną przez Lewicę propozycję tzw. ustawy ratunkowej ws. aborcji posłanka PiS Joanna Lichocka.

W dyskusji w TV Republika Joanna Lichocka (PiS) odniosła się do proponowanej przez Lewicę “ustawy ratunkowej”, która jest odpowiedzią na opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył przepisy antyaborcyjne.

“Ta propozycja nie jest rozwiązaniem. Ta propozycja zmierza do tego, żeby doprowadzić do aborcji na życzenie, a na to nie ma zgody większości Polaków” – oceniła posłanka PiS.

Zwróciła uwagę, że nie ma “po prostu takiej zgody moralnej (…), żeby można było przerwać ciążę bez względu na wszystko – po prostu, ot, tak – bo to jest kaprys kobiety albo kaprys mężczyzny, który wymaga, zmusza ją do tego”.

“Wydaje mi się, że bardzo poważny problem etyczny, problem również medyczny sprowadzają państwo (Lewica – PAP) do walki politycznej. I opowiadają państwo różne rzeczy, niezbyt prawdziwe i niezbyt uczciwe w celu po prostu popularyzacji własnej partii, własnych osób” – powiedziała Lichocka.

“To jest po prostu walka polityczna – tymczasem mamy rzeczywiście bardzo poważny problem” – stwierdziła posłanka PiS.

W poniedziałek posłanki Lewicy Magdalena Biejat, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Anna Maria Żukowska zaprosiły posłów innych ugrupowań na piątkowe spotkanie w sprawie rozwiązań po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Według nich potrzebne są natychmiastowe działania i przyjęcie ustawy ratunkowej, która depenalizuje pomoc przy aborcji. Oprócz Lewicy swój udział zapowiedziały: KO i PSL.

27 stycznia w Dzienniku Ustaw został opublikowany wyrok TK z 22 października ub. roku ws. przepisów antyaborcyjnych, a w Monitorze Polskim opublikowano jego uzasadnienie. TK wskazał w uzasadnieniu, że prawdopodobieństwo ciężkich wad płodu nie jest wystarczające dla dopuszczalności aborcji. Po publikacji wyroku stracił moc przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK w październiku uznał za niekonstytucyjne.

Obowiązująca od 1993 r. ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich było duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK uznał za niekonstytucyjne. Pozostałe dwa przypadki, w których aborcja jest nadal zgodna z prawem, to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo).(PAP)

autor: Grzegorz Janikowski

gj/ itm/





Źródło

Kukiz ws. aborcji: jestem za kompromisem z lat 90. – mamy miliony…


Jestem zwolennikiem kompromisowej ustawy z 1993 r.; życie ludzkie to podstawa, ale mamy miliony pilniejszych problemów – mówił szef koła Kukiz’15-Demokracja Bezpośrednia Paweł Kukiz, odnosząc się do wyroku TK ws. aborcji. Według niego, skoro władza problem wywołała, to powinna go wyciszyć.

Tydzień temu został opublikowany w Dzienniku Ustaw październikowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł wówczas, że przepis ustawy z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Z chwilą publikacji wyroku przepis ten przestał obowiązywać. Wywołało to kolejną falę protestów.

Pytany w Polsat News, jak ocenia orzeczenie TK ws. aborcji i jego skutki, polityk odparł, że wybór okresu, w którym zostało to ogłoszone, jest dla niego z jednej stronny niezrozumiały, a z drugiej tłumaczy to sobie chęcią “przykrycia innych problemów”.

“Bo zwykle w sytuacjach, gdy partia władzy, wszystko jedno w jakim okresie, chce przykryć jakieś inne problemy, to wymyśla albo związki partnerskie, czy małżeństwa homoseksualne, albo aborcję, albo legalizację marihuany, albo coś innego, żeby tylko przykryć te tematy bieżące, na przykład zmniejszenie dostaw szczepionek w tej chwili, albo przedwczesne szczepienia się różnych działaczy partyjnych, korzystanie ze swoich funkcji, ze swojej pozycji społecznej” – powiedział. Zwrócił uwagę, że wyrok TK doprowadził do masowych protestów w czasie pandemii, zaznaczając, że “ludzie mają prawo protestować”. “Nie widzę w tym logiki, że władza do tego doprowadziła” – podkreślił.

Według niego, atmosfera wokół wyroku TK byłaby inna, gdyby było referendum ws. dopuszczalności aborcji. “Zupełnie inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby już lata temu przeprowadzić referendum nawet nie obligatoryjne, nie z obowiązkiem wykonania dla władz, ale informacyjnie, gdzie ludzie mogliby się w tych kwestiach wypowiedzieć, i byłoby to jakimś kierunkiem dla postępowania władz” – ocenił.

Kukiz przyznał, że jest zwolennikiem koncepcji, by utrzymać tę ustawę kompromisową z 1993 roku, “zostawić to i tyle”. “Oczywiście życie ludzkie to podstawa, ale w tej chwili mamy miliony pilniejszych, bieżących problemów” – zaznaczył.

Pytany, czy stanowisko jego trzech córek ma wpływ na jego postawę, odpowiedział twierdząco. “Ja ten świat kobiet absolutnie rozumiem i absolutnie rozumiem, że te zdarzenia związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wśród większości obywatelek i obywateli nie mają kontekstu światopoglądowego” – powiedział.

Szef koła Kukiz’15-Demokracja Bezpośrednia zwrócił uwagę, że “każdy chce na tym ugrać sobie jakiś kąsek polityczny, ale istotą jest sprzeciw kobiet co do autorytaryzmu państwa” w ich sprawach”.

Pytany, jak można przeciąć ten węzeł gordyjski – poprzez referendum albo “zmiękczającą” wyrok TK ustawą rządową – Kukiz odparł: “To już jest problem partii władzy, bo skoro ona ten cały problem wywołała, to niech ona w tej chwili ten problem wyciszy”.

Mówiąc o pilnych problemach, polityk wskazał na niedostateczne wsparcie dla wielu firm, a także jego kolegów muzyków, czy innych osób, którzy “nie posiadają numerów PKD” i nie zostali objęci pomocą z budżetu państwa. “To są sprawy bieżące, a tak poważne też tematy, jak aborcja, partia władzy, a generalnie partie polityczne, traktują niestety jako instrument walki politycznej, a nie instrument walki o człowieka” – powiedział Kukiz.

Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich było właśnie duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co uznał TK za niekonstytucyjne. Pozostałe przypadki to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo). (PAP)

Autor: Mieczysław Rudy

rud/ itm/





Źródło

Paweł Kukiz o projekcie sędziów pokoju i konsekwencjach opublikowania wyroku TK. ws aborcji eugenicznej


Przypomnijmy, że lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że “Jeżeli będzie taka wola – a wiem, że jest – będziemy chcieli złożyć projekt ustawy ws. sędziów pokoju wspólnie z Kukiz’15.
– Mam nadzieję, że w ślad za projektem o sędziach pokoju, pójdzie projekt o zmianie ordynacji wyborczej, o zmianie ustawy referendalnej czy złożenie wspólnej ustawy antykorupcyjnej. Mam nadzieje, że inne podmioty partyjne dołączą do wspierania tych projektów – mówił gość Radia Opole.
– Wstępnie rozmawiałem z przewodniczącym SLD Włodzimierzem Czarzastym i SLD jest zainteresowane sędziami pokoju, jak i zmianą ustawy o referendach. Będę się kontaktował z prezesem Kosiniakiem-Kamyszem, przewodniczącym Czarzastym i może SLD dołączy do wspierania tego projektu. Najlepiej gdyby PiS poparło i wtedy byłoby okej – mówił Kukiz.

Komentując o publikację wyroku TK ws. aborcji Paweł Kukiz powiedział, że “chyba każdy się spodziewał, że to się skończy taką reakcją. Ja z jednej strony absolutnie nie dziwię się tym osobom, które szczerze, ze szczerego serca, tym paniom, tym panom, Polakom, którzy ze szczerego serca wychodzą nie patrząc na jakieś światopoglądy, na walki polityczne, że protestują przeciwko temu wyrokowi.

– Takie sprawy powinny być konsultowane ze społeczeństwem. Takie sprawy jak związki partnerskie, aborcja, in vitro są wyciągane, kiedy trzeba przykryć cele władzy przed opinią publiczną. Nic nie mówi się wtedy o reprywatyzacji, o misiewiczach, o podpisaniu CETA, o szczepionkach – to wszystko gdzieś niknie. A oczywiście z tej manifestacji, z tego protestu nic nie wyniknie – dodaje Kukiz.





Źródło