Gasiuk-Pihowicz: „Mówię stanowcze NIE referendum ws. aborcji”. Czyżby obawiała się wyniku?


Poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz (Koalicja Obywatelska) mówi stanowcze “nie” organizowaniu referendum w sprawie aborcji. – Bo dobrze wiecie, że takie referendum byłoby dla was klęską – odpowiadają internauci, wskazując, że “podstawowe prawo człowieka to prawo do życia”. W największym ugrupowaniu opozycyjnym trwa światopoglądowy spór.

Platforma Obywatelska jest mocno podzielona w kwestii stanowiska dotyczącego aborcji. Coraz mocniej swoje zdanie akcentuje grupa, która uważa, że Platforma powinna, tak jak dotychczas, zająć “rozsądne, centrowe stanowisko”. Konserwatyści w swej propozycji sprzeciwiają się więc z jednej strony zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego, z drugiej – koncepcjom wprowadzenia “aborcji na życzenie”.

Jednym z posłów o takich poglądach jest Czesław Mroczek. Uważa on, że w propozycji “konserwatywnego skrzydła PO” znalazł się także postulat zorganizowania w Polsce referendum dotyczącego prawa do aborcji.

Jest też druga grupa posłów PO i koncepcja liberalna, zgodnie z którą aborcja powinna być dopuszczalna do końca 12 tygodnia ciąży przy wsparciu lekarza czy psychologa. 

Poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz, która reprezentuje liberalne podejście do kwestii aborcji, na Twitterze sprzeciwiła się dziś organizowaniu referendum. 

– Mówię stanowcze nie referendum ws aborcji. O prawach człowieka nie powinno się decydować w referendum. Kobiety mają prawo do decydowania o swoim życiu i zdrowiu – w tym o przerywaniu ciąży

– napisała na Twitterze. Warto dodać, że w przypadku zagrożenia życia kobiety, przeprowadzenie aborcji jest – zgodnie z przepisami – dopuszczalne. 

W odpowiedzi komentatorzy na Twitterze uznali, że sprzeciw wobec referendum może być podyktowany… obawą o wynik. Mogłoby się bowiem okazać, że przeciwników aborcji jest w Polsce zdecydowanie więcej. “Podstawowe prawo człowieka to prawo do życia” – piszą internauci.

 





Źródło