Obrońcy życia: pomysł ministra Gowina dot. referendum aborcyjnego jest niedorzeczny


Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka przypomina, że władze PiS nadal nie wypowiedziały się w sprawie referendum o aborcji, które proponuje wicepremier Jarosław Gowin. – Ta zwłoka jest zaskakująca. Pomysł pana Gowina jest niedorzeczny. Jeśli dojdzie do referendum, będziemy mieć nową wojnę – mówi Wojciech Zięba, lider organizacji pro-life. Jak dodaje, o sprawach życia nie mogą decydować obywatele w referendum, gdyż prawo naturalne w żadnym wypadku nie może być przedmiotem głosowania.

W grudniu 2020 r. Jarosław Gowin w wywiadzie udzielonym dla jednego z portali w odpowiedzi na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o wykreśleniu tzw. przesłanki eugenicznej z Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zaproponował, by głos w sprawie aborcji oddać Polakom. „Po tym, gdy naruszono tzw. kompromis aborcyjny z 1993 r., którego byłem i jestem zwolennikiem, być może nie ma już innej drogi jak tylko referendum; należałoby dobrze przemyśleć pytania i wówczas oddać głos Polakom” – powiedział w wywiadzie.

Referendum jako instrument stanowienia prawa jest charakterystyczny dla demokracji bezpośredniej, w której ogół uprawnionych do głosowania członków wspólnoty decyduje w powszechnym głosowaniu o ważnych dla nich sprawach.

W demokracji pośredniej nie ma tradycji podejmowania decyzji poprzez referenda, a większość decyzji podejmowana jest przez wybieranych na określoną kadencję przedstawicieli. Wyjątkiem są referenda lokalne lub referenda ogólnokrajowe w najważniejszych sprawach państwowych (zmiana Konstytucji, przystąpienie do ważnych umów międzynarodowych mających wpływ na znaczącą zmianę funkcjonowania danego państwa np. referendum przed przystąpieniem do Unii Europejskiej).

Szwajcaria – kropla drąży skałę

Jednym z państw europejskich, które ma długą tradycję podejmowania decyzji na drodze referendalnej, jest Szwajcaria. W ciągu 200 lat zorganizowano tu 300 referendów ogólnokrajowych (na około 500 przeprowadzonych łącznie na całym świecie). Na tym przykładzie można dokładnie prześledzić historię kampanii prowadzącej do liberalizacji prawa aborcyjnego. Prawo to próbuje się obecnie wprowadzać także w innych krajach według tego samego, sprawdzonego w Szwajcarii schematu.

W Szwajcarii liberalizacja prawa aborcyjnego zajęła aktywistkom ze Szwajcarskiego Stowarzyszenia na Rzecz Dekryminalizacji Aborcji trzy dekady i cztery ogólnokrajowe kampanie referendalne. Od 1942 r. na terenie tego kraju przerywanie ciąży było możliwe tylko wtedy, gdy zagrożone było zdrowie kobiety, a za nielegalne przerywanie ciąży groziła kara więzienia do 5 lat dla lekarza i do 3 lat dla matki dziecka.

Prawo to zostało zliberalizowane dopiero po 60 latach, jednak kampania na rzecz legalizacji aborcji na życzenie zaczęła się wiele lat wcześniej. Jej główną inicjatorką i reżyserką została socjalistka Anne-Marie Rey. Namówiła ona swojego ojca, ginekologa, do wykonania aborcji jej pierwszego dziecka w latach 60. XX w. i od tego czasu stała się zagorzałą zwolenniczką aborcji na życzenie. Stowarzyszenie, które założyła, wykorzystało do kampanii na rzecz liberalizacji prawa aborcyjnego toczący się spór o przyznanie praw wyborczych kobietom w Szwajcarii.

Referenda w obu sprawach odbyły się w 1971 r. Kobiety uzyskały prawa wyborcze, natomiast pomysł aborcji na życzenie przepadł w głosowaniu z kretesem. Kolejna próba poddania pod głosowanie sprawy aborcji została przedstawiona w parlamencie w 1976 r., lecz ponownie została odrzucona. Zorganizowane rok później referendum miało sprawić wrażenie, że kobiety zgadzają się na kompromis – aborcja na życzenie miała być legalna, ale tylko do 12. tygodnia ciąży. I tym razem Szwajcarzy byli przeciwni takiej zmianie – w referendum swój sprzeciw wyraziło 51,7 proc. głosujących.

Po trzeciej przegranej wnioskodawczynie postanowiły skupić się na intensywnym lobbowaniu za zmianą prawa. Sprzyjały temu przemiany społeczne zachodzące w społeczeństwie szwajcarskim w tamtym czasie: w 1981 r. wpisano równość płci i równą płacę do Konstytucji Szwajcarii, a w 1985 r. uchwalono równe prawa w rodzinie dla kobiet i mężczyzn.

W latach 70. i 80. poszczególne kantony zaczęły liberalizować prawo lub odstępowały od wymierzania kar w sprawach o aborcję (ostatni wyrok karny zapadł w Szwajcarii w 1988 r.). W dużych miastach takich jak Zurych, Genewa czy Lozanna, z łatwością można było znaleźć lekarza, który wykonywał aborcję. Aktywistki przedstawiały aborcję jako niezbędną pomoc potrzebującym kobietom, podkreślały, że jest ona nowoczesnym rozwiązaniem prawnym, rozpowszechnionym zagranicą i że takie przepisy znakomicie się sprawdziły w innych krajach, ograniczając liczbę aborcji, zmniejszając skutki i koszty leczenia kobiet po nieudanych aborcjach.

Równocześnie aktywistki wyolbrzymiały liczbę aborcji dokonywanych nielegalnie (od 20-50 tys. a nawet 70 tys. rocznie, gdy w rzeczywistości, po legalizacji aborcji w 2002 r. liczba aborcji wykonanych w ciągu roku w całym kraju wynosiła około 12 tys.). Podkreślały niebezpieczeństwo nielegalnych aborcji dla kobiety – choć same podały się tzw. zabiegom w sterylnych warunkach pod nadzorem wykwalifikowanych lekarzy.

Taka wieloletnia propaganda i starannie przygotowana kampania referendalna doprowadziły w 2002 r. do zalegalizowała w Szwajcarii aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży. Za taką zmianą opowiedziało się wówczas aż 72,2 proc. głosujących.

Warto podkreślić, że żadna z kampanii pro-life, przeprowadzonych w formie kampanii referendalnych w Szwajcarii, nie znalazła wymaganego poparcia: ani w 1985 r. referendum „za prawem do życia”, ani w 2002 r. referendum o „pomoc dla matki i nienarodzonego dziecka”, ani w 2014 r. w sprawie wyłączenia finansowania aborcji ze środków publicznych.

Referendum staje się więc znakomitym narzędziem do liberalizacji prawa. Przeprowadzenie kampanii wzmacniającej prawo do życia lub nawet pozytywnej pomocowej kampanii dla mamy lub dziecka jest praktycznie niemożliwe.

Irlandia – niemożliwe stało się możliwe

Warto przeanalizować także liberalizację prawa aborcyjnego w Irlandii, w tym pamiętne referendum z 2018 r. W tym tradycyjnie katolickim kraju obowiązywała jedna z najbardziej pro-life’owych ustaw w Unii Europejskiej. Wprowadzone w drodze referendum w 1983 r. prawo zakazywało nie tylko aborcji w każdym wypadku, ale również informowania o możliwościach dokonania nielegalnej terminacji czy wyjazdach zagranicznych w tym celu. Za nielegalny tzw. zabieg groziło dożywocie.

W 1992 r. rozpoczęto kampanię na rzecz zmiany prawa. Motywem do tego stała się sprawa gwałtu na 14-letniej dziewczynce. W tym samym roku odbyło się referendum, podczas którego zaproponowano trzy poprawki do Konstytucji. Irlandczycy zgodzili się na dwie: zniesiono zakaz turystyki aborcyjnej oraz zakaz informowania o legalnych „usługach” w innych państwach. Zatem poprawki umożliwiały zabicie dziecka za granicą. Odrzucono natomiast możliwość aborcji w sytuacji zagrożenia, że kobieta może popełnić samobójstwo.

W 2012 r. w szpitalu w Galway zmarła obywatelka Indii Savity Halappanavar. W 17. tygodniu ciąży udała się do szpitala z bólem i zaczęła ronić. Odmówiono jej aborcji. Kobieta zmarła na posocznicę. Warto podkreślić, że kobieta nie umarła w wyniku braku dostępu do aborcji, ale w wyniku poważnych zaniedbań personelu medycznego szpitala oraz zaawansowanej choroby – posocznicy. Jednak jej śmierć zapoczątkowała debatę o konieczności zmian w prawie.

W 2013 r. zliberalizowano prawo i dopuszczono przerywanie ciąży w sytuacji zagrożenia życia matki. Do przerwania ciąży wymagana była zgoda dwóch lekarzy. Obniżono także wymiar kary: z dożywocia do kary więzienia do lat 14.

25 maja 2018 r. Irlandczycy odpowiedzieli na pytanie referendalne: „Czy zgadzasz się na wprowadzenie 36. poprawki do konstytucji?”. Trzydziesta Szósta Poprawka miała oznaczać usunięcie Ósmej Poprawki, która stanowiła, że poczęte dziecko w łonie matki ma pełne prawa człowieka i obywatela. Premier Leo Varadkar, z wykształcenia lekarz, zapowiadał, że opowie się za zmianą przepisów – dotychczasowe określał jako „zbyt restrykcyjne”.

Nowe prawo aborcyjne miało dawać możliwość przerwania ciąży do 12 tygodni od poczęcia bez podania powodu, po konsultacji z lekarzem; prawo do aborcji do 24. tygodnia ciąży w przypadku poważnego zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, a także poważnego uszkodzenia płodu, które może doprowadzić do jego śmierci przed lub wkrótce po narodzinach; oraz nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub śmiertelnego uszkodzenia dziecka.

Choć według różnych sondaży z początku maja 2018 r. na „tak” miało zagłosować ok. 44-45 proc. społeczeństwa, a aż 17-18 proc. było niezdecydowanych, to według oficjalnych wyników za liberalizacją dostępu do aborcji opowiedziało się aż 66,4 proc. głosujących. To, co się wydarzyło, premier Leo Varadkar nazwał „kulminacją cichej rewolucji, którą Irlandia przeżywa w ostatnich 10-20 latach. Ludzie powiedzieli, że chcą współczesnej konstytucji dla współczesnego kraju i zaufali kobietom, że podejmą właściwe decyzje dotyczące ich własnego zdrowia”.

Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia, na „sukces” grup proaborcyjnych wpłynęły rosnąca utrata zaufania wobec Kościoła, wspomniana śmierć Savity Halpanavaar, która wskutek zaniedbań lekarzy zmarła na sepsę, aktywność proaborcyjnych polityków oraz wieloletnia strategia ruchów feministycznych, obficie finansowanych m.in. przez George’a Sorosa i jego Fundację Otwarte Społeczeństwo (OSF).

Organizacje pro-life miały „pod górkę” nie tylko z powodu nierównej walki finansowej. Facebook i Google ogłosiły, że „zawieszają” publikację treści związanych z referendum w trosce o „uczciwy przebieg głosowania”. Oficjalnie blokada dotyczyła wszelkich – a więc również proaborcyjnych – treści. Jednak w sytuacji, gdy większość tradycyjnych mediów oraz rząd agitowało za liberalizacją przepisów, ofiarą cenzury internetu padli głównie pro-liferzy.

Warto pamiętać, że kamieniem milowym irlandzkich trendów było przeprowadzenie w 2015 r. pierwsze na świecie referendum w sprawie legalizacji małżeństw jednopłciowych.
W pierwszym roku obowiązywania w Irlandii nowych przepisów pozwalających na praktycznie nieograniczone przerywanie ciąży, pozbawiono życia 6666 nienarodzonych dzieci.

Zdaniem Wojciecha Zięby, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, analiza kampanii referendalnych w Irlandii i Szwajcarii pokazuje, po jakie narzędzia manipulacji sięgają środowiska proaborcyjne. – Niestety, trzeba stwierdzić, że narzędziem tym może być nawet samo referendum – rozpoczynając od ułożenia pytania sugerującego odpowiedź, a kończąc na nierównej walce finansowej i nierównym dostępie do mediów – mówi Zięba.

– Z ujawnionej wewnętrznej korespondencji fundacji OSF George’a Sorosa dowiadujemy się, że zwycięstwo zwolenników aborcji w Irlandii, a więc „w państwie, gdzie obowiązują jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów antyaborcyjnych, wpłynie na pozostałe kraje katolickie, takie jak Polska, i dostarczy dowodu, że zmiany, nawet w najbardziej konserwatywnych społeczeństwach, są możliwe” – cytuje prezes PSOŻC.

„Czy właśnie na tym zależy Jarosławowi Gowinowi, który proponuje referendum w sprawie aborcji? Ten pomysł jest niedorzeczny. Dyskusja o aborcji ma sens tylko wtedy, gdy jest rzetelna, uczciwa. Widzieliśmy, że na ulicy nie rozmawia się w oparciu o argumenty. Proponując referendum w tak drażliwej sprawie, Jarosław Gowin naraża nas na kolejną falę agresywnych protestów oraz na kolejną dawkę manipulacji. Realizacja tej propozycji doprowadzi do wojny między zwykłymi obywatelami, Kościołem, ruchami pro-life oraz zwolennikami aborcji, wprowadzi kolejne niepotrzebne podziały, sprawi, że czarne marsze, które wygasają, wybuchną ze zdwojoną siłą” – argumentuje Wojciech Zięba.

Co więcej – dodaje – o sprawach życia nie mogą decydować obywatele w referendum, gdyż prawo naturalne w żadnym wypadku nie może być przedmiotem głosowania. To politycy, jako reprezentanci społeczeństwa, muszą imiennie wziąć odpowiedzialność za podejmowane przez siebie decyzje, a nie zrzucić winę oraz odpowiedzialność na społeczeństwo, które grupy proaborcyjne wcześniej nakarmią swoją kłamliwą propagandą: że dziecko nienarodzone niby nie czuje bólu, że aborcja niby nie ma żadnych negatywnych konsekwencji dla matki itp.

Zdaniem Zięby, zaskakujące w propozycji Jarosława Gowina jest też to, że „wywiad, w którym o niej opowiada, jest dla niego okazją do wychwalania świętości i wielkości Jana Pawła II”.

– Papież „Jest i będzie wielki. Największy w polskich dziejach. I wielki w dziejach Kościoła” – mówi polityk dla jednego z portali. Zapomina, że ten sam papież był wielkim obrońcą życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Podczas pielgrzymki do Polski w 1979 r. mówił: „I życzę, i modlę się o to stale, ażeby rodzina polska dawała życie, żeby była wierna świętemu prawu życia. Jeśli się naruszy prawo człowieka do życia w tym momencie, w którym poczyna się on jako człowiek pod sercem matki, godzi się pośrednio w cały ład moralny, który służy zabezpieczeniu nienaruszalnych dóbr człowieka. Życie jest pierwszym wśród tych dóbr. Kościół broni prawa do życia nie tylko z uwagi na majestat Stwórcy, który jest tego życia pierwszym Dawcą, ale równocześnie ze względu na podstawowe dobro człowieka” (Nowy Targ, 8 czerwca 1979 r.). A może zdaniem pana Gowina o wielkości Jana Pawła II świadczy to, że miał poczucie humoru i lubił kremówki…? – zastanawia się Wojciech Zięba.

Prezes organizacji pro-life zaznacza na koniec: „Jedynym wyjściem załagodzenia obecnych niepokojów społecznych jest publikacja przez rząd Mateusza Morawieckiego orzeczenia TK z 22 października 2020 r. oraz znaczące zwiększenie pomocy państwa dla niepełnosprawnych”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.





Źródło

Prezydent: nie uważam, że w sprawie aborcji powinno być referendum – Wiadomości


Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich w opublikowanym we wtorek liście do Andrzeja Dudy podkreśliło, że prezydencka propozycja godzi w istotę orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem lekarzy określenie “wada letalna” jest nieprecyzyjne i krytykowane, ponieważ stygmatyzuje dziecko i nie oddaje stanu faktycznego.

“Umożliwi postęp w diagnostyce prenatalnej”. Prof. Chazan o wyroku TK ws. aborcji

“Dzieci rodzące się z tymi wadami przeżywają czasem kilka i więcej lat. Zdarzają się też błędy diagnostyki prenatalnej. Coraz częściej potrafimy leczyć chore dzieci przed urodzeniem i po porodzie” – wskazano w liście.

Bezcenna wartość

Jak dodano, projekt prezydenta, “podobnie jak dotychczasowa ustawa dopuszczająca aborcje eugeniczne, daje przekaz, że osoby najbardziej bezbronne i najbardziej chore można zabić przed ich naturalną śmiercią”. Lekarze podkreślili, że propozycja godzi również w etos lekarza, który “ma służyć życiu każdego pacjenta, a także w morale środowiska medycznego, nadszarpnięte przez dotychczas obowiązującą ustawę”.

Czytaj także:

“Życie każdego człowieka stanowi wartość bezcenną. Dyskryminacja ze względu na chorobę, nawet śmiertelną, jest niedopuszczalna. Skracanie życia najciężej chorym dzieciom przez aborcję eugeniczną nie rozwiąże problemu, a nawet pogłębi dramat tych dzieci, ich matek, ojców i najbliższej rodziny” – zaznaczono w liście.

Przyłębska EN-1200.jpg

“Liczy się konstytucja, nie polityka”. Julia Przyłębska o orzeczeniu TK ws. aborcji

Rozwój hospicjów

Lekarze oczekują “wsparcia ze strony państwa dla tych ciężko chorych dzieci oraz dla ich matek i rodzin”.

“Możliwość zabijania dzieci, z udziałem lekarzy, jest nieludzkim zaprzeczeniem tego wsparcia. Jedynym dobrym rozwiązaniem jest rozwój hospicjów perinatalnych i medycyny paliatywnej: wspieranie tych, którzy odchodzą i tych, którzy zostają osieroceni” – uważają medycy z Katolickiego Stowarzyszenie Lekarzy Polskich.

Czytaj także:

W ich ocenie “zmiękczanie” pierwotnej wersji wyroku Trybunału Konstytucyjnego “stwarza niebezpieczny precedens, że orzeczenia TK mogą być nieuznawane, a przynajmniej modyfikowane pod dyktatem opresyjnych protestów, nawet łamiących prawo, bo w czasie trwającej epidemii niosących zagrożenie życia”.

Chronić życie każdego człowieka

Z kolei w liście do premiera lekarze zaapelowali o pilne opublikowanie wyroku TK.

Piotr Andrzejewski 1200.JPG

“Działanie zaplanowane i przygotowane”. Mec. Andrzejewski o protestach ws. aborcji

“Jako lekarze domagamy się, by polskie prawo skutecznie i konsekwentnie chroniło życie każdego człowieka, od jego początku do naturalnej śmierci, bez względu na stan jego zdrowia i użyteczność dla społeczeństwa. Życie każdego człowieka stanowi wartość bezcenną. Dyskryminacja ze względu na chorobę, nawet śmiertelną, jest niedopuszczalna” – podkreślono. “Każdy dzień zwłoki skutkuje uśmiercaniem najbardziej bezbronnych i najsłabszych z nas” – dodano.

Pod listem podpisali się członkowie zarządu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich: dr n. med. Elżbieta Kortyczko, prof. Bogdan Chazan i prof. Alina Midro, a także ponad 100 innych lekarzy.

Orzeczenie TK

22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepis straci moc wraz z publikacją wyroku w Dzienniku Ustaw, co dotąd jednak nie nastąpiło. Orzeczenie TK wywołało falę protestów w całym kraju.

Rozwiązaniem mającym wyjść naprzeciw protestującym przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego na skutek wyroku TK ma być propozycja prezydenta. Andrzej Duda skierował do Sejmu swój projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Zgodnie z nim wprowadzona ma zostać przesłanka umożliwiająca przerwanie ciąży w przypadku tzw. wad letalnych płodu. Projekt został skierowany do I czytania w komisjach.

fc





Źródło

“Publikacja możliwa w styczniu”. Ryszard Terlecki o orzeczeniu TK ws. aborcji – Wiadomości


Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki Foto: Jakub Kamiński/East News

Zwolennikiem prezydenckiego projektu jest przede wszystkim premier Mateusz Morawiecki. W jego ocenie propozycja Andrzeja Dudy jest bardzo dobra i powinna rozpocząć dialog, do którego rząd jest gotowy. – Chcemy przeprowadzić te konsultacje bardzo szybko i proces legislacyjny również bardzo szybko – mówił w piątek prezes Rady Ministrów. Zdaniem premiera propozycja prezydenta “naprawdę powinna bardzo dużo wszystkim dać do myślenia”.

– Dzisiaj mam nadzieję, że poprzez tę propozycję pana prezydenta dotrze to do ogromnej większości z nas, że trzeba rozmawiać. Propozycja jest bardzo otwarta i taka, która – myślę, że uspokaja przede wszystkim kobiety (…), a wkrótce uspokoi wszystkich protestujących – mówił Mateusz Morawiecki. O poparciu premiera dla projektu świadczy również to, że prace nad prezydencką propozycją ma w parlamencie pilotować Jadwiga Emilewicz, jedna z najbliższych współpracowniczek szefa rządu. 

W rządzie zwolennikami prezydenckiego projektu jest również lider Porozumienia, wicepremier Jarosław Gowin. Propozycja Andrzeja Dudy pokrywa się zresztą z treścią oświadczenia, jakie ugrupowanie Gowina wydało po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Przede wszystkim chodzi o ochronę nienarodzonych dzieci z zespołem Downa, a jednocześnie uwzględnienie prawa matki do decyzji w skrajnych i bardzo rzadkich przypadkach nieuleczalnych wad letalnych dziecka, skazujących je na śmierć w trakcie ciąży lub niedługo po urodzeniu. 

“Współpraca na linii rząd-samorządy kluczowa w walce z COVID-19”. Premier po spotkaniu z prezydentami miast

Poseł PiS: projekt prezydenta niezgodny z konstytucją

W klubie PiS nie brakuje również przeciwników projektu. Przeciw może być m.in. część posłów Solidarnej Polski. – Wyrok TK wzmocnił polskie standardy ochrony praw człowieka – ochronę życia nienarodzonych dzieci. Nie będzie można dłużej zabijać dzieci, np. z zespołem Downa. Czekam na publikację wyroku TK. Jako poseł nigdy nie zagłosuję za jakąkolwiek ustawą rozszerzającą aborcję. #ProLife – napisał na Twitterze poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski. – Może być problem z uzyskaniem parlamentarnej większości dla tego projektu. On może być nie do przyjęcia dla zwolenników ochrony życia – mówi portalowi PolskieRadio24.pl inny polityk Solidarnej Polski. 

Solidarna Polska ma w Sejmie 19 posłów, co oznacza, że bez ich poparcia PiS może zabraknąć większości niezbędnej do uchwalenia projektu. Poza tym przeciwnicy projektu w ramach klubu PiS znajdują się również poza Solidarną Polską. – Projekt jest niezgodny z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Nie spełnia wymogów prawnych – mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł PiS Tomasz Rzymkowski. Dodaje, że propozycję prezydencką traktuje jako “dobrą monetę”, która zmierza do zażegnania sporu społecznego wokół orzeczenia TK, jednak w jego ocenie nie spełnia ona podstawowego założenia politycznego, czyli uzyskania ponadpartyjnego poparcia. – Żadne ugrupowanie opozycyjne nie deklaruje chęci poparcia tego projektu ustawy – mówi poseł PiS.

Rzymkowski stwierdza, że nie poparłby projektu prezydenckiego. – W takim kształcie na pewno nie, bo rozwiązanie, które zostało przedłożone, moim zdaniem jest dużym cofnięciem się i jest niezgodne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego – mówi portalowi PolskieRadio24.pl. Rzymkowski był jednym z wielu posłów PiS, którzy podpisali się pod wnioskiem do TK za uznanie aborcji eugenicznej za niezgodną z konstytucją i są określani jako “obrońcy życia”.

W podobnym tonie wypowiada się poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, który także uważa, że projekt prezydencki może być w pewnym zakresie niezgodny z konstytucją. – Rozumiem intencje pana prezydenta, żeby rozładować napięcia społeczne i także zgadzam się, że należy rozmawiać. Natomiast w mojej ocenie największy wysiłek należy dziś skoncentrować na tym, żeby pomóc matkom będącym w trudnych ciążach, osobom niepełnosprawnym i ich rodzinom. Mówiliśmy o tym składając wniosek do Trybunału i mówił o tym sam Trybunał, a także sędziowie, którzy złożyli zdanie odrębne – stwierdza rozmówca portalu PolskieRadio24.pl. 

Obrońcy życia chcą rozmawiać

– Jesteśmy gotowi rozmawiać nad propozycją pana prezydenta, chociażby po to, aby nie stał się on podstawą do utrzymania obecnej praktyki. Propozycja prezydencka na pewno wymaga doprecyzowania, żeby nie było wątpliwości, że chodzi o wady letalne, bo już obecnie niektórzy chcą interpretować ten przepis szeroko, zdecydowanie wykraczając poza definicję “wad letalnych” – podkreśla poseł Wróblewski. 

Koronawirus test covid free shutt-1200.jpg

Ponad 19 tys. zakażeń koronawirusem w Polsce, zmarło 227 osób. Nowe dane resortu zdrowia

Okazuje się jednak, że nawet wśród obrońców życia są pewne podziały. Szef sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos, choć podpisał pod wnioskiem do TK, to nie mówi “nie” prezydenckiej propozycji. – Od początku mówiłem, że jest problem wad letalnych, czego jako lekarz nie mogę nie dostrzegać. Dlatego, choć jestem za życiem, to rozumiem ten aspekt sprawy. Projekt prezydencki szuka rozwiązania właśnie w tej części – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Tomasz Latos.

– Pytanie, czy nie wymaga on jeszcze jakieś korekty i dopracowania? W moim przekonaniu wymaga, ale na ten temat będą rozmawiał z ministrem Muchą, który będzie reprezentował prezydenta w pracach nad tym projektem. Ale uważam, że sama idea ma swoje uzasadnienie – dodaje Latos. 

Opozycja przeciw

Podziały wewnątrz PiS pokazują, że losy prezydenckiego projektu mogą zależeć od opozycji. A ta w większości już zadeklarowała, że nie będzie popierać propozycji prezydenta. Sprzeciw liderów Lewicy, KO i PSL nie oznacza jednak, że wszyscy posłowie, zwłaszcza tych dwóch ostatnich klubów, nie poprą prezydenckiego projektu. – W naszym klubie nie ma dyscypliny w kwestiach światopoglądowych. Dlatego myślę, że 7-8 posłów może zagłosować za projektem prezydenckim – mówi portalowi PolskieRadio24.pl jeden z ważnych polityków klubu PSL-Koalicja Polska.

PAP Sejm sala plenarna 1200.jpg

Posiedzenie Sejmu przełożone o dwa tygodnie. Powodem kwestie epidemiczne

Nie wiadomo też, jak ws. propozycji prezydenckiej zachowają się posłowie Konfederacji. – Konfederacja zajmie się projektem prezydenta Andrzeja Dudy ws. dopuszczalności przerywania ciąży, jeżeli trafi on pod obrady Sejmu – powiedział dziś PAP przewodniczący koła Jakub Kulesza. Pod wnioskiem do TK podpisali się wszyscy przedstawiciele Konfederacji – 11 posłów. Nie wiadomo jednak, czy nie zmienią zdania pod wpływem protestów i nie zgodzą się na bardziej liberalne podejście do przesłanki eugenicznej. 

Projekt prezydencki proponuje wprowadzenie do ustawy przepisu, że aborcja jest możliwa, jeśli “badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne, upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu: pozostałe to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego”.

Michał Fabisiak, PolskieRadio24.pl 





Źródło

Referendum ws. aborcji? Reszczyński: nie głosuje się kwestii życia i śmierci – Polskie Radio 24


Gość PR24 odniósł się między innymi do wywiadu wicepremiera Jarosława Gowina dla portalu Gazeta.pl w sprawie aborcji, który powiedział w nim, iż “być może nie ma już innej drogi jak tylko referendum”.

– Publicznie chciałbym zapytać, co zatem z referendum w sprawie kary śmierci i dlaczego w tamtej sprawie wprowadzono najpierw moratorium, a potem zlikwidowano wykonywanie kary śmierci na największych zwyrodnialcach – pytał publicysta.

“Recydywa PRL”. Publicysta o postulatach Strajku Kobiet

“Brak pewności siebie”

Jak dodał, nie wyobraża sobie, by taktyka ciągłego wycofywania się z podjętych już decyzji i testowania na dużej próbie publicznej w Polsce każdego rozwiązania, to właściwa metoda na zarządzanie. – To raczej brak pewności siebie i złudna nadzieja, że rządzący ukryją brak wizji zarządzania – zauważył.

Wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin w wywiadzie dla Gazety.pl powiedział między innymi, że “gdy naruszono tzw. kompromis aborcyjny z 1993 r., którego byłem i jestem zwolennikiem, być może nie ma już innej drogi jak tylko referendum. Należałoby dobrze przemyśleć pytania i wówczas oddać głos Polakom”.

Zapraszamy do wysłuchania zapisu całej rozmowy z Miłoszem Lodowskim.

Posłuchaj
19:07 _PR24_AAC 2020_12_18-12-37-12.mp3 M. Lodowski o wypowiedzi J. Gowina ws. aborcji (“Gość PR24”)

Audycja: “Północ południe”

Prowadzący: Ryszard Gromadzki

Gość: Miłosz Lodowski (publicysta)

Data emisji: 18.12.2020

Godzina: 12.37 





Źródło

USA przeciwne uznaniu aborcji za prawo człowieka. Postulują za tym kraje europejskie – Wiadomości


Donald Trump przemawiający na zgromadzeniu “Ludzkość Zjednoczona Przeciwko Terrorowi”Foto: Joseph Sohm/shutterstock

– Ameryka zawsze będzie liderem w dziedzinie praw człowieka – zapewnił Trump.

W USA wygra ruch pro-life? Terlikowski: Trump staje przed kluczowym momentem swojej prezydentury

Przypomniał też, że jego administracja zaangażowana jest w rozwijanie wolności religijnej, zwiększanie szans dla kobiet, dekryminalizację homoseksualizmu, walkę z handlem ludźmi i ochronę dzieci nienarodzonych. Prezydent wezwał ONZ do “skoncentrowania się na rzeczywistych problemach świata”.

Kontynuacja polityki Trumpa

“Jak zauważają obrońcy życia, słowa Trumpa, który nie po raz pierwszy podnosi na forum międzynarodowym temat prawa nienarodzonych do życia, są kolejnym etapem wojny, jaka toczy się między amerykańską administracją a promującą aborcję ONZ. Wcześniej w tym miesiącu sekretarz generalny ONZ António Guterres oświadczył, że kierowana przez niego organizacja będzie “walczyć” z rządami, takimi jak administracja Trumpa, które zdecydowały o “dalszym ograniczeniu dostępu do aborcji” podczas wybuchu pandemii Covid-19″ – pisze portal.

“Administracja Trumpa w ramach konkretnych działań w celu zwalczania aborcji na świecie przywróciła i rozszerzyła tzw. politykę Mexico City, która obecnie uniemożliwia przekazanie przez USA 8,8 mld dolarów pomocy zagranicznej podmiotom związanym z przemysłem aborcyjnym. W ubiegłym tygodniu administracja zaproponowała dodatkową zasadę, która umożliwia zastosowanie “polityki Mexico City” do umów międzynarodowych, grantów i umów o współpracy” – zauważa niedziela.pl

Wiadomość z Watykanu

Konieczność poszanowania prawa do życia i wolności religijnej podkreślił też w swoim wystąpieniu sprzed kilku dni z okazji 75. rocznicy utworzenia ONZ kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej.

– ONZ stara się bronić powszechnych praw człowieka, które obejmują również prawo do życia i wolność wyznania, ponieważ są one niezbędne do tak bardzo potrzebnej promocji świata, w którym godność każdej osoby ludzkiej jest chroniona i rozwijana – stwierdził kard. Parolin.

kb, niedziela.pl





Source link