Wrocław: Adam Zawada wiceprezydentem miasta

Rekomendowany przez Nowoczesną Adam Zawada został nominowany przez prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka na wiceprezydenta miasta. Zawada wcześniej był m.in. wiceprezesem spółki Stadion Wrocław.

W środę (5 grudnia) prezydent Wrocławia Jacek Sutryk oraz przewodniczący Klub Radnych Nowoczesnej w Radzie Miejskiej Wrocławia Piotr Uhle podpisali deklarację o współpracy. Wcześniej Sutryk podpisał taką deklarację z radnymi PO.

“Deklaracja mówi o tym, że wspólnie z radnymi Nowoczesnej będziemy dbać o rozwój Wrocławia. Klub Nowoczesnej zadeklarował również wsparcie dla działań prezydenta Wrocławia, a w szczególności wsparcie na poziomie uchwalania planu finansowego na przyszły rok oraz wsparcie przy wotum zaufania i absolutorium” – powiedział Sutryk podczas konferencji prasowej.

Efektem podpisanej deklaracji o współpracy jest nominowanie Adama Zawady na wiceprezydenta miasta. Będzie on nadzorował Departament Zrównoważonego Rozwoju, w którego skład wchodzą Biuro Ochrony Przyrody i Klimatu, Biuro Wody i Energii, Wydział Środowiska i Rolnictwa. Zawada będzie miał też nadzór nad Zarządem Cmentarzy Komunalnych oraz Zarządem Zieleni Miejskiej. Wcześniej Zawada pracował w Urzędzie Marszałkowskim, w tym m.in. na stanowisku Dyrektora Departamentu Marszałka. Od listopada 2017 r. sprawował funkcję wiceprezesa spółki Stadion Wrocław.

W środę Zawada zadeklarował, że wstąpi do Nowoczesnej.

W ubiegłym tygodniu Sutryk nominował dwóch wiceprezydentów z PO – Renatę Granowską oraz Sebastiana Lorenca.

 


Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




Źródło by [author_name]

Jacek Sutryk: Wrocław przystąpi do Związku Miast Polskich

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.




Źródło by [author_name]

Debata polityczna: Bunt przedsiębiorców i nowy klub w radzie miejskiej

Radosław Zysnarski, Dariusz Piwoński (fot. Radio Wrocław)

– Jesteśmy na skraju bankructwa – mówią przedsiębiorcy z branży turystycznej. Dlatego od dziś, mimo lockdownu, część hoteli, restauracji i stoków zamierza się otworzyć. O buncie przedsiębiorców i o nowym klubie prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka rozmawiali goście Debaty Politycznej Radia Wrocław: Dariusz Piwoński (PiS) i Radosław Zysnarski (PSL).

POSŁUCHAJ:

Cz. 1


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Cz. 2


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

 




Źródło by [author_name]

Protesty przeciwko zakazowi aborcji. Magdalena Kosakowska, organizatorka z Poznania: “Politycy prawicy mają krew na rękach”

– Sama nie należałam do osób, które nadużywają wulgaryzmów i pochwalają ostre formy protestów, ale mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją. Są osoby, które krzyczą, że protestujący dewastują pomniki, ale te same osoby były obojętne lub wręcz chwaliły zachowanie narodowców, którzy robili dokładnie to samo. Czy oni się wczoraj obudzili i nagle zauważyli, że ktoś wykrzykuje brzydkie słowa? To prawicowa “kultura”, z której narzędzi zaczęliśmy korzystać. Niestety, grzecznie już nie można, grzecznie już było – mówi Magdalena Kosakowska, jedna z organizatorek z protestów przeciwko zakazowi aborcji w Poznaniu.

Została pani jedną z liderek protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Jak długo zamierza pani demonstrować swój sprzeciw wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego?

Magdalena Kosakowska: Do skutku. Uważam, że dopóki obecny rząd nie ustąpi lub nie cofnie tego, co zrobił w sprawie kobiet, będziemy wychodzić na ulice i protestować. Ten wk.., który się pojawił, nie ustąpi w trakcie pięciu, czy dziesięciu dni, widać, że ludzie są mocno zdeterminowani. Widać gołym okiem, że wszystkim “pękła żyłka”.

W ostatnich latach dochodziło do dziesiątek protestów. Były “łańcuchy światła”, były demonstracje poparcia dla środowiska mniejszości seksualnych, ale w zasadzie nie wpływały one w znaczący sposób na rząd i polityków PiS.

Może jestem naiwna, ale po co robić coś z myślą, że to się nie uda? To, że obecna władza jest teflonowa i odporna na niemal wszystkie argumenty, nie oznacza, że mamy potulnie przyjmować każde jej posunięcie. Nie dokonamy jednak zmiany same, to muszą zrobić ludzie, którzy swoją obecnością na protestach będą regularnie pokazywać czerwoną kartkę politykom PiS. Jednak samo machanie kartonikiem, czy flagą nigdy jeszcze rządu nie zmieniło, potrzebujemy masowych protestów, blokad i strajków. Historia pokazuje, że presja ma sens.

Czytaj też: Ekspert PAN: Apeluję do policji – nie napierajcie na manifestantów, nie otaczajcie ich. Protesty w czasie pandemii to duże niebezpieczeństwo

Ale wielu ludziom nie odpowiada forma protestów, zbyt wulgarny język, niszczenie pomników. To może się obrócić przeciwko protestującym.

Sama nie należałam do osób, które nadużywają wulgaryzmów i pochwalają ostre formy protestów, ale mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją. Są osoby, które krzyczą, że protestujący dewastują pomniki, ale te same osoby były obojętne lub wręcz chwaliły zachowanie narodowców, którzy robili dokładnie to samo. Czy oni się wczoraj obudzili i nagle zauważyli, że ktoś wykrzykuje brzydkie słowa? To prawicowa “kultura”, z której narzędzi zaczęliśmy korzystać. Niestety, grzecznie już nie można, grzecznie już było. Będziemy używać takiego języka dalej, bo tyko on może trafić do tych, którzy przyczyniają się do cierpień kobiet. Może zrozumieją “swój” język?

Protest kobiet w Poznaniu. Zobacz film z katedry:

Porozumienie Jarosław Gowina po pierwszych protestach już proponuje wprowadzenie przepisów, które precyzyjnie i jednoznacznie chroniłyby dzieci z zespołem Downa, a jednocześnie uwzględniały prawo matki do decyzji w skrajnych i bardzo rzadkich przypadkach nieuleczalnych wad dziecka.

To, że politycy tacy, jak Jarosław Gowin coś tam sobie bajdurzą wynika tylko ze strachu przed kobietami. I dobrze, niech się boją i wycofują. Czy propozycja Porozumienia ma oznaczać, że się zgodzimy na dalsze zaostrzanie ustawy antyaborcyjnej i zacznę szanować pana Gowina? Jak oni to sobie wyobrażają? Pan Gowin przy biureczku będzie decydował, która kobieta ma donosić zdeformowany płód, a którą zwolnią z tej kary? Realia są takie, że od piątku mają oni wszyscy krew na rękach.

Czytaj także

To może dobrym rozwiązaniem byłoby referendum w sprawie aborcji, o co apelują niektórzy politycy Koalicji Obywatelskiej?

Nie wiem, ale z pewnością ten tzw. kompromis aborcyjnym już od dawna jest przeżytkiem. Referendum, zwłaszcza w obecnej sytuacji, jest tak odległe i hipotetyczne, że trudno o nim na serio rozmawiać. O czym ono ma być? Za czym? Przeciw czemu? Oczywiście idealnym wyjściem byłoby, gdyby społeczeństwo mogło decydować o jak największej liczbie spraw, ale diabeł tkwi w szczegółach. Można mieć prawo, które teoretycznie ma nas chronić przed koronawirusem, a tak naprawdę sprawia, że osoby starsze poza kościołem i zakupami nigdzie nie mogą wychodzić. Cel był szczytny, ale wyszło, jak zwykle.

Sprawdź też: Policja podsumowuje niedzielne protesty w Poznaniu i wyjaśnia, czemu użyła miotacza pieprzu wobec protestujących

Po piątkowym proteście dziękowaliście poznańskiej policji za profesjonalne zachowanie, tymczasem w niedzielę zarówno pani, jak i fortoreporterzy pod katedrą zostaliście potraktowani przez funkcjonariuszy gazem pieprzowym.

Nikomu nie dziękowałam, mówiliśmy jedynie, że policja w Poznaniu nie jest tak agresywna, jak ta warszawska i nie zachowuje się tak, jakby znajdowała się na usługach pana Kaczyńskiego. Bo do wczoraj wobec nas nie była. Wczoraj, bez powodu, gdy z dwiema innymi organizatorkami chciałyśmy powiesić 15 tez Obywatelskiej Reformacji Laickiej jeden z policjantów potraktował nas gazem. Nie byłyśmy agresywne, nie byłyśmy uzbrojone w nic poza kartką i taśmą klejącą. Nie tak to powinno wyglądać, policja powinna chronić obywateli, a nie rządzących, czy Kościół. Dziwne i złe to czasy. Uważamy, że trzeba to zmienić. W niedzielę uniemożliwiono nam wejście do katedry, a przecież sam Chrystus mówił, że zbłąkane owieczki są zawsze mile widziane.

W trakcie niedzielnych protestów przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i metropolita poznański abp Stanisław Gądecki wydał oświadczenie, w którym napisał, że to nie Kościół stanowi prawo w Polsce.

To oczywiste, że hierarchowie rżną głupa, z czego Kościół słynie zresztą od tysięcy lat. Wystarczy spojrzeć na Honduras, czy Salwador, gdzie istnieje całkowity zakaz aborcji. Skąd to się bierze? Oczywiście z nacisków Kościoła. W Polsce dochodzą do tego naciski ze strony takich organizacji, jak Ordo Iuris. W naszym kraju Kościół jest od 1989 roku największym lobbystą. Efekty tego widzimy.

Ogromny protest w Poznaniu! Poznaniacy przeciwko zaostrzeniu…

Zakaz aborcji. Wyrok TK wywołał oburzenie internautów. “Szat…

Wideo



Źródło by [author_name]

Zawieszony wójt Oławy domaga się dla siebie sądu. Nie chce oddać władzy: “Na władzę trzeba sobie zapracować:

W kwietniu 2018 wójt gminy Oława Jan Kownacki usłyszał od prokuratora zarzuty korupcyjne. Zakazano mu pełnienia funkcji wójta do zakończenia śledztwa. A to trwa już półtora roku. W tym czasie gminą rządzi wskazany przez premiera komisarz – działacz Prawa i Sprawiedliwości. Dziś Kownacki przerywa milczenie i domaga się dla siebie sądu: – Działacze PiS bardzo skutecznie sterują tą sprawą, żeby mnie jak najdłużej utrzymać w zawieszeniu, żeby swojemu człowiekowi jednemu, drugiemu dać pracę. A w gminie Oława na władzę trzeba sobie zapracować – mówi nam Kownacki. Rozmawia z nim Marcin Kruk.

Zarzuty korupcyjne prokuratura postawiła panu w kwietniu 2018 r. Postępowanie przeciąga się, a pan jest wciąż wójtem gminy Oława, tylko od złożenia ślubowania rok temu nie sprawuje pan urzędu?
– Mogę powiedzieć, że postępowanie jest w toku. Pani prokurator we wrześniu zapewniała, że będzie zakończone w październiku. Mamy koniec listopada i dalej nie jest zakończone. Kiedy to będzie, sam już nie wiem. Czekam. Gdyby pani prokurator przedstawiła mi akt oskarżenia, to mógłbym się bronić. Na dzień dzisiejszy nie mogę nic zrobić: ani nie mogę iść do innej pracy, bo mam umowę z gminą, ani nie mogę wrócić do gminy, bo na to nie zgadza się pani prokurator.

Zarzuty wobec wójta gminy Oława Jana Kownackiego sformułował Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Białymstoku w kwietniu 2018 r. W całym postępowaniu zarzuty usłyszało 16 osób. W wątku wójta postanowienie o przedstawieniu zarzutów wydano wobec 6 osób. W sprawie tej grupy pojawiają się zarzuty z art. 228 par. 1 i 3 kodeksu karnego: przyjęcie korzyści w związku z pełnieniem funkcji publicznej; z art. 229 par. 1 i 3 kk: udzielenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z naruszeniem przez nią przepisów prawa; art. 305 par. 1 kk: zakłócanie przetargu publicznego; art. 297 par. 1 kk: oszustwo kredytowe, pozostające w związku z procesem realizacji zamówień publicznych w Urzędzie Gminy Oława.
Mimo ciążących na nim zarzutów Kownacki wystartował w wyborach samorządowych i w październiku 2018 wygrał je. Potem złożył ślubowanie wójta, jednak gminą zaczął rządzić powołany przez premiera komisarz Henryk Kuriata, działacz PiS, który po 12 latach rządzenia Jordanowem Śląskim wybory tam przegrał.

Formalnie jest pan cały czas wójtem. Pobiera pan wynagrodzenie?
– Nie, i nawet nie wiem, na jakiej podstawie nie pobieram. Nie otrzymałem żadnej decyzji o wstrzymaniu wynagrodzenia. To jest tylko suwerenna decyzja pana komisarza, który powiedział: „proszę mu nie wypłacać”. Nie wiem, może komisarz jest teraz też prawnikiem w gminie.

Pan cieszył się zawsze dużą popularnością w gminie, wygrywał wybory od lat. Ma pan wokół siebie ludzi, którzy pana wspierają, czy już odwrócili się od pana?
– Jest duża grupa ludzi, którzy mnie nie zostawili i wierzą, że wszystko się dobrze skończy. Do nich mam szacunek. Spora część ludzi stoi z boku i nie chce dziś mieć ze mną nic wspólnego, bo boi się nieprzyjemności. A po niektórych nawet bym się nie spodziewał, ale odwrócili się i udają, że mnie nie znają.

Rządzi pan dalej gminą? Ma pan większość w radzie…
– Nie będę narzekał na komisarza, bo to nie moja rola. Mam tylko do niego żal, że wszystkie swoje niepowodzenia próbuje zrzucić na mnie i na radnych, twierdząc, że są sterowani przeze mnie. Ja nikim nie steruję, z nikim się nie spotykam. Chociaż mam w radzie 11 swoich radnych, którzy startowali z mojego komitetu, to ja im nie dyktuję, co mają mówić.

Gmina jest trochę w zawieszeniu, rządzi człowiek nie stąd, który nie zna gminy tak dobrze. Komisarz Henryk Kuriata, działacz PiS, przegrał wyścig o fotel wójta w Jordanowie Śląskim, którym rządził 12 lat. Długie postępowanie w pana sprawie jest na korzyść komisarza?
– Jak widać, w tym kraju można nie wygrać wyborów i pełnić funkcję wójta. On jest komisarzem, który pełni obowiązki wójta. Każe nazywać się wójtem, choć wyborów nie wygrał.

Dlaczego pan w ogóle wystartował w wyborach w październiku 2018 r., chociaż od kwietnia było wiadomo o zarzutach wobec pana i dlaczego nie zrezygnował pan z funkcji wójta, kiedy do gminy wszedł komisarz?
– Po całej tej sytuacji, w kwietniu tamtego roku, byłem tak załamany, że podjąłem decyzję, że nie będę startował. Proponowałem kilku osobom start w wyborach, ale żadna nie chciała tego obowiązku na siebie przyjąć. Wtedy ówcześni radni zrobili spotkanie i jasno się wszyscy opowiedzieli, że nie mam prawa nie wystartować.
Po wygraniu wyborów wszyscy mnie straszyli, łącznie z gabinetem wojewody, że nie mogę składać ślubowania, bo naruszę zakaz pełnienia funkcji. Robiono wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Jak złożyłem ślubowanie, to nawet gabinet wojewody przyznał, że jednak mogłem to zrobić i przepisów prawa nie naruszyłem.

A nie dogadał się pan z PiS-em: postępowanie będzie przedłużane, żeby komisarz mógł sobie rządzić tutaj, bo nie udało się w Jordanowie. Pan zrobi mu miejsce, a zarzuty będą łagodne, może cała sprawa się w ogóle rozmyje?
– Ja nigdy w życiu z ludźmi z PiS-u nie rozmawiałem, a nawet jakby próbowali ze mną na ten temat rozmawiać, to w życiu bym się nie zgodził. Nie poszedłbym na współpracę za łagodniejsze zarzuty. Jakby tak było, to w ogóle mógłbym złożyć rezygnację za umorzenie postępowania. Ale ja nie chcę.
Komuś zależy, żeby, tutaj w gminie, wprowadzać ludzi w błąd. Wbrew temu, co przedstawia się mieszkańcom gminy, moje zarzuty nie są ciężkie, a niektóre z nich, moim zdaniem, trudno uznać za zarzuty korupcyjne.
Działacze PiS-u bardzo skutecznie sterują tą sprawą, żeby mnie jak najdłużej utrzymać w zawieszeniu, żeby swojemu człowiekowi jednemu, drugiemu dać pracę.
Jak przyjdzie pora, to ja powiem dużo więcej i otworzę niektórym oczy. Zakończy się postępowanie i wówczas wszystkie sprawy opinii publicznej przedstawię. Jak już zostanie mi przedstawiony akt oskarżenia i ruszy sprawa sądowa, to będę mógł udzielić bardziej szczegółowych informacji.

Nieżyczliwi panu mają się już zacząć bać?
– Nie mówię, że muszą się zacząć bać. Ale teraz to jest tak, że Kownackiego to można oskarżyć, zgnoić, a swoich to się broni, a ich afery są zamiatane pod dywan.

„Swoi” to znaczy lokalni działacze? Zazdrośnicy, którzy nie mogą ścierpieć, że pan zdobywał mandat wójta za każdym razem?
– Ludzie chcą władzy, ale na tą władzę trzeba sobie najpierw zapracować. Bez tego można się przemeldować do Stanów Zjednoczonych, gdzie władzę może mieć ten, kto ma pieniądze. Tutaj, na naszym terenie, trzeba się wykazać.
Osoby związane z PiS-em, i nie z PiS-em, które zajmują się tymi plotkami, mogą mi wiele zarzucać, ale tego, co ja zrobiłem dla tej gminy mi nie zabiorą. Osoby, które władza desygnowała na komisarza i jego zastępcę, w swojej karierze, nawet w dwóch procentach, nie zrobiły tyle co ja.
Pan komisarz pełnił 12 lat funkcję wójta w Jordanowie. Proszę porównać inwestycje tam i tutaj. Obiekty sportowe, hale, świetlice, drogi, kanalizacja, przemysł w Stanowicach i Godzikowicach – nikt mi tego nie zabierze.

Pana zdaniem w gminie Oława teraz nic się nie dzieje?
– Niech to osądzą mieszkańcy. Ja nie mam takiej natury, żeby narzekać. Nawet, jak wrócę do gminy, to na pewno nie będę narzekał na komisarza. Trzeba się będzie wziąć za robotę i to wszystko nadgonić.

Wróci pan? Grupa mieszkańców gminy nie chce komisarza, a skoro pan sam nie złożył mandatu, to organizują referendum za pana odwołaniem. Ma to umożliwić przeprowadzenie przedterminowych wyborów. Ci ludzie twierdzą, że zależy im na ustabilizowaniu sytuacji w gminie, a nie na tym, kto wygra. Co pan sądzi o pomyśle referendum?
– Mieszkańcom przysługuje takie prawo i korzystają z tego. I ja się nie dziwię: jeżeli nie można ze mną wygrać uczciwie w bezpośrednich wyborach, to organizuje się referendum. Może w nowych wyborach nie wystartuję, może jakaś inna sytuacja się zdarzy. Przecież ci sami ludzie, który dzisiaj są w komitecie referendalnym, robili wszystko, żebym wyborów nie wygrał. Pomawiano mnie o niestworzone historie… Im nie chodzi o dobro gminy. Im chodzi o to, żeby przejąć władzę. Nie przypominam sobie, żeby któraś z tych osób zrobiła coś dobrego dla gminy. Nie ma tam osób, które w swoim środowisku są aktywne. Praca społeczna ich nie interesuje. A ja społecznie pracuję już 45 lat.

Komitet referendalny, w skład którego wchodzą radni powiatowi Szymon Kościelak i Agnieszka Prokop, sołtysi Jakub Kościelak, Damian Markowski, Michał Rado, członkowie rady sołeckiej Aleksandra Szczerba i Marcin Bojakowski oraz Paweł Szyler, zebrał podpisy w sprawie rozpisania referendum za odwołaniem wójta Kownackiego. Podpisy zostały sprawdzone przez Krajowe Biuro Wyborcze, a komisarz ma wydać decyzję do 18 grudnia. Od tego czasu będzie do 50 dni na przeprowadzenie referendum.

A wystartuje pan, jeśli będą przedterminowe wybory?
– Nie wiem jeszcze, co będzie. Czy ludzie pójdą na referendum. Czy uwierzą w te nibyzamiary komitetu referendalnego. Myślę, że mieszkańcy gminy Oława mają swój rozum i sami zadecydują. Ludzie nie muszą głosować w referendum. Wystarczy, że nie pójdą na referendum i zostaną w domach. A moja sprawa powinna już się niedługo wyjaśnić.

No tak, przyspieszone wybory nie byłyby panu na rękę?
– Sprawa w sądzie mogłaby się jeszcze nie zakończyć, ale zgodnie z prawem, do czasu udowodnienia winy jestem niewinny.
Ciągle jeszcze wierzę w niezależne i niezawisłe sądy. Jak skończy się postępowanie i będę wiedział, na czym stoję, to wówczas będę na pewno występował na drogę sądową o zadośćuczynienie.

Rozmawiał Marcin Kruk

Wideo



Źródło by [author_name]

Wrocław szykuje podwyżki czynszu w mieszkaniach komunalnych

Malwina Gadawa, el |
Utworzono: 2020-01-05 09:57 | Zmodyfikowano: 2020-01-05 10:02


Zdjęcie ilustracyjne (fot. Pixabay)

Mamy złe wiadomości dla wrocławian, którzy wynajmują mieszkania od miasta. Już za pół roku będą płacili większy czynsz.

Od 1 czerwca stawka bazowa czynszu z 7,60 zł za mkw. wzrośnie do 8,40 zł. Co ważne, za rok stawka ta już będzie wynosić 8,90 zł. Czynsz w mieszkaniach komunalnych wzrośnie więc przez rok o około 17 procent. Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk tłumaczy, że podwyżka jest niewielka.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Działanie miasta krytykuje radny miejski Robert Grzechnik.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Podwyżka dosięgnie także najemców lokali socjalnych. Tam stawka w 2021 roku wzrośnie z 1,89 zł/mkw do 2,22 złotych.




Źródło by [author_name]