Prezydent Gdańska pełnomocnikiem ruchu Rafała Trzaskowskiego

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz została pomorskim pełnomocnikiem ruchu “Wspólna Polska” Rafała Trzaskowskiego. Oficjalnie dołączyła więc do nowej inicjatywy politycznej, której jednym z celów może być walka o zwycięstwo w kolejnych wyborach. Opozycja krytykuje, że prezydent po raz kolejny angażuje się w politykę ogólnopolską, zamiast skupić się na sprawach miasta.

Ruch obywatelski “Wspólna Polska”, którego stworzenie ogłosił latem w Gdyni Rafał Trzaskowski, powołał swoich regionalnych pełnomocników.

“Szefową” na województwo pomorskie została prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Dołączyła tym samym oficjalnie do nowej inicjatywy politycznej, która działać ma głównie na arenie ogólnopolskiej.

Ze strony gdańskiej opozycji już pojawiły się zarzuty, że to kolejny raz, kiedy prezydent Gdańska włącza się w “wielką politykę”, zamiast zadbać o sprawy lokalne związane z pełnieniem swojego urzędu.

– Zaangażowanie prezydent Dulkiewicz w spory parlamentarne, ogólnopolskie jest jednym z głównych zarzutów, jakie stawiają jej mieszkańcy Gdańska po dwóch latach rządów. Niestety widzimy, że tym razem w ruchu Rafała Trzaskowskiego prezydent Dulkiewicz chce realizować swoje ambicje polityczne – komentuje Przemysław Majewski, gdański radny PiS. – Widać tym samym, że tematy lokalne jej “nie leżą”. Opóźnione inwestycje miejskie, problemy z ochroną zieleni czy też ucieczki od trudnych pytań mieszkańców, jak było to na ostatnim spacerze w Brzeźnie, to tylko kilka przykładów.

“Taką wizję zawsze będę wspierać”

Sama Dulkiewicz z takimi zarzutami się nie zgadza.

– Parafrazując Wojciecha Szczurka, moją partią jest Gdańsk, a ruchem najbliższym sercu Stowarzyszenie Wszystko dla Gdańska. Wiem, że Rafał Trzaskowski podobnie jak Szymon Hołownia nie tylko szanuje odrębność lokalnych ruchów, ale i widzi potencjał w różnorodnej i silnej lokalnie Polsce. Taką wizję, niezależnie od formuły organizacyjnej, zawsze będę wspierać – mówi nam na to Aleksandra Dulkiewicz.

Partie i organizacje polityczne w Trójmieście

Niefortunny, ale nieprzypadkowy czas

Czas, w którym ruch “Wspólna Polska” powołał swoich regionalnych pełnomocników, może się wydawać niefortunny – bo jego lider Rafał Trzaskowski leży obecnie w szpitalu z powodu koronawirusa.

Ale nie jest przypadkowy.

Nieoficjalnie mówi się o tym, że to reakcja na niedawny wywiad Borysa Budki, szefa Platformy Obywatelskiej. Budka pytany w nim o kulisy powstania ruchu Trzaskowskiego stwierdził: “To było pod wpływem emocji. Rzuciliśmy hasło i potem trzeba się było tłumaczyć”.

Wśród pełnomocników prezydenci innych dużych miast

Poza prezydent Gdańska w gronie pełnomocników regionalnych ruchu Trzaskowskiego znaleźli się też inni znani samorządowcy sympatyzujący z Koalicją Obywatelską. Wśród nich jest m.in.: prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak czy prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Czytaj też: Samorządy łączą siły. Powstało nowe stowarzyszenie

Jak poinformował Polską Agencję Prasową poseł KO Sławomir Nitras, od początku zaangażowany w ruch Trzaskowskiego, niebawem ma zostać powołany zarząd ogólnopolskiego stowarzyszenia “Wspólna Polska”, które ma stanowić trzon ruchu.

Jak czytamy na stronie ruchwspolnapolska.pl, ma on być “przestrzenią dialogu i współpracy samorządowców, NGO-sów, ekspertów, polityków, aktywistów, społeczników i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą działać”. Niewykluczone, że to właśnie pod jego szyldem Trzaskowski stanie do walki w kolejnych wyborach na prezydenta RP.

Quiz
Politycy z Trójmiasta. Co o nich wiesz?
Średni wynik

71%

Politycy z Trójmiasta. Co o nich wiesz?

Rozpocznij quiz



Źródło by [author_name]

Duża awaria sieci ciepłowniczej na zachodzie Wrocławia. Zapadła się jezdnia [ZDJĘCIA]

Duża awaria sieci ciepłowniczej na Szczepinie przy skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i Kruszwickiej we Wrocławiu. W piątek około godziny 11 pękła tam rura o średnicy 90 cm. W wyniku eksplozji gorącej pary, zapadła się nawierzchnia na skraju jezdni i chodnika. Znak drogowy wpadł do głębokiej wyrwy. Na szczęście w momencie eksplozji nie przechodził tamtędy żaden pieszy.

Do czasu zakręcenia sieci ciepłowniczej przez ekipy techniczne, na ulicę wydobywały się kłęby gęstej pary. Na miejsce wezwano straż pożarną oraz policję. Teren został zabezpieczony.

– Policjanci musieli chwilowo zabezpieczyć miejsce zapadniętej jezdni, żeby nie doszło do niebezpiecznej sytuacji z udziałem kierowców. Teraz teren zdarzenia przejął zarządca drogi, jest ogrodzony płotkami a awaria będzie usuwana – mówi asp. szt. Łukasz Dutkowiak z biura prasowego policji

Przed godziną 12 ekipy techniczne przystąpiły już do usuwania awarii.

Wideo



Źródło by [author_name]

Wielkanoc 2021. Prezydent Andrzej Duda złożył życzenia z okazji Wielkanocy: Niech ten czas napełni każdego z nas optymizmem i nadzieją

Niech ten czas napełni każdego z nas optymizmem i nadzieją – napisał w mediach społecznościowych prezydent Andrzej Duda, składając życzenia z okazji Wielkanocy. Życzył także zdrowia, spokoju i pogody ducha w tym czasie.

„Wszystkim Państwu składam najserdeczniejsze życzenia spokojnych oraz pełnych zdrowia i pogody ducha Świąt Wielkanocnych. Niech ten czas Zmartwychwstania Pańskiego i symbolicznego odrodzenia ze śmierci do nowego życia, napełni każdego z nas optymizmem i nadzieją!” – przekazał prezydent na Twitterze.

To drugie życzenia prezydenta z okazji Wielkanocy. Przed południem film z życzeniami pary prezydenckiej zamieszczono na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta, a także w mediach społecznościowych.


Przeczytaj też: „W każdej chwili naszego życia jest przy nas Zmartwychwstały Pan”. Orędzie abp. Szala [WIDEO]

źródło:






Źródło by [author_name]

Prezydent Wrocławia do mieszkanki: “Pani skrzeczy. To wszystko co skrzeczy”


GN, RW |
Utworzono: 2021-04-30 11:14 | Zmodyfikowano: 2021-04-30 11:16


Mieszkanka skomentowała post na oficjalnym Facebooku prezydenta, w którym Jacek Sutryk informował o działaniach Straży Miejskiej i usuwaniem przez funkcjonariuszy wraków z ulic miasta. Gdy mieszkanka napisała, że to tylko dobry PR i że “rzeczywistość skrzeczy” prezydent odpisał: “Pani skrzeczy. To wszystko co skrzeczy”.

Mieszkanka skomentowała odpowiedź prezydenta w ten sposób:

“Nie odnosiłam się tylko do wraków, ale czytając komentarze można odnieść wrażenie, że wszystko jest świetnie i tylko wystarczy coś zgłosić. Tymczasem takie sytuacje trwają latami i może powinny pójść za tym rozwiązania systemowe i warto wsłuchiwać się w głosy mieszkańców. Wiem, że ma Pan (przyp red. Waldemar Forysiak – rzecznik Straży Miejskiej) niewdzięczną rolę odpisując w tym momencie.

Tymczasem niewygodne komentarze kończą się tu obrażaniem mieszkańców i podatników. Jakie to smutne. Pewnie zaraz dostanę bana za ten wpis. Trudno.

Czy prezydent Wrocławia powinien w ten sposób reagować na krytyczne głosy mieszkańców? Poniżej zapis rozmowy, post i komentarze: 


Moi drodzy, przestrzeń publiczna to nasze wspólne dobro. Czasem zdarza się, że widzimy auto totalnie nienadające się do…


Opublikowany przez Prezydenta Wrocławię Jacka Sutryka Czwartek, 29 kwietnia 2021

 



Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.




Źródło by [author_name]

Belgijska prowincja eksperymentuje z demokracją. Czy wynajdzie antidotum na populizm? – EURACTIV.pl


W Belgii trwa polityczny eksperyment. Być może właśnie tam wykuwa się przyszłość demokracji. Od 2019 r. każdy mieszkaniec Niemieckojęzycznej Wspólnoty Belgii ma szansę uczestniczyć w tworzeniu regionalnego prawa.

 

 

Tym razem nie chodzi o całą Belgię, której konstrukcja to jeden wielki poligon doświadczalny, ale o jej malutki wycinek znany w Polsce jako Eupen i Malmedy. Niewiele osób interesuje się niewielką belgijską mniejszością niemiecką, a jeszcze mniej wie o tym, że ma ona parlament.

Eupen i Malmedy świetnie nadają się na laboratorium. Terytorium łącznie dziewięciu gmin zamieszkuje raptem 77 tys. osób. Rok temu minęło sto lat od wejścia w życie Traktatu Wersalskiego, na mocy którego niemieckie wcześniej ziemie przyłączono do Królestwa Belgii.

Niemieckojęzyczni Belgowie biorą sprawy demokracji w swoje ręce

Dziś mieszkańcy „Kantonów Wschodnich” (niderl. Oostkantons) mają status jednej z najlepiej chronionych mniejszości na świecie. W myśl federalnej logiki Belgii przysługuje im autonomia w zakresie oświaty, kultury, samorządów, budownictwa socjalnego i subsydiowania odnawialnych źródeł energii.

Niemieckojęzyczni Belgowie mają własny parlament, rząd z czterema ministrami, radio i telewizję. Niemiecki jest jednym z trzech oficjalnych języków kraju, mimo że na co dzień posługuje się nim mniej niż 1 proc. ludności. Każda kolejna reforma pogłębiająca federalizację Belgii będzie równoznaczna z dalszym poszerzeniem niezależności regionu.

Skala mikro pozwala na przetestowanie rozwiązań dla problemów, które trapią zachodnią demokrację w znacznie szerszym wymiarze. W Belgii i nie tylko politycy jako grupa nie cieszą się, oględnie rzecz ujmując, wysokim zaufaniem społecznym.

Szkodliwe partie polityczne

W niedawnej ankiecie 66 proc. młodych Belgów uznało, że partie polityczne bardziej szkodzą demokracji niż ją wzmacniają. W zestawieniu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) za miniony rok Belgia sąsiaduje z Polską pod względem zaufania do rządu (odpowiednio 29 proc. i 27 proc. ufa tam rządzącym).

Akurat w tych konkretnych przypadkach sceptycyzm obywateli ma mocne korzenie historyczne, co nie zmienia jednak jednoznacznie negatywnej tendencji ostatnich lat. Na tym gruncie w Europie i poza nią kwitnie za to populizm. Każdy szanujący się politolog wyraził już zdanie w tej kwestii, a z roku na rok przybywa intelektualistów z dziedzin pokrewnych, którzy zabierają głos i przedstawiają swoje recepty.

Jednym z nich jest David Van Reybrouck, jeden z najbardziej płodnych belgijskich autorów. Historyk, archeolog, poeta, dramaturg. W 2010 r. jako 39-latek opublikował przeszło 600-stronicową historię Kongo, a w zeszłym roku równie monumentalny tom o wybijaniu się na niepodległość Indonezji. W międzyczasie ukazał się jego zdecydowanie szczuplejszy traktat zatytułowany „Przeciwko wyborom” (niderl. „Tegen verkiezingen”) i do dzisiaj został on przetłumaczony na 20 języków.

Książka ukazała się już po referendum w sprawie brexitu, niedługo przed prezydencką wygraną Donalda Trumpa, w okresie, gdy szybowała popularność m.in. Marine Le Pen we Francji, czy Geerta Wildersa w Holandii, a deficyt demokracji w łonie UE był odmieniany przez wszystkie przypadki. Van Reybrouck uznał, że trzeba działać. Napisał list otwarty do ówczesnego przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean Claude’a Junckera.

Demokracja potrzebuje update’u?

Punktem wyjściowym i listu, i książki była krytyka „archaicznych” narzędzi do podejmowania politycznych decyzji: wyborów, ściśle powiązanych z nimi sondaży oraz referendów. Te ostatnie zwykły sprowadzać się do pojedynczych kwestii, wykluczają kompleksową debatę i żerują na emocjach. Wybory zaś to „demokratyczne incydenty”, niewiele różniące się od sondaży, które „pytają ludzi, co myślą, gdy akurat nie myślą” (bo są pochłonięci innymi czynnościami).

David Van Reybrouck diagnozuje w swej książce „syndrom demokratycznego zmęczenia” i zaleca „technologiczny update”. Nie nawołuje do twardego resetu i rewolucji, ale zaleca uzupełnić aktualny system parlamentarny o losowo wybranych obywateli, którzy byliby wolni od wytycznych partyjnych, nie baczących na cykle wyborcze i nie skrępowanych medialnym przekazem dnia. W ten sposób zaoszczędzony czas mieliby oni poświęcać na analizy, wysłuchiwanie opinii ekspertów i niezakłócone niczym obrady.

Wśród czytelników „Przeciwko wyborom” znalazł się Oliver Paasch, od 2014 r. nieprzerwanie premier (w belgijskiej nomenklaturze „minister-prezydent”) Niemieckojęzycznej Wspólnoty Belgii. W rezultacie spotkań z Van Reybrouckiem i skupionej wokół niego grupy konsultantów G1000, Paasch postanowił dać zielone światło dla paneli obywatelskich w Eupen i Malmedy.

Panele obywatelskie coraz bardziej popularne

W tym czasie podobne panele i zgromadzenia miały już za sobą obrady w Islandii (dyskutowano zmianę konstytucji), Irlandii (omawiano m.in. aborcję oraz małżeństwa par jednopłciowych), czy chociażby w Gdańsku, gdzie wspierał je śp. Paweł Adamowicz. Obywatele radzili, zostali wysłuchani, przedstawili wnioski i propozycje, ale koniec końców rozeszli się i wrócili do domów, a wtedy ton publicznej dyskusji znów nadawali zawodowi politycy.

„Model wschodniobelgijski” jest inny i pod tym względem absolutnie pionierski, bo tutaj zgromadzenie obywateli ma charakter stały. Władze Eupen i Malmedy w 2019 r. zadekretowały i zabudżetowały nowy mechanizm decyzyjny, niezależny od dyskutowanych tematów i politycznej koniunktury. W tym sensie politycy sami zdecydowali się więc oddać część władzy, a niemieckojęzyczny parlament przyjął dekret jednogłośnie.

De facto powstało coś na kształt dodatkowej izby, senatu, w którym w rotacyjnym systemie zasiadają losowo wybrani mieszkańcy powyżej 16 roku życia. System opiera się na dwóch filarach: Radzie Obywatelskiej („Bürgerrat”) i Panelach Obywatelskich („Bürgerversammlungen”).

Obywatele dyskutują o sprawach ważnych dla ich społeczności

Rada liczy 24 członków (w pierwszej kadencji wylosowanych z ogółu mieszkańców, w przyszłości spośród uczestników paneli) nominowanych na półtoraroczną kadencję. Do jej zadań należy ustalanie tematów dyskutowanych w osobnych panelach.

Każdy z nich składa się z od 25 do 50 obywateli i po okresie przeznaczonym na dyskusje i konsultacje ma formułować zalecenia dla parlamentu. Politycy mogą w najlepszym przypadku sugerować dyskutowane tematy, nie mają jednak wpływu na dalszy przebieg obrad ani treść zaleceń.

Jak przebiega losowanie? Po pierwsze w procesie mogą brać udział mieszkańcy regionu, a niekoniecznie obywatele Belgii. Wśród panelistów pierwszej kadencji mamy więc np. Niemca, który dopiero od roku mieszka w Eupen. Był on jedną ze 115 osób, które pozytywnie odpowiedziały na zaproszenie do udziału w zgromadzeniu.

Najpierw wylosowano 1 tys. mieszkańców, a wśród 11 proc. chętnych do współrządzenia dokonano selekcji możliwie odzwierciedlającej przekrój społeczny, proporcjonalną reprezentację poszczególnych gmin oraz płci.

Pierwsze tematy, opracowywane w panelach od zeszłego roku, to „Poprawa warunków personelu pielęgniarskiego i pacjentów” oraz „Inkluzja w szkole”. Pandemia nieco wydłużyła harmonogram prac, jednak we wrześniu 2020 r. obywatele zaprezentowali rządzącym propozycje zmian w kwestii m.in. kursów pielęgniarskich i publicznego wsparcia dla tego sektora.

W grudniu komisje parlamentarne ustosunkowały się do rekomendacji i przedstawiły sposoby ich wdrożenia. Po upływie roku wszystkie strony podsumują postępy w zmianach na wspólnym posiedzeniu.

W Belgii idą za ciosem

Nie da się ukryć, że Bürgerversammlungen zaczęły ostrożnie, od zagadnień mało kontrowersyjnych. I taki też jest główny zarzut, który podnoszą wszyscy powątpiewający w doniosłość projektu. Wspólnota Niemieckojęzyczna jest sielankową, względnie zamożną prowincją, z niskim bezrobociem, homogeniczną kulturą i bez skrajnych partii.

Jeden z lokalnych dziennikarzy przyznał, że „byłoby wspaniale przeprowadzić ten projekt w miejscu z prawdziwymi problemami”. Oliver Paasch odpowiada na to, że nowe idee najlepiej testować w bezpiecznym otoczeniu.

Na wyniki trudniejszych sprawdzianów nie powinniśmy jednak czekać długo, bo za przykładem najmniejszego belgijskiego regionu zobowiązują się iść inne części kraju. W zeszłym tygodniu ruszyła pierwsza „mieszana” obywatelsko-poselska komisja w Parlamencie Brukseli. Przygotowania podobnych modeli trwają we Flandrii i Walonii, a na szczeblu federalnym aktualnie sondowane jest przekształcenie w zgromadzenie obywatelskie Senatu.

Rozwija skrzydła uruchomiona z końcem 2020 r. inicjatywa panbelgijskiego Parlamentu Obywatelskiego, który miałby sformułować odpowiedź na katastrofę klimatyczną. W koalicji wsparcia występują m.in. Extinction Rebellion, Greenpeace, Oxfam czy opisywana niedawno  przez EURACTIV.pl Klimaatzaak.

Iskra, która ocali demokrację?

Wbudowanie dialogu obywatelskiego w belgijską (czy jakąkolwiek inną) politykę zapewne nie wystarczy do przywrócenia zaufania między rządzącymi a rządzonymi. Niemniej zaangażowanie reprezentatywnej grupy ludności może wyjść na dobre i legitymacji, i – w konsekwencji – wydajności systemu.

Dotyczy to zarówno kwestii o sporym ładunku ideologicznym, jaki i wszystkich tych, z którymi politycy sobie wyraźnie nie radzą i właśnie sporami światopoglądowymi maskują swoją niemoc, czy to w przedmiocie klimatu czy migracji.

Niektórzy chcą chronić demokrację przed samą sobą i wychwalają zalety silnych systemów dwupartyjnych, hermetycznych, ale też odpornych na populizm. To, co zaś w tym momencie oferują panele obywatelskie to nowa demokratyczna iskra, która może ocieplić i zbliżyć proces ustawodawczy do jego „odbiorców końcowych”.

Ostatecznie to od ich poczucia sprawczości będzie zależało, czy doświadczenie z Wspólnoty Niemieckojęzycznej Belgii nie pozostanie tylko politologiczną ciekawostką.



Źródło

PO i Nowoczesna kłócą się na Dolnym Śląsku

W ostatnich dniach tlący się od wielu miesięcy konflikt między PO a Nowoczesną wokół sytuacji w samorządzie dolnośląskim osiągnął wyższą temperaturę. Sprawa powinna być załatwiona na szczeblu przewodniczących partii – mówi posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska (PO).


Miała być cięta riposta, wyszło żenująco. Chamskie zachowanie posła Nitrasa

Łukasz Mejza podczas wczorajszej debaty ws. ratyfikacji funduszu UE argumentował, dlaczego należy zagłosować za 770 mld złotych, które z unijnego…

zobacz więcej

We wtorek klub Koalicji Obywatelskiej głosował zgodnie w sprawie ratyfikacji Funduszu Odbudowy, wstrzymując się od głosu. Nie oznacza to jednak, że w klubie panuje pełna zgoda między tworzącymi je ugrupowaniami. Spór jest m.in. między PO a Nowoczesną, a dotyczy sytuacji w samorządzie dolnośląskim.

Nowoczesna już od dawna nie współpracuje z PO we wrocławskiej radzie miasta, w której rządzi związany z prezydentem Wrocławia klub Forum Jacka Sutryka Wrocław Wspólna Sprawa. W jego skład wchodzą radni PO, a Nowoczesna jest w opozycji.

30 kwietnia Nowoczesna przyczyniła się do odwołania z funkcji przewodniczącego rady miasta Jarosława Charłampowicza, związanego z klubem prezydenta Sutryka.

Dodatkowy kontekst tej sprawie nadawał fakt, że wniosek ten został poparty przez klub Współczesny Wrocław, związany z wrocławskim biznesmenem i wiceprzewodniczącym Nowoczesnej Tadeuszem Grabarkiem, według lokalnych mediów rywalizującym z Grzegorzem Schetyną o klub Śląsk Wrocław.

Sytuację nieco załagodził fakt, że jeszcze tego samego dnia udało się wybrać nowego przewodniczącego rady, związanego z klubem Sutryka Bohdana Aniszczyka.


Przeczytaj też: Nowoczesna chce odwołać prezydenta Wrocławia. Zapowiedziano referendum



Morawiecki nie przekonał Budki, ale odebrał odwagę posłom PO

Premier Mateusz Morawiecki wystąpił dzisiaj w Sejmie z apelem do parlamentarzystów o głosowanie ponad politycznymi podziałami. Emocjonalne…

zobacz więcej

28 kwietnia Koalicji Obywatelskiej, Nowoczesnej plus i Bezpartyjnym Samorządowcom w sejmiku dolnośląskim nie udało się odwołać przewodniczącego sejmiku Andrzeja Jarocha z PiS, co miało być sygnałem przejęcia przez tę nową koalicję władzy w tym sejmiku. Politycy Platformy po cichu obciążali odpowiedzialnością Nowoczesną, bo głosowanie było tajne, ale w obronie przewodniczącego zagłosowało dwoje radnych z opozycji.

Spór między politykami obu partii sięgnął nawet klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej i klubowego forum internetowego. Posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska przyznała, że ma pretensje do liderów Nowoczesnej.

– To nie może być tak, że Nowoczesna jest z nami w Koalicji Obywatelskiej, a na Dolnym Śląsku tworzy koalicję z PiS – powiedziała. – Liczymy na to, że Adam Szłapka i Katarzyna Lubnauer zrobią z tym porządek. Uważam, że Borys Budka też powinien poruszyć ten temat w rozmowach z Adamem Szłapką – dodała Kluzik-Rostkowska.

Także były szef PO, dolnośląski poseł Grzegorz Schetyna przyznał, że sprawa powinna stanąć na poziomie rozmów między szefami obu partii. – Z tego co wiem, to jest już załatwiane – zaznaczył.


Zobacz także: Byli „za”, głosowali przeciw. Spektakularna porażka opozycji na Dolnym Śląsku



Miażdżący sondaż dla PO. Innej decyzji oczekiwał nawet ich elektorat

Od wielu dni politycy Platformy Obywatelskiej zarzekali się, że nie poprą Krajowego Planu Odbudowy i sugerowali, że w Sejmie mogą zagłosować…

zobacz więcej

Lider PO Borys Budka powiedział, że wobec niego nikt nie formułował postulatu, by sprawę Dolnego Śląska załatwiać na szczeblu szefów partii. Dodał, że podczas zarządu PO otrzymał informację, że problem jest już rozwiązany.

– W takich sprawach najlepiej kierować pytania do szefa regionu dolnośląskiego albo do Grzegorza Schetyny, który jest jego zastępcą – powiedział Budka.

Przewodniczący Nowoczesnej Adam Szłapka zapewnił, że na Dolnym Śląsku „nie ma mowy o współpracy Nowoczesnej z PiS”.

– W Radzie miasta sytuację uspokoił wybór Bohdana Aniszczyka na szefa rady miasta. W sejmiku Nowoczesna deklaruje, że będzie głosować za odwołaniem pana Jarocha – zapewnił Szłapka.

źródło:








Źródło by [author_name]