Tak było. Trzeci dzień Święta Wolności i Solidarności za nami

Dyrektor ECS Basil Kerski i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

Dyrektor ECS Basil Kerski i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

fot. Grzegorz Mehring/Archiwum ECS

 

Trzeci dzień – poniedziałek, 3 czerwca – Święta Wolności i Solidarności rozpoczął się od podsumowania organizatorów, kórymi są Miasto Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności i Fundacja Gdańska.   

– Uśmiech nie schodzi mi z twarzy, w najśmielszych marzeniach nie spodziewaliśmy się takiej reakcji ludzi, takiej reakcji społeczeństwa – cieszyła się prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. 

Tylko w niedzielę, 2 czerwca, Strefę Społeczną (miasteczko namiotowe) nieopodal ECS odwiedziło 15 tys. osób. W ciągu dwóch pierwszych dni (sobota-niedziela) do ECS przyszło 26 tysięcy osób.

Dwa dni Święta Wolności i Solidarności. 26 tysięcy osób w ECS, 15 tysięcy w Strefie Społecznej

 

Adam Michnik

Adam Michnik

fot. Grzegorz Mehring/Archiwum ECS

Jednym z elementów Święta Wolności i Solidarności jest “Międzynarodowe Forum Obywatelskie: 1989–2019. Narodziny Nowej Europy siłą bezsilnych. W poniedziałek, 3 czerwca, w audytorium Europejskiego Centrum Solidarności odbywa się cykl debat. Po godzinie 12.00 o swoich doświadczeniach w walce o prawa człowieka opowiadali Adam Michnik, Ludwika Wujec, Olga Szorina, Władimir Kara-Murza, Aleś Białacki, Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. 

– Żyjemy w kraju postępującej putinizacji – mówił Adam Michnik.

DEBATA: Siła bezsilnych. Walka o prawa człowieka

 

Spotkanie dotyczące Unii Metropolii Polskich odbyło się na tarasie widokowym Europejskiego Centrum Solidarności. Na zdjęciu od lewej: Piotr Krzystek - prezydent Szczecina, Krzysztof Żuk - prezydent Lublina (za tłumaczką języka migowego), Jacek Sutryk - prezydent Wrocławia, Aleksandra Dulkiewicz - prezydent Gdańska, Tadeusz Truskolaski - prezydent Białegostoku, Rafał Bruski - prezydent Bydgoszczy

Spotkanie dotyczące Unii Metropolii Polskich odbyło się na tarasie widokowym Europejskiego Centrum Solidarności. Na zdjęciu od lewej: Piotr Krzystek – prezydent Szczecina, Krzysztof Żuk – prezydent Lublina (za tłumaczką języka migowego), Jacek Sutryk – prezydent Wrocławia, Aleksandra Dulkiewicz – prezydent Gdańska, Tadeusz Truskolaski – prezydent Białegostoku, Rafał Bruski – prezydent Bydgoszczy

fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

Na tarasie widokowym Europejskiego Centrum Solidarności o godz. 14.00 wystąpili członkowie Rady Fundacji Unii Metropolii Polskich, którzy wcześniej odbyli posiedzenie. Prezydent Białegostoku i jednocześnie prezes zarządu rady Tadeusz Truskolaski ogłosił, że od dziś – 3 czerwca – patronem Unii jest śp. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Prezes Truskolaski: – Od dziś Unia Metropolii Polskich imienia Pawła Adamowicza

 

Małgorzata Niezabitowska jako jeden ze świadków historii oprowadzała zwiedzających po wystawie stałej Europejskiego Centrum Solidarności

Małgorzata Niezabitowska jako jeden ze świadków historii oprowadzała zwiedzających po wystawie stałej Europejskiego Centrum Solidarności

fot. Dawid Linkowski/Archiwum ECS

 

Małgorzata Niezabitowska – dziennikarka, pisarka i scenarzystka teatralna, rzeczniczka prasowa rządu Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989-1991, była jednym uczestników wydarzeń, którzy oprowadzali zwiedzających po wystawie stałej ECS i dzielili się swoimi wspomnieniami.

Małgorzata Niezabitowska oprowadzała po wystawie stałej ECS

 

Szymon Hołownia był gościem jednej z poniedziałkowych debat w ramach Święta Wolności i Solidarności

Szymon Hołownia był gościem jednej z poniedziałkowych debat w ramach Święta Wolności i Solidarności

fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

– Kiedy się pomaga, to świat robi się lepszy także dla ciebie. To proste. Jeżeli sprawiasz, że świat będzie bardziej sprawiedliwy, to i Ty na tym skorzystasz. Jeżeli robisz tak, by świat żył w pokoju, to robisz świat bez wojen także dla twoich bliskich. Powinniśmy robić ten świat lepszym dla innych i dla siebie – podkreśliłSzymon Hołownia na spotkaniu w jednej z hal namiotowych w Strefie Społecznej.

Szymon Hołownia: Kiedy pomagasz, świat staje się lepszy także dla Ciebie

 

Ks. Adam Boniecki – katolicki duchowny, dziennikarz, autor książek i redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”, spotkał się ze słuchaczami w Hali Debat, 3 czerwca 2018

Ks. Adam Boniecki – katolicki duchowny, dziennikarz, autor książek i redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”, spotkał się ze słuchaczami w Hali Debat, 3 czerwca 2018

fot. Jerzy Pinkas/gdansk.pl

 

Ks. Adam Boniecki – katolicki duchowny, dziennikarz, autor książek i redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”, który redaktorem Tygodnika Powszechnego został w 1964 roku na zaproszenie bp Karola Wojtyły, spotkał się ze słuchaczami w Hali Debat, 3 czerwca 2018. Spotkanie toczyło się wokół dwóch publikacji “Boniecki. Rozmowy o życiu” Anny Goc oraz wydawnictwa TP “Smak wolności”.

Ks. Adam Boniecki: “Każdy z nas niesie walizkę rozpaczy”

 

Debata Samorządowa Europa – pamięci Pawła Adamowicza w ECS, 3czerwca. Od lewej: Andrij Sadowyj , Aleksandra Dulkiewicz, Rafał Dutkiewicz, Elżbieta Bieńkowska, Rafał Trzaskowski i Tomasz Lis

Debata Samorządowa Europa – pamięci Pawła Adamowicza w ECS, 3czerwca. Od lewej: Andrij Sadowyj , Aleksandra Dulkiewicz, Rafał Dutkiewicz, Elżbieta Bieńkowska, Rafał Trzaskowski i Tomasz Lis

fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.p

 

– Wolną Polskę dostaliśmy w prezencie. Czas spłacić dług, ruszyć do boju i wygrać – powiedział Tomasz Lis, podsumowując debatę Samorządowa Europa – pamięci Pawła Adamowicza. Mówiono dużo o strategii na jesienne wybory, o dziedzictwie 30-lecia demokracji i patronie debaty.

Październik to zarazem wybory i referendum o przyszłości samorządu – debata prezydentów

 

Lech Wałęsa i Leszek Balcerowicz

Lech Wałęsa i Leszek Balcerowicz

fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

LECH, LESZEK. WYGRAĆ WOLNOŚĆ. Spotkanie wokół książki, w którym uczestniczyli Lech Wałęsa i prof. Leszek Balcerowicz. To spotkanie zaczęło się od laudacji i owacji na cześć obu bohaterów polskiej transformacji ustrojowej. Publiczności było tak dużo, że nie mieściła się w wielkim namiocie Strefy Społecznej, funkcjonującej w ramach gdańskiego Święta Wolności i Solidarności. 

Wałęsa: “Nie brałem udziału w bitwie pod Grunwaldem”. Balcerowicz: “Wałęsa jest naprawdę wielkim człowiekiem”

 

Zbigniew Hołdys i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

Zbigniew Hołdys i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz

fot. Dawid Linkowski/ECS

Na koniec dnia w ECS odbył się koncert Symfonia Pamięci, poświęcony zmarłemu prezydentowi. Wystąpili: Gaba Kulka, Tomek Lipiński, Natalia Przybysz, Zbigniew Hołdys, Maria Peszek i zespół gdańskich jazzmanów. Koncertowi przyświecały słowa Pawła Admowicza: – Wierzę głęboko, że przyjdzie taki dzień, że w każdym polskim mieście, z każdej ambony, radia, mediów popłynie wielka symfonia szacunku Polaków do Polaków – otwartości i akceptacji inności

Nie rezygnujmy – te słowa Tomka Lipińskiego zakończyły koncert Symfonia Szacunku w ECS

 

 



Źródło by [author_name]

„Dolny Śląsk – Wspólna Sprawa”: 50 samorządowców tworzy nowy ruch

Malwina Gadawa, GN |
Utworzono: 2021-03-02 11:56 | Zmodyfikowano: 2021-03-02 11:59


Samorządowcy z Dolnego Śląska łączą siły i tworzą nowy ruch, który może być przeciwwagą dla Bezpartyjnych Samorządowców, rządzących naszym regionem wspólnie z Prawem i Sprawiedliwością. Członkowie stowarzyszenia Dolny Śląsk-Wspólna Sprawa nie ukrywają, że wystartują pod wspólnym szyldem w wyborach do sejmiku, które odbędą się w 2023 roku.

50 samorządowców z naszego regionu tworzy nowy ruch – stowarzyszenie Dolny Śląsk – Wspólna Sprawa. Wśród nowych członków są m.in. prezydenci Wrocławia, Jeleniej Góry, Wałbrzycha i Świdnicy. Samorządowcy zapewniają, że chodzi im o współpracę na rzecz regionu, tak aby poprawić jakość życia mieszkańców Dolnego Śląska.

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk prezentując nową inicjatywę złożył ważną deklarację:


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

– To jest ponad jakimikolwiek podziałami politycznymi i partyjnymi. Jest tylko jeden wspólny mianownik, tym wspólnym mianownikiem jest samorząd. To nie jest projekt przeciwko komukolwiek, to jest projekt samorządowy, z którym chcemy także w roku 2023 wystartować w wyborach do samorządu województwa dolnośląskiego – mówił Jacek Sutryk:

O powodach powstania nowego ruchu mówi także prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska:


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

– Pomyśleliśmy sobie, że razem możemy sprawić, by nasz głos był bardziej słyszalny. Ten głos musi być słyszalny wtedy, kiedy przeciwstawiamy się odbieraniu nam kompetencji, pieniędzy, narzucania obowiązków za którymi nie idą odpowiednie środki finansowe – mówi Beata Moskal-Słaniewska.

Roman Kaczmarczyk, burmistrz Lądka-Zdroju mówi o powodach stworzenia nowego ruchu:


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

– Utworzenie naszego stowarzyszenia jest naturalną reakcją na próby recentralizacji samorządu i próby wpływania na niezależność samorządową, przede wszystkim finansową – tłumaczy Roman Kaczmarczyk.

Jerzy Łużniak, prezydent Jeleniej Góry mówi, że samorządowcom zależy na tym, aby Dolny Śląsk był “krainą miodem i mlekiem płynącą”:


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

– My żyjemy w regionie, który jest najpiękniejszy w Polsce. Musimy mieć narzędzia, żeby o niego dbać. Jednym z tych narzędzi jest samorządność – dodaje Jerzy Łużniak.

Do nowego stowarzyszenia weszło 50 samorządowców. Wśród nich znaleźli się m.in. prezydenci Wrocławia, Wałbrzycha, Jeleniej Góry, Świdnicy i Legnicy, burmistrzowie Strzelina, Lądka-Zdroju, Ząbkowic Śląskich czy wójtowie Walimia, Długołęki i Malczyc.

W sumie w miejscowościach samorządowców, którzy współtworzą nowe stowarzyszenie mieszka ponad 1,5 miliona Dolnoślązaków.




Źródło by [author_name]

Mieszkańcy Przedmieścia Oławskiego nie chcą płatnych parkingów

Malwina Gadawa, BT |
Utworzono: 2021-04-05 07:41 | Zmodyfikowano: 2021-04-05 07:50


fot. archiwum radiowroclaw.pl

We Wrocławiu mogą powstać kolejne płatne miejsca parkingowe. Na Przedmieściu Oławskim do 15 kwietnia trwają konsultacje dotyczące wprowadzenia strefy płatnego parkowania. Chodzi m.in. o ulice: Prądzyńskiego, Mierniczą Łukasińskiego, Traugutta , Brzeską, Kościuszki, czy Więckowskiego.

Agata Kowerczyk tłumaczy dlaczego mieszkańcy postanowili zorganizować akcję zbierania podpisów przeciwko utworzeniu strefy płatnego parkowania.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Osiedlowy radny Janusz Dzielendziak uważa, że konsultacje powinny być przełożone.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Ten pomysł wspiera miejski radny Robert Grzechnik.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Chcieliśmy zapytać zarząd osiedla, czy możliwe jest wydłużenie terminu konsultacji, ale w tygodniu przedświątecznym nie udało nam się skontaktować z zarządem.

 



Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.




Źródło by [author_name]

Problemy Kościoła. Wyzwania stojące przed Kościołem w Polsce i na świecie


  • Minął Wielki Post – czas, w którym Kościół szczególnie wzywa do zadumy i refleksji nad życiem oraz do zmian, pokuty i nawrócenia
  • Kończy się Triduum Paschalne – dni, w których wierzący wpatrują się w krzyż, a jednocześnie oczekują na cud zmartwychwstania
  • To dobry moment, by uderzyć się w pierś, popatrzeć szczerze na przeszłość i wyciągnąć wnioski na przyszłość
  • Problem pedofilii, obrona życia, antyklerykalizm młodych – to tylko niektóre z wyzwań stających przed Kościołem
  • Kościół “przespał” też rewolucję w komunikacji i dopiero w obliczu pandemii rozpoczął gwałtowne zmiany, także finansowe; paradoksalnie koronawirus zmienił więcej, niż lata żmudnych reform
  • Praktycznie każdego tygodnia dowiadujemy się o nowych problemach Kościoła i choć odejmowane są kroki ku ich rozwiązaniu, to często bywają one niewystarczające
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Pedofilia

Problem pedofilii wśród duchownych wywołał kryzys w Kościele na całym świecie. Coraz mocniej uwidacznia się on również w Polsce. Mimo podejmowanych przez papieża Franciszka i wielu hierarchów działań, wciąż nie uporano się z sytuacją. Wystarczy wspomnieć tylko kilka ostatnich przykładów z krajowego podwórka: sprawa ks. Andrzeja Dymera, przypadek Janusza Szymika, zachowanie bpa Dzięgi, bpa Janiaka, kard. Gulbinowicza czy kard. Dziwisza.

Odpowiedź na pytanie dlaczego Kościół nie radzi sobie z problemem pedofilii jest złożona. Jedną z przyczyn jest z pewnością sposób rozumowania wielu hierarchów, duchownych i świeckich, którzy przez lata uważali że podobne sprawy należy rozwiązywać we własnym gronie. To postawa w pewnym sensie zrozumiała i bliska wielu osobom, nie tylko w Kościele, ale w każdej organizacji a nawet w rodzinach. Żadna firma, partia polityczna, stowarzyszenie itd. nie chcą, aby ich problemy wychodziły na światło dzienne, bo mogłoby to negatywnie rzutować na obraz całości.

Jednak podobny sposób myślenia wydaje się błędny i przestarzały. Wielu spraw, a już szczególnie tych które dotyczą krzywdy dzieci nie można po prostu “zamiatać pod dywan”. I to szczególnie w Kościele, który dla wiernych jest depozytariuszem moralności i prawdy. Inne organizacje zazwyczaj nie pretendują do roli etycznych autorytetów, dlatego też tak bulwersuje każda skaza w łonie samego Kościoła.

A skazy są bardzo poważne i bolesne. Zachowanie hierarchów unikających odpowiedzialności za działania podległych im księży jest w najlepszy razie niezrozumiałe. Nic więc dziwnego, że na biskupów wylewa się fala krytyki. Sytuacja taka ma miejsce nie tylko w Polsce, ale właściwie na całym świecie.

Przyczyn nierozwiązania problemów związanych z pedofilią w Kościele można się też doszukiwać w wieloletnich zaniedbaniach w zakresie edukacji kapłanów. Widać dziś poprawę w tym zakresie, jednak zaowocuje ona dopiero w przyszłości, gdy dzisiejsi młodzi księża zostaną biskupami i zastąpią starszych hierarchów.

Co zatem zrobić, aby zażegnać obecny kryzys? Rozwiązanie wydaje się proste: wprowadzić pełną przejrzystość w sprawach oskarżeń o pedofilię wysuwanych wobec osób duchownych, ujawniać wyniki postępowań i procesów kanonicznych oraz każdy przypadek zgłaszać odpowiednim służbom. Optymizmem napawa fakt, że takie podejście stosowane przez coraz większą część biskupów. Pesymistyczne jest jednak to, że wciąż wielu hierarchów nie widzi potrzeby takich działań i woli bolesne sprawy ukrywać.

Jeśli postawi się dobro ofiar na pierwszym miejscu, cała reszta nie będzie szkodzić Kościołowi. Przestępcy znajdują się wszędzie, niezależnie od wyznania, rasy czy orientacji seksualnej i ludzie to rozumieją. Nie rozumieją natomiast ukrywania faktów i wydłużania cierpień ofiar w imię źle rozumianej ochrony instytucji.

Tłumaczenia o tym, że ochronie powinny podlegać również osoby, którym nie udowodniono winy jest słuszne, ale przy jednym zastrzeżeniu. Postępowania w przypadku oskarżeń o pedofilię powinny odbywać się w błyskawicznym tempie. Zarówno na poziomie policji i prokuratury, jak i w przypadku postępowań kanonicznych. Przyspieszenie procedur jest kluczowe, zarówno dla oskarżających jak i domniemanych sprawców. Wszystkim powinno zależeć na maksymalnie szybkim wyjaśnieniu spraw, a ich przewlekanie świadczy jak najgorzej przede wszystkim o podejrzanych.

Dzięki papieżowi Franciszkowi nastąpił duży przełom w kwestii szybkości postępowań kanonicznych. Świadczą o tym spraw z polskiego podwórka. Kard. Glubinowicz został surowo ukarany przez Watykan na kilka dni przed śmiercią, bp Edward Janiak i abp Sławoj Leszek Głódź ostatnio otrzymali zakaz zamieszkania i celebrowania jakichkolwiek uroczystości w swoich diecezjach oraz nakaz wpłacenia środków na Fundację św. Józefa, pomagającą ofiarom pedofilii.

Nie wszystko jest jednak tak, jak być powinno. Choć biskupi zostali ukarani, to wciąż nie wiemy jakie to winy Watykan uznał za prawdziwe. Wielu ludzi zastanawia się nad tym i domaga pełnej jawności i to jak najszybciej. Znając jednak struktury rządzące Stolicą Apostolską trzeba sobie zdawać sprawę, że jakiekolwiek przyspieszenie toczących się w jej łonie reform trwa całymi latami.

Zmaga się z tym obecny papież i to od samego początku swojego pontyfikatu. Można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że już dokonał niemożliwego i przyspieszył powolne procedury watykańskie do stopnia wcześniej nieznanego w historii. Dla wielu osób to za mało, jednak rewolucja Franciszka postępuje a jej rzeczywiste efekty być może poznamy dopiero lata po odejściu papieża.

Czasy systemowego ukrywania przypadków pedofilii i obojętności Kościoła wobec ofiar bezpowrotnie minęły zarówno w Polsce jak i na całym świecie. Im szybciej zrozumieją to wszyscy hierarchowie (także ci w Watykanie), tym szybciej zażegnany zostanie obecny kryzys. Oczyszczenie i przejrzystość mogą pomóc Kościołowi i go wzmocnić, podczas gdy każdy miesiąc bezczynności powodował będzie tylko dalszy spadek zaufania i pogłębianie kryzysu.

Obrona życia

Drugie wyzwanie stojące przed Kościołem dotyczy kwestii obrony życia. Coraz większa liczba krajów na całym świecie zezwala na legalną aborcję i eutanazję. Widać też rosnące, społeczne przyzwolenie na podobne uregulowania prawne.

Kościół od zawsze stoi na stanowisku obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. I to się nie zmieni, wpisane jest bowiem w samą esencję chrześcijaństwa. Jednak twarde obstawanie przy swoim stanowisku bez prób zrozumienia współczesnego świata, przynosi Kościołowi coraz więcej klęsk. Widać to na przykładzie krajów Zachodu, które zalegalizowały aborcję i godzą się na eutanazję.

Dużo emocji w Polsce wzbudziła sprawa Polaka z Wielkiej Brytanii, który na wniosek lekarzy, za zgodą części rodziny i sądu został odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Mimo włączenia się w sprawę polskiego Kościoła, polityków i dyplomacji mężczyzna ostatecznie został odłączony i zmarł. Wywołało to szeroką dyskusję wokół eutanazji w Polsce oraz falę krytyki wobec upolitycznienia sprawy, która z punktu widzenia nauczania Kościoła wcale nie była oczywistym złem.

Lekarze stwierdzili bowiem śmieć mózgu Polaka, co oznacza, że poddawany był on jedynie uporczywej terapii podtrzymującej funkcje życiowe organizmu, jednak nic nie mogło pomóc mu już wrócić do zdrowia. W takiej sytuacji odłączenie aparatury podtrzymującej życie jest wręcz aktem miłosierdzia. Kościół nie wykorzystał szansy na skuteczne zakomunikowanie tego faktu, który jest bardzo ważny z perspektywy transplantacji narządów osób po wypadkach.

Dyskusję wokół wspomnianej sprawy można zrozumieć, bowiem w Polsce wciąż kuleje edukacja i wiedza na temat zagadnień bioetycznych oraz stanowiska Kościoła w tych sprawach. Inaczej przebiega dyskusja w bogatszych krajach, gdzie aborcję i eutanazję uważa się coraz powszechniej wręcz za element praw człowieka.

W tym kontekście wiele osób uważa, że zeszłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który de facto zniósł obowiązujący w Polsce kompromis aborcyjny, był zwycięstwem ruchów pro-life. Jednak zwycięstwo może niebawem obrócić się w sromotną klęskę i to szczególne wyzwanie stojące przed Kościołem w Polsce.

Nie ma wątpliwości, że prędzej czy później konserwatywna władza w naszym kraju się zmieni. Odchodzenie młodzieży od Kościoła i wzrastająca popularność poglądów liberalnych świadczą o tym, że de facto ruchy pro-life przegrywają walkę o umysły i serca ludzi w naszym kraju.

Co nastąpi po zmianie władzy? Większość partii będących obecnie w opozycji zapowiada liberalizację prawa aborcyjnego. Być może potrzebne będzie referendum w tej sprawie. Gdyby do niego doszło, wyniku nie można być pewnym. Według sondaży publikowanych w tym roku większość chce powrotu do kompromisu sprzed wyroku TK (ok. 30 proc.) lub znaczącego zliberalizowania prawa do aborcji (ok. 40 proc.).

I choć przeciwników aborcji wciąż jest w Polsce sporo, to nie można się łudzić, że taka sytuacja potrwa wiecznie. Twarde stanowisko Kościoła, edukacja w postaci lekcji religii w szkołach, liczne kazania i dokumenty na temat aborcji i eutanazji jak do tej pory nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, wręcz przeciwnie. Czy Kościół może w ogóle coś zrobić, aby powstrzymać postępującą laicyzację?

Na powyższe pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, choć Kościół szuka jej już od wielu lat. Przede wszystkim konieczne jest przywrócenie wiarygodności Kościoła w kwestiach moralnych, co powinno odbyć się poprzez rozliczenie i oczyszczenie z przeszłością. Proces ten zapoczątkował jeszcze Sobór Watykański II a potem Jan Paweł II, przepraszając za grzechy i zaniedbania czynione przez lata.

Wciąż jednak w oczach społeczeństwa nie doszło do rzeczywistego oczyszczenia i rozliczenia nadużyć duchownych. Kolejne skandale, zachłanność, brak chęci do uderzenia się w piersi i naprawienia krzywd nie budują moralnej wiarygodności Kościoła, a wręcz ją burzą. Czy rozlicznie się ze złą przeszłością wystarczy? Na pewno nie, ale jest to początek drogi, która ostatecznie wyprowadzi Kościół z obecnego kryzysu.

Zwolennikiem takiego jasnego rozliczenia się z przeszłością jest też papież Franciszek. Wskazuje on również dalsze kroki, które powinny zostać podjęte. Postuluje postawienie najsłabszych i wykluczonych w centrum Kościoła, a powrót do pokornej służby ludziom stawia przed moralizowaniem i ocenianiem. Oczyszczenie i pójście drogą wyznaczoną przez Franciszka może być odpowiedzią na kryzys laicyzacji oraz sposobem na uwiarygodnienie przekazu Kościoła walczącego o każde, absolutnie każde życie.

Młodzież

“Młodzież jest nadzieją Kościoła” – mawiał św. Jan Paweł II. Papież Polak doskonale zdawał sobie sprawę, że walka o “rząd dusz” rozpoczyna się od najmłodszych lat. Nie mógł jednak przewidzieć tego, jak rozwinie się technologia i w którą stronę pójdzie świat.

Dzisiaj młodzież (ale i wielu dorosłych) jest dosłownie “zatopiona” w świecie mediów społecznościowych i internetu. Można w nim znaleźć sporo treści zgodnych z nauczaniem Kościoła i wiele razy więcej treści przeciwnych temu nauczaniu. Wpływ na młodych ludzi mają poglądy i zachowania osób – rówieśników, celebrytów i influencerów – z całego świata. Wśród nich niewielki odsetek stanowią osoby wierzące.

Nic więc dziwnego, że w czasach postępującej laicyzacji, odchodzenia od tradycyjnych i konserwatywnych wartości oraz licznych skandali wstrząsających Kościołem, coraz mniej osób młodych postrzega go jako depozytariusza istotnych wartości moralnych. Nawet zaś jeśli tak go postrzega, to nie uważa że konieczne są z nim jakieś bliższe związki.

Sytuację tę przewidział papież Benedykt XVI, który jeszcze jako ksiądz, w latach 60. ubiegłego wieku pisał i mówił o nadchodzącym kryzysie Kościoła, który odbierze mu wiele przywilejów oraz wstrząśnie instytucją i ludźmi na całym świecie. Przyszły papież widział jednak “światełko w tunelu” i już wtedy twierdził, że z gruzów “starego Kościoła” powstanie nowa instytucja z dużo mniejszą liczbą wiernych. Za to wiernych doskonale rozumiejących istotę i ducha nauczania przekazywanego przez Jezusa.

Czy istnieje zatem sposób, aby przyciągnąć młodych do Kościoła? Z pewnością warto szerzej informować o wielu genialnych inicjatywach podejmowanych przez duchownych i świeckich, którzy swoją działalnością charytatywną pomagają dziesiątkom osób. Oczywiście w taką działalność angażują się nie tylko instytucje związane z Kościołem. Jednak mam wrażenie, że te kościelne inicjatywy nie są często w żaden sposób rozgłaszane.

Młodzież nie znosi też obłudy i zakłamania. A niestety liczne skandale oraz to w jaki sposób są one przedstawiane przez media pokazują tę najgorszą twarz Kościoła i mogą sugerować, że jest ona dominująca. To oczywista nieprawda dla każdego, który nawet lekko interesuje się sprawami kościelnymi. Tym niemniej w obecnej sytuacji i przy niechęci części hierarchów do oczyszczenia, taki przekaz zaczyna dominować i kształtować negatywne postawy młodzieży wobec obłudy instytucji.

Ważny aspekt dotyczy również nauczania religii w szkołach. Trzeba jasno powiedzieć, że skoro młodzi odchodzą od Kościoła, to obecny system nie zdał egzaminu. Być może rozwiązaniem byłoby przeniesienie nauczania religii z powrotem do parafii, do środowiska wiary i wyrwanie jej ze świeckiego środowiska szkół.

Zapewne liczba uczęszczających na lekcje do parafii spadłaby znacznie. Z drugiej strony może warto edukować tych, którzy na prawdę tego chcą. Dzisiaj religia w szkołach często bywa traktowana jako dodatkowa wolna godzina, czasem jako miejsce do ścierania się poglądów pro i antykościelnych. Tylko że w nauczaniu religii wcale nie o to chodzi. Zamiast masowości w szkołach, lepiej ograniczyć liczbę uczestników lekcji, a w zamian wyedukować ich solidnie.

Młodzież wymaga szczególnej uwagi i jej zatrzymanie lub ponowne włączenie do Kościoła jest jednym z najważniejszych wyzwań jakie stoją przed wszystkimi wierzącymi.

Świeccy

I tu pojawia się kolejne wyzwanie stojące przed Kościołem. Chodzi o szersze włączenie świeckich, a szczególnie kobiet w działalność instytucji. W Polsce, Watykanie ale też wielu innych krajach wciąż dominuje mentalność klerykalna. To wygodna postawa dla wielu. Zdejmuje odpowiedzialność za Kościół z samych wiernych i zrzuca ją na księży. Daje osobom duchownym i biskupom władzę, której łatwo ulec. Prowadzi to do procesów centralizacji, budowania nowych murów i wydawania stosów niezrozumiałych dekretów, w których z czasem orientują się już tylko wybitni kanoniści lub filozofowie.

Jednocześnie taka sytuacja prowadzi do bezczynności czy wręcz rosnącej niechęci wiernych do instytucji, która zaczyna działać jak sklep z tradycyjnymi obrzędami. Powstają zatem cenniki sakramentów, czy sądy i prawnicy unieważniający małżeństwa z różnych, niekiedy błahych powodów za to za sporą ilość pieniędzy. Księża zaś zamiast głosić Ewangelię okazują się sprzedawcami i menagerami stawiającymi piękne, pozłacane świątynie.

Parafia to nie sklep, sakramenty to nie towar, parafianie to nie owce godne potępienia bo nie chcą bezkrytycznie wspierać Kościoła, lub lubianej przez proboszcza partii. Z drugiej strony księża to nie sprzedawcy, świątynia to nie miejsce na politykę, a wierzący to nie bierni uczestnicy coniedzielnych mszy.

I tu problem staję się głębszy, bo nie dotyczy tylko samych księży. Czasem są oni wręcz wtłoczeni w ramy wyznaczone przez instytucję, sami tego nie chcąc. I tu większość osób uważających się za wierzące powinna uderzyć się w piersi. Bo obecna sytuacja nie jest wynikiem zaniedbań kleru, ale wszystkich wiernych – wygodnie przerzucających odpowiedzialność za obecną sytuację kryzysu w Kościele na wszystkich wokół.

Zatem kolejnym ogromnym wyzwaniem stojącym przed wszystkimi katolikami jest przywrócenie sprawczości wiernym, nie będącym osobami wyświęconymi. Dotyczy to także kobiet, sióstr zakonnych, które wciąż bywają pomijane w dyskusji o przyszłości Kościoła, a stanowią element równie ważny co mężczyźni i kapłani.

Problem ten dostrzega wyraźnie papież Franciszek, który na początku tego roku formalnie dopuścił kobiety do posług lektoratu i akolitatu. To ważny krok, który przez lata był blokowany przez przeciwników kościelnych reform, obawiających się otwarcia drogi do wyświęcania kobiet.

Franciszek wyraźnie dostrzega konieczność szerszego włączenia wiernych, w szczególności kobiet, do działań Kościoła. Wielokrotnie mówił i pisał o tym otwarcie, mimo licznych sprzeciwów pojawiających się wśród hierarchów. Jednak droga, którą wyznacza obecny papież jest jasna i w przyszłości może przynieść wiele korzyści dla Kościoła.

Wydaje się, że w polskim Kościele mentalność klerykalna jest wciąż silna, choć widać już pierwsze dobre praktyki zmierzające ku jej osłabieniu. Warto przy tym wspomnieć diecezjalne synody i inne inicjatywy spotkań, do których zapraszani są liczni świeccy, także pozostający poza Kościołem. Otwarcie zamkniętych szczelnie przez wieki wrót instytucji nie odbywa się szybko, jednak postępuje.

Ważne jest, aby uświadamiać osobom świeckim że mogą już przez te wrota przejść i włączyć się w działania instytucji, zmieniając ją od środka. Bierna postawa wiernych przyczynia się w znaczącym stopniu do kryzysu w Kościele.

Konflikty

W Ewangelii zapisano, że Jezus modlił się żarliwie o jedność Kościoła. To ostatnie wyzwanie o jakim chciałbym wspomnieć. Jedności w Kościele nigdy nie było, przez wieki narastały podziały między różnymi odłamami chrześcijan, które teraz mozolnie zasypywane są na ścieżce ekumenizmu.

Niestety w łonie samego Kościoła katolickiego również dzisiaj trwają rozrywające go konflikty. Główną “oś” podziału można z bardzo dużym uproszczeniem poprowadzić między “tradycjonalistami” a “reformatorami”. Jednak różnych odłamów i poglądów zarówno wśród jednych jak i drugich są setki.

Sam fakt występowania dyskusji wewnątrz instytucji jest czymś naturalnym i może prowadzić do wypracowywania nowych reform. Jednak wyzwaniem staje się skuteczna komunikacja dotycząca tych sporów i napięć, z którą współczesny Kościół sobie nie radzi. Dlatego zamiast spokojnej dyskusji często słyszeliśmy ostrą krytykę pod adresem różnych hierarchów lub samego papieża, otwarte wzywanie do buntów czy też zarzucanie Franciszkowi herezji. Takie metody “publicznej” rozmowy są szkodliwe i nie przynoszą żadnych korzyści, wprowadzając jedynie chaos.

Wolny od podobnych problemów nie jest także Kościół w Polsce, który nie wie jak komunikować swoje działania w związku z aferami pedofilskimi. Nie umieją tego robić niektórzy hierarchowie, wybierający milczenie zamiast prostego “przepraszam”. W efekcie mamy sytuację, w której zamiast rozmowy następuje atak, zamiast przeprosin następuje obrażanie się na media, zamiast poszukiwania efektywnych dróg dotarcia z przekazem, następuje nieudolne komunikowanie rzeczy bardzo istotnych z punktu widzenia wiernych.

Innymi słowy: w dzisiejszym świecie “ogłoszenia parafialne” już nie wystarczą, a księża powinni dwa razy mocniej zastanowić się nad słowami, jakie wypowiadają publicznie. Użytkownicy internetu wytkną bowiem bezlitośnie każde potknięcie, błąd, czy niefortunnie wypowiedziane zdanie. Kościół nie umie się przed tym bronić. Dlaczego?

Na świecie nastąpiła rewolucyjna i najszybsza w historii zmiana paradygmatu komunikowania. Kościół ten fakt “przespał” i teraz zaczyna się budzić oraz panicznie poszukiwać nowych form docierania do wiernych. Paradoksalnie proces ten przyspieszyła pandemia koronawirusa, która wyprowadziła ludzi ze świątyń a jednocześnie zmusiła księży do poszukiwania nowych dróg w świecie wirtualnym.

Epidemia już zmieniła bardzo wiele i to być może na lepsze. Księża dostrzegli jak mogą wyglądać puste kościoły, jeśli nic się nie zmieni. Wielu wiernych poczuło zaś, jak bardzo świątynie i kapłani są im potrzebni. Rozpoczęło to procesy, których efekty pozostają jedynie w sferze domysłów. Odnoszę wrażenie, że rok epidemii zmienił w Kościele więcej, niż lata wewnętrznych reform. Fakt ten do jakiegoś stopnia wykorzystuje papież, który ostatnio zdecydował się na szereg kroków wcześniej nie do pomyślenia, jak wspomniane zwiększenie roli kobiet w Kościele, czy znaczącą obniżkę pensji kardynałów.

Pomocne w dotarciu do wszystkich wiernych okazać się mogą ciekawe inicjatywy w sieci, rekolekcje online, konferencje, vlogi, komentarze prowadzone przez dobrych kaznodziejów. Przykładem może być “katolicki netflix” prowadzony przez dominikanów.



Źródło

nieuki, Owsiak i Dzień Żółwia – Medycyna i okolice


Święta to czas wymiany myśli, bo rozmawia się więcej: osobiście, zdalnie, a czasami tekstowo. Mając takie przekonanie, chciałbym spróbować namówić Państwa, żebyście zechcieli przy tej okazji przegadać ze swoimi krewnymi-i-znajomymi jeden temat. Otóż, wydaje mi się, że nadeszła pora na Dzień Żółwia, że użyję terminologii Mistrza Andrzeja Mleczki. Cierpliwości, wytłumaczę, o co chodzi. 

Jakoś tak się złożyło, że rządzą nami nieuki. Wystarczy posłuchać. To nie są źli ludzie. Po prostu nie mają pojęcia i nie mają pojęcia, że nie mają pojęcia. Przykłady na rozgrzewkę? Suski, broniący otwarcia kościołów w szczycie pandemii: w kościele nikt na nikogo nie pluje. No ale dlaczego wymagać od perukarza wiedzy na temat mechanizmów chorób zakaźnych? 

Jeden z ideologicznych guru obozu władzy powiedział coś takiego, że nic mu nie wiadomo o istnieniu niekorzystnych następstw, jakie w psychice rodziców powodują narodziny martwego dziecka. No przecież on nie kłamie: on jest prawnikiem i agentem wpływu Kremla, a nie psychologiem, czy psychiatrą! Prawdę chłop gadał.

Ostatni błysnął wiceminister Rzymkowski, który powiedział, że nie ma czegoś takiego, jak prawa zwierząt, bo nie ma ich w prawach boskich. 

No właśnie, wszystkie te przyjemne panie i przyjemni panowie stawiają swoje ideologie ponad możliwą do weryfikacji wiedzą, lub swoje poglądy ponad poglądami innych. Często twierdzą, że reprezentują prawa boskie, lub samego Boga, chociaż nie pokazują listów uwierzytelniających, dających im prawo do takiej reprezentacji.

Nie byłoby w tym niczego złego gdyby nie fakt, że poza czarującym przyznawaniem się do swojej ignorancji, ci ludzie bardzo chcą decydować o tym, jak wszyscy mamy żyć.

Najbardziej bolesne obszary tych zakusów, to edukacja, ochrona zdrowia, oraz – oczywiście – seks i okolice, z prokreacją na czele. Dwoma pierwszymi dziedzinami nie zajmujmy się dzisiaj, skupmy się na trzeciej, bo warto. No to co z tym seksem, antykoncepcją, diagnostyką prenatalną, aborcją i opieką nad osobami niepełnosprawnymi, w tym – z niepełnosprawnościami wrodzonymi? 

Otóż, warto zauważyć pewną prawidłowość. Grają z nami ciągle w tą samą grę. Najpierw coś przygotowują. My się oburzamy, ale nie reagujemy. Potem oni to ogłaszają i próbują przeprowadzić. My protestujemy. Oni zarzucają nam awanturniczość. Przeprowadzają to, co chcieli, albo wycofują się na chwilę. 

Teraz znowu przygotowują. Konkretnie – Fundacja Pro Prawo Do Życia przygotowuje skrajnie restrykcyjny projekt ustawy antyaborcyjnej. Wprowadza w nim definicję dziecka poczętego, które to pojęcie w medycynie nie istnieje. Definicja dziecka (jakiegokolwiek) obejmuje tam czas od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności. Ponieważ obydwa te terminy są przyjęte uznaniowo, to każdą z tych definicji będzie można dowolnie manipulować, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Przy okazji – znika pojęcie płodu. Niepotrzebne oczywiście, gdy mamy dziecko poczęte. No i wspomniana fundacja zbiera już pod tym wszystkim podpisy. Ze strony przeciwnej wyszło trochę oburzonych komentarzy. I żadnego konkretnego działania. 

Dlatego proponuję – zróbmy sobie Dzień Żółwia:

Rys. Andrzej Mleczko. Reprodukcja za zgodą autora.

Przestańmy słuchać prezesa Ordo Iuris mówiącego, że przedsięwziął akcję, bo był dobry moment. Znajdźmy i my dobry moment. A chociaż oni są potężnym słoniem, mającym wszystko: kasę, osiłków w mundurach i mnóstwo usłużnych miernot, pokażmy, że stać nas nie tylko odważne protesty, ale i na systemową akcję, po której poganiacz słonia będzie liczony na deskach.

W tym konkretnym przypadku – przedstawmy alternatywny projekt rozwiązań prawnych. Mamy świetnych prawników . Na pewno perfekcyjnie go zredagują. Potem zbierzmy podpisy. Jeżeli będzie ich wystarczająco dużo, projekt powinien trafić do sejmu. To wszystko trzeba by zrobić szybko. Najpierw – trzeba pogadać, czy w ogóle macie Państwo ochotę na taką próbę. Jeżeli tak – trzeba by znaleźć politycznych liderów, a najlepiej – charyzmatyczne liderki. Jeżeli nie – niech ten tekst pozostanie jednym z postulatów, co powinny zawierać regulacje prawne, uwzględniające interesy zarówno proporodowców ( bo obrońcami życia z  pewnością nie są ), jak i osób przekonanych o tym, że kobiety powinny same decydować o swoim życiu, a zwłaszcza – o swoim bezpieczeństwie psychicznym i biologicznym

Taka akcja byłaby realnym testem poparcia dla zdefiniowanego poniższymi założeniami sposobu myślenia. Dlaczego teraz ? Bo mieliśmy ostatnio dwa przeciwstawne sygnały.

Pierwszy – optymistyczny: rekord osiągnięty przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Mimo wszystko. Okazało się, że jest nas ogromna rzesza ludzi myślących pozytywnie i żadna fanatyczka, ani fanatyk, nawet z tytułami, tego nie zmienią

Drugi -pesymistyczny: niedawno przeprowadzony sondaż wykazał, że gdyby zorganizować wybory, w których prawo głosu miałyby tylko kobiety, to i tak wygrałby PiS. Nie wiem, jak na Państwa, ale na mnie ta wiadomość wpłynęła depresyjnie. Jak to? A te tłumy na marszach? Przecież tu nie chodzi tylko o kwestie okołoaborcyjne, ale również – o konwencję antyprzemocową. Nawet jeżeli odsiać, w wiarygodnej proporcji, skrajne fanatyczki, idiotki oraz fanatyczne idiotki, to i tak okaże się, że przerażająco dużej grupie kobiet jest wszystko jedno, albo nie rozumieją, o co toczy się gra (co przy tak niekomunikatywnej opozycji nie dziwi).

Dowiedzmy się więc, jak jest naprawdę. Nawet jeżeli trzeba będzie próbować doprowadzić do referendum konstytucyjnego.  Jeżeli znajdą się liderki, prawniczki i prawnicy, oraz poparcie wyrażone podpisami pod projektem – będzie wiadomo, że warto się starać. Jeżeli nie – jedyną alternatywą będzie wybór pomiędzy emigracją zewnętrzną i wewnętrzną, bo na uszczęśliwianie innych wbrew ich woli szkoda życia. 

Jakie zatem rozwiązania proponowałbym umieścić w zmodyfikowanym prawie?

  1. Definicja dziecka – osoba (organizm?) począwszy od momentu narodzin, do osiągnięcia pełnoletności.
  2. Definicja poszczególnych etapów rozwoju zarodka i płodu – od momentu zapłodnienia do porodu powinna być zgodna z powszechnie przyjętym mianownictwem medycznym i z kryteriami embriologicznymi. Ze względów prawnych można przyjąć dodatkowy podział: na okres, w którym utrzymanie jego życia pozamacicznego jest w rutynowej medycynie niemożliwe i na okres późniejszy, w którym poród przedwczesny stwarza szanse na przeżycie. Granica ta przypada na ok. 22 tygodnie ciąży.
  3. Kara za świadomą dezinformację w kwestiach związanych z diagnostyką prenatalną i aborcją do 12 tyg. ciąży, przekazywaną  przy użyciu środków masowego przekazu informacji (plakaty, videoklipy, posty, wypowiedzi dla mediów ).
  4. Kara za dezinformację pacjentki w kwestiach diagnostyki prenatalnej lub utrudnianie jej dostępu do takiej diagnostyki.
  5. Kara za utrudnianie pacjentce możliwości dokonania aborcji do 12 tygodnia ciąży, a w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu lub zagrożenia dla życia kobiety bez ograniczeń. Kara za świadome dezinformowanie pacjentki skutkujące utrudnieniem lub uniemożliwieniem dokonania takiej aborcji.
  6. Tzw. klauzula sumienia może być uwzględniana wyłącznie wówczas, gdy lekarz lub farmaceuta,będący jej sygnatariuszem będzie figurował w publicznym, powszechnie łatwo dostępnym rejestrze takich osób, a placówka, w której pracuje będzie odpowiednio oznakowana.
  7. Zobowiązanie państwa do zdefiniowanej w ustawie pomocy dla osób niepełnosprawnych i ich rodziców lub opiekunów prawnych, ze ścisłym określeniem pomocy finansowej, należnych usług pielęgnacyjnych, ułatwień architektonicznych w środowisku zamieszkania i pracy, wsparcia edukacyjnego oraz wsparcia mobilności osób niepełnosprawnych a także – wsparcia psychologicznego, dodatkowych urlopów (płatnych) i leczenia sanatoryjnego dla ich rodziców.
  8. Zapewnienie przez państwo wszechstronnego wsparcia osobom niepełnosprawnym, częściowo tylko zależnym od innych, ale jednocześnie pozbawionym wsparcia ze strony rodziny – celem powinno być umożliwienie tym osobom pracy zawodowej i możliwie autonomicznego życia

Ciekaw jestem, czy ten desperacki pomysł ktoś przejmie i zechce zrealizować. 

Niezależnie od tego, życzę Państwu spokojnego czasu świątecznego. Bądźcie zdrowi i bezpieczni.  Dbajcie o siebie, pielęgnujcie kontakty z ludźmi bliskimi waszym sercom. A jako załącznik do tych życzeń pozwalam sobie dorzucić bardzo starą pocztówkę Mistrza Andrzeja Mleczki, która ostatnio jakby znowu zyskiwała po latach na aktualności

Rys.: Andrzej Mleczko. Reprodukcja za zgodą autora



Źródło