Prezydent Kielc Bogdan Wenta po roku rządzenia: – Liczę się z referendum, ale ocena i tak będzie należała do mieszkańców

22 listopada minął rok od momentu zaprzysiężenia Bogdana Wenty na prezydenta Kielc. W specjalnym wywiadzie Bogdan Wenta ocenia rok pracy, mówi o największych wyzwaniach oraz być może czekającym go referendum. Padły mocne słowa.

W czwartek odbyła się sesja Rady Miasta, ale ponownie zabrakło na niej prezydenta Kielc. Od sesji absolutoryjnej, gdy radni nie przyznali panu wotum zaufania, nie pojawił się pan na sesji ani razu. Unika pan radnych?

– Absolutnie nie unikam. Wczorajsza sesja pierwotnie była zaplanowana na 14 listopada, ale na początku miesiąca, ze względu na Kongres Polityki Miejskiej, została odłożona na kolejny tydzień. Z kolei jeszcze w październiku otrzymałem zaproszenie od prezydenta Rzeszowa, Tadeusza Ferenca. Pojechałem, by porozmawiać na temat współpracy, ale też obejrzeć ważne inwestycje. Kielce często są porównywane z Rzeszowem. I słusznie, bo to miasto zrobiło w ostatnich latach ogromny postęp, dlatego tak cenna była dla mnie ta wizyta. Tylko poprzez naśladowanie dobrych rozwiązań możemy dokonywać pozytywnych zmian w naszym mieście. Tego samego dnia zostałem zaproszony także do udziału w konferencji „Miasta Idei” na Politechnice Rzeszowskiej, razem z prezydentem Ferencem, więc nietaktem byłoby odwoływać mój udział. Wcześniej z kolei gościłem między innymi w Warszawie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Polsce. Jako prezydent mam szereg obowiązków, z których staram się wywiązywać jak najlepiej. Nigdy nie lekceważyłem sesji rady miasta. Zawsze na sesjach obecni są zastępcy prezydenta, którzy odpowiadają za poszczególne sektory oraz dyrektorzy merytorycznych wydziałów. Oni przekazują to, co przekazałbym ja. Wszystko jest ze mną konsultowane.

Kolejny zarzut to unikanie mediów

– To nieprawda. Jestem do dyspozycji dziennikarzy, każdego miesiąca organizuję co najmniej kilka konferencji prasowych, na których omawiamy ważne zagadnienia dotyczące miasta, jak również odpowiadam na wszelkie pytania. Nigdy nie unikam również wypowiedzi przy okazji różnych wydarzeń czy uroczystości. Prawdą jest za to, że nie pcham się przed kamerę czy mikrofon, bo w mojej ocenie nie ilość wystąpień w telewizji czy audycjach radiowych świadczy o jakości pracy prezydenta. To, co się naprawdę liczy, to kontakt twarzą w twarz z mieszkańcami. A ten kontakt mam codziennie, wystarczy spojrzeć na mój kalendarz. Jest on dostępny online, każdy może go przeanalizować. To poprzez te rozmowy poznaję prawdziwe problemy mieszkańców Kielc, a nie te, które niektórzy politycy uznają ważne dla nich.

Dziś mija pierwsza rocznica, odkąd został pan zaprzysiężony jako prezydent Kielc. Jaką ocenę wystawiłby pan sobie za pierwszy rok rządzenia Kielcami?

– Proszę mi wybaczyć, ale nie chciałbym tego robić. Prawo do wystawienia oceny za moją pracę mają inni, przede wszystkim mieszkańcy Kielc. Dlatego odpowiem na to pytanie w inny sposób. Jestem bardzo krytyczny wobec siebie oraz mojego zespołu. Taki mam charakter. W życiu jest jak w sporcie – nie zawsze się wygrywa, ale zawsze o to zwycięstwo trzeba walczyć. Nie ubiegałem się o stanowisko prezydenta miasta dla splendoru, wpływów czy pieniędzy. Zrobiłem to, bo chciałem, by Kielce rozwinęły się. By miasto stało się przyjazne dla rodzin, a jednocześnie gwarantowało godne życie. Mieszkańcy mi zaufali, a ja nie mogę zawieść tego zaufania.

Z jakich elementów jest pan najbardziej dumny?

– Nie chcę mówić o dumie. Nie podchodzę do tego w ten sposób. To wyzwania i problemy, z którymi musimy się mierzyć. To sprawy duże, ale też te małe, dotykające wąskiej grupy mieszkańców, czasem tylko jednej rodziny, które również staramy się rozwiązywać. Niewątpliwie sporym wyzwaniem była dla nas oświata. Musieliśmy dobrze przygotować się do problemu tzw. podwójnego rocznika i w mojej ocenie z tego zadania wywiązaliśmy się w sposób właściwy. Mieliśmy także strajk nauczycieli, co nałożyło na nas obowiązek zagwarantowania odpowiedniej opieki dzieciom. I to zostało zrobione. Rozpoczęliśmy realizację kolejnych, ważnych inwestycji drogowych – ulic Witosa i Zagnańskiej, Wojska Polskiego czy alei Popiełuszki. Wdrożyliśmy program „Peryferia”, a każde spotkanie z mieszkańcami potwierdza, jak ważny społecznie jest to element. Dokonaliśmy reorganizacji urzędu, co poprawiło jakość wykonywanej pracy, ale również obsługi mieszkańców. Z opinii, które do nas docierają, wynika, że ta obsługa stoi na bardzo dobrym poziomie i jest wysoko oceniana. Rozwijamy element smart city, poszerzamy współpracę z przedsiębiorcami, dbamy o seniorów. Nie tylko organizujemy wydarzenia dla seniorów, ale przede wszystkim wprowadzamy ważne zmiany w opiece społecznej. Nasza kontrola tylko na przykładzie jednego Domu Pomocy Społecznej wykazała, że poprzez duże oszczędności w administracji, możemy powiększyć kadrę specjalistów – rehabilitantów, ratowników medycznych i pielęgniarek opiekujących się pacjentami. Będziemy nad tym pracować w dalszym kierunku. Na oszczędnościach w opiece społecznej nie stracą mieszkańcy. Wręcz przeciwnie, dzięki tym działaniom mogą wyłącznie zyskać.

Czego nie udało się zrobić?

– Jest szereg elementów, które chcielibyśmy wykonać jak najszybciej, ale musimy realnie oceniać naszą sytuację finansową. Dlatego pewne zadania zostały odłożone na 2020 rok lub kolejne lata. Uważam, że naszym błędem była też niewłaściwa polityka informacyjna, zwłaszcza w pierwszym półroczu urzędowania. W niewystarczająco precyzyjny sposób przekazywaliśmy mieszkańcom informacje na temat naszych działań, co budziło niekiedy zupełnie niepotrzebne i nieuzasadnione emocje.

Często w pana wypowiedziach przewija się wątek trudnej sytuacji finansowej Kielc

– Jako prezydent mam obowiązek informować mieszkańców o sytuacji budżetowej. Tego wymaga uczciwość i rzetelność. Ostatnie miesiące to czas żmudnej pracy nad poprawą kondycji finansowej miasta. Wprowadzane przez nas oszczędności są pozytywnie oceniane przez agencje ratingowe. Również projekt budżetu na 2020 rok pokazuje, że znacznie ograniczyliśmy wydatki, a także zmniejszyliśmy deficyt miasta. Zarzuca mi się, że wypowiadając słowa o trudnej sytuacji tworzyłem czarny PR miasta. To nieprawda. Instytucje finansowe mają dostęp do pełnych danych, potrafią dobrze ocenić sytuację budżetową i istniejące zagrożenia. Z prowadzonych z finansistami rozmów wynika, że ocena moich słów była zupełnie inna. Mówiąc wprost, byliśmy wiarygodnym partnerem dla tych instytucji, a to najcenniejsza rzecz w każdym biznesie.

Krytykowano pana za brak audytów zewnętrznych, ale jednak zdecydował się pan na audyt finansowy. Pytanie brzmi, dlaczego tak późno?

– Uważam, że zrobiliśmy to w odpowiednim czasie. Po objęciu przeze mnie funkcji prezydenta, zleciliśmy szereg kontroli i audytów wewnętrznych. W ten sposób uzyskiwaliśmy równie cenną wiedzę. Należy pamiętać, że każdy audyt zewnętrzny niesie ze sobą koszty. Dlatego decyzja o jego wdrożeniu musi być mocno uzasadniona. W przypadku audytu finansowego taki krok, po pierwszym półroczu pracy, był zasadny. Myślę, że wnioski płynące z analizy sytuacji budżetowej w latach 2015-2018, są interesujące – dla nas, radnych oraz mieszkańców.

Żałuje pan, że nie ma większości w Radzie Miasta? Rządzenie Kielcami byłoby zdecydowanie prostsze.

– Ma pani rację, ale nie zawsze o wygodę w życiu chodzi. Zostałem prezydentem, bo zaufali mi kielczanie, oddając na mnie swój głos. Mam w życiu pewne ideały, którym zawsze byłem wierny i nie zamierzam tego zmienić. Jednocześnie zapewniam, że chcę i będę współpracować z każdym, komu zależy na rozwoju miasta. Dlatego wierzę, że nawet bez tej „politycznej” większości, radni będą popierać nasze dobre uchwały i przemyślane rozwiązania.

W ostatnich dniach głośno mówiło się o ponownej, możliwej koalicji. W rozmowach brali udział pana przedstawiciele oraz Kamil Suchański i Bartłomiej Sienkiewicz w roli mediatora. Dlaczego nie nawiązaliście porozumienia?

– Nie byliśmy inicjatorami tych rozmów, ale zgodziliśmy się wziąć w nich udział. Nie czuję się jednak upoważniony, przez szacunek dla rozmówców, do zdradzania szczegółów. Sądzę, że to właściwe postępowanie. Dlatego zaskoczyło mnie to, że osoba mediatora, która powinna dążyć do zgody i porozumienia, tak naprawdę pierwsza wyszła z kluczowego spotkania, a dzień później bez naszej wiedzy zorganizowała konferencję prasową, informując o efektach rozmów.

Tym bardziej może byłoby warto zająć stanowisko w tej sprawie?

– Odpowiem krótko. Mieliśmy zupełnie inny pogląd na sposób zarządzania miastem, jednostkami oraz spółkami miejskimi. Nie mogłem zgodzić się na pewne rozwiązania. I nie chodzi tutaj o program, bo już na wstępnym etapie rozmów nawiązaliśmy w tym zakresie nić porozumienia.

Co pan czuł, gdy jako jedyny prezydent miasta wojewódzkiego nie otrzymał pan w czerwcu wotum zaufania od radnych?

– Spodziewałem się tego. Myślę, że każdy, kto tego dnia pojawił się na sesji, wiedział, że tak to się zakończy. I każdy potrafił ocenić, czy miało to swoje merytoryczne uzasadnienie, również biorąc pod uwagę ideę wotum zaufania, które w myśl zasady powinno przyznawać się za pracę w poprzednim roku. W moim przypadku był to niewiele ponad jeden miesiąc. Podobnie zresztą rzecz wygląda z absolutorium, które… radni mi przyznali. To pewnego rodzaju niekonsekwencja, ale nie chciałbym już szerzej tego analizować.

Używając terminologii sportowej, to była tak żółta kartka. Brak wotum zaufania po raz drugi z rzędu może oznaczać czerwoną. Bierze pan w ogóle taki scenariusz pod uwagę?

– Oczywiście, że tak. Podobnie, jak referendum. Widać wyraźnie, że w niektórych kręgach rozpoczęto już działania starające się zdyskredytować moją osobę. Tu w grę wchodzą względy polityczne. Nie skupiam się jednak na tym. Radni mają w ręku pewien mechanizm, który mogą wykorzystać. I jeśli miałbym dzisiaj przewidywać przyszłość, to uznałbym, że pewnie to zrobią. Pamiętajmy jednak, że ostateczna ocena będzie należała do mieszkańców. Jestem przekonany, że będą potrafili obiektywnie ocenić rzeczywistość.

POLECAMY: POLITYKA I POLITYCY

Wideo



Źródło by [author_name]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *