Nie podoba mi się stanowisko PO ws. aborcji. Ta zmiana optyki Platformy nie jest dobra i dla partii, i dla Polski


Nie jestem politykiem w gorącej wodzie kąpanym i też nie podejmowałem tej dyskusji z jakimś zacietrzewieniem, czy w jakichś emocjach. Starałem się kalkulować zarówno poglądy Polaków, swoje poglądy, jak również interes mojej partii politycznej. Te trzy kwestie składały się na to, że należało wspierać to, co dobrze działało do tej pory, czyli kompromis aborcyjny z 1993 roku. Dlatego w sposób spokojny mogę powiedzieć, że ja swoją robotę wykonałem, szkoda tylko, że niektóre osoby w PO uważały, że należy jednak przekroczyć ten Rubikon. W przyszłości zobaczymy, kto miał rację” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Ireneusz Raś, poseł PO.

CZYTAJ TAKŻE:

Skręt PO w lewo potwierdzony! Partia poparła aborcję na życzenie. Budka: „Takiego jasnego stanowiska oczekiwali od nas wyborcy”

TYLKO U NAS. Politycy PO oceniają stanowisko partii ws. aborcji. „Na pewno nie zagłosuję za czymś, co będzie aborcją na życzenie”

wPolityce.pl: Zarząd Krajowy PO przyjął stanowisko ws. aborcji. Zakłada ono m.in. prawo kobiety do aborcji do 12. tygodnia ciąży „w wyjątkowych sytuacjach”. Jak pan ocenia to stanowisko?

Ireneusz Raś: Nie podoba mi się to stanowisko, pan zna moje poglądy, które wyrażałem w ostatnich tygodniach publicznie. Jestem zwolennikiem tego paxu aborcyjnego, spokoju, kompromisu aborcyjnego z 1993 roku. Nie widziałem potrzeby, żeby to ruszać. Ruszył to Jarosław Kaczyński – to pierwszy winny tego zamieszania, o tym nie można nie wspomnieć. Natomiast niepotrzebnie realizując dzisiaj plan wywołania wojny światopoglądowej, kwestią aborcji odwracamy uwagę od tych rzeczy, które są dzisiaj najistotniejsze w państwie. Politycy powinny się dziś zajmować przede wszystkim kwestiami przedsiębiorców, sprawami zdrowotnymi, edukacją – to są rzeczy, nad którymi powinniśmy pracować w tej chwili. PO nie powinna wchodzić, jako partia z najmocniejszym do tej pory centrum na scenie politycznej, z dwoma skrzydłami, w tę taktykę na jeszcze większy podział. Tak skrojona partia była w stanie od 2007 roku kroczyć przez 7 kolejnych zwycięstw wyborczych, gdzie w deklaracji ideowej była wpisana m.in. obrona kompromisu aborcyjnego, jako pewnej wartości społecznej w Polsce akceptowanej. Ona jest według mnie akceptowana przez większość Polaków do dnia dzisiejszego. Tutaj zmiana optyki PO uważam, że nie jest dobrym rozwiązaniem i dla Platformy, i dla Polski.

To stanowisko jednak się pojawiło. Co w takim razie teraz pana zdaniem powinni zrobić konserwatyści z PO?

Moje poglądy na sprawę aborcji takie same były wczoraj, jak są dzisiaj, i zapewniam, że będą jutro. Żeby dokonać zmiany w prawie aborcyjnym trzeba byłoby według mnie zmienić także konstytucję. Natomiast nie chciałbym też, aby moja partia, a widzę, że to już się rozpoczęło, ścigała się z Lewicą na to, kto będzie bardziej progresywny w polityce dot. aborcji. Już słychać, że pani Wanda Nowicka mówi, iż to co robi PO w tej sprawie jest niewystarczające. To ja już nie wiem, co Lewica ma na myśli, ale rozumiem, że czuje się zaniepokojona o elektorat lewicowy. Generalnie przestrzegałbym przed tym krokiem, bo wciąż uważam, że w Polsce wygrywa się centrum.

Niedawno na antenie RMF FM powiedział pan, cytuję: „Jeśli moja partia powiedziałaby, że aborcja na życzenie jest OK, to mnie w takiej partii nie będzie”. W stanowisku PO co prawda nie jest wspomniane, że „aborcja jest ok”, ale jednak pozostawienie decyzji o aborcji kobiecie do 12. tygodnia ciąży, po konsultacji z lekarzem i psychologiem, to w zasadzie jest aborcja na życzenie.

Przyznaje, że to oznacza aborcję na życzenie. Nie było natomiast powiedziane, że „aborcja jest ok”. Sytuacja jest świeża. Nie jestem politykiem w gorącej wodzie kąpanym i też nie podejmowałem tej dyskusji z jakimś zacietrzewieniem, czy w jakichś emocjach. Starałem się kalkulować zarówno poglądy Polaków, swoje poglądy, jak również interes mojej partii politycznej. Te trzy kwestie składały się na to, że należało wspierać to, co dobrze działało do tej pory, czyli kompromis aborcyjny z 1993 roku. Dlatego w sposób spokojny mogę powiedzieć, że ja swoją robotę wykonałem, szkoda tylko, że niektóre osoby w PO uważały, że należy jednak przekroczyć ten Rubikon. W przyszłości zobaczymy, kto miał rację.

Zapytam pana wprost – czy pan bierze pod uwagę odejście z PO w związku z pojawieniem się takiego, a nie innego stanowiska partii ws. aborcji?

Jestem człowiekiem Platformy Obywatelskiej, pracuję dla tej partii od 16 lat. Proszę mnie zatem nie pytać zaraz po decyzji, która nie jest po mojej myśli, co zrobię.

Rozumiem, ale to znaczy, że pana jednak zaskoczyła ta decyzja? Miał pan nadzieję, że ten głos konserwatystów z PO zostanie jednak wysłuchany przez kierownictwo Platformy i ostatecznie nie będzie stanowiska partii popierającego liberalizację prawa aborcyjnego?

Sądziłem, że może to się zakończyć wspólnym stanowiskiem, że w tej kwestii jest tyle zamętu, że czas na to, aby dopuścić w tej kwestii możliwość przeprowadzenia referendum. Wtedy mielibyśmy wolę suwerenna.

Dlaczego zatem pana zdaniem Zarząd Krajowy PO podjął takie jednoznacznie stanowisko ws. liberalizacji aborcji?

Na to pytanie nie znam odpowiedzi.

Czy pana zdaniem to stanowisko PO ws. aborcji może się przyczynić do spodku notowań Państwa formacji?

Dziś ludzie orientują się na różne problemy związane z pandemią COVID-19, podejrzewam zatem, że na początku dużych różnic sondażowych nie będzie. Jednak w perspektywie wyborów będzie to podział, w którym PO będzie sobie gorzej radziła niż z tą kotwicą w kwestii aborcji, wbitą w miejscu, gdzie był kompromis.

Rozmawiał Adam Stankiewicz





Źródło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *