Krzysztof Karnkowski: Żadnej pieczeni na tym ogniu


Trybunał Konstytucyjny po wielu tygodniach opublikował uzasadnienie wyroku w sprawie niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Choć zwłoka wzięła się z oczekiwania na treść zdań odrębnych przeciwników rozstrzygnięcia, po drodze pojawiło się wiele teorii, tłumaczących ją cynizmem lub koniunkturalizmem rządzących. Tyle że tak naprawdę nie jest to sprawa, która przynosi korzyści politykom i nie o korzyści polityków chodziło upominającym się o takie, a nie inne, zamknięcie sporu.


Fogiel o słowach Hołowni ws. wyroku TK: Atak na rozum i godność człowieka

To, co ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego mówi Szymon Hołownia, to atak na rozum i godność człowieka, na zdrowy rozsądek; używa tej samej…

zobacz więcej

Na temat samej decyzji napisano już wiele. Jest ona zgodna z zapisami konstytucji i znajduje potwierdzenie w wielu innych przepisach prawa, choćby przepisów o dziedziczeniu czy ustawy o rzeczniku Praw Dziecka.


Powiązanie sprzeciwu wobec aborcji wyłącznie z katolicyzmem czy wręcz, jak chcieliby niektórzy fundamentalizmem katolickim, jest tyleż wygodne co całkowicie nieuprawnione.
Przeciwników odbierania życia dzieciom nienarodzonym znajdziemy w niemal każdej religii, również wśród ateistów.

Wystarczy przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu jeden z mocniejszych sprzeciwów wobec tej praktyki w polskiej muzyce rockowej nagrał zespół Ga Ga, oddany wówczas bardzo mocno wspólnocie Hare Kryszna.

Jednak konstrukcja propagandowa, stawiająca po jednej stronie radykalny odłam katolików, a z drugiej – całą resztę, w tym „katolików postępowych” najwyraźniej uznana została za najlepsze narzędzie propagandowe do przesuwania kolejnych granic najpierw w publicznym dyskursie, a później – w prawodawstwie.


Lewica chce mieć swój Kapitol? Zwolennicy aborcji weszli na teren TK [WIDEO]

Podczas demonstracji tzw. Strajku Kobiet w Warszawie doszło do wtargnięcia manifestantów na teren jednej z najważniejszych instytucji w kraju:…

zobacz więcej

Tak, jakbyśmy mieli do czynienia z wojną Kai Godek z resztą społeczeństwa czy, jak chcą organizatorki protestów i część opozycji, „z kobietami”, a nie wyegzekwowaniem umocowanych w powszechnie akceptowanych normach moralnych przepisów konstytucji, za którą nie stała przecież prawica, a wręcz przeciwnie – centrolewica III RP.

Prawica miała wówczas swój własny projekt, firmowany przez „Solidarność”, który nie został nawet dopuszczony do przegłosowania lub odrzucenia w ogólnopolskim referendum. Takie to demokratyczne początki dzisiejszej konstytucji, na którą zresztą ostatnio przeciwnicy rządu powołują się dziwnie rzadziej.

Protesty po decyzji Trybunału okazały się żywiołowe i spektakularne, lecz już te, które towarzyszyły publikacji uzasadnienia, były, co najwyżej, radykalne.

Pierwszą falę demonstracji przeciwników zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych wygasiło nie tyle niepodjęcie wówczas przez PiS tematu (duża część uczestników nie wiedziała nawet, przeciwko czemu protestuje, na co wskazywały hasła odwołujące się do spraw, których projekt społeczny nowej ustawy antyaborcyjnej w ogóle nie dotykał), co próba narzucenia zróżnicowanemu gronu protestujących narracji ich najradykalniejszej podgrupy.


Facebooku, Twitterze – gdzie jesteście? Nie widzicie, co się dzieje?

Gdy Amerykanie wtargnęli na Kapitol, przedstawiciele Facebooka, Twittera czy Instagrama obwinili za to Donalda Trumpa. Chcąc „zaprowadzić pokój”,…

zobacz więcej

Doświadczenie to nie nauczyło jej jednak niczego, oglądamy więc powtórkę w wersji jeszcze bardziej zapiekłej ideologicznie i akceptującej agresję. Nie tylko werbalną, lecz również już całkowicie dosłowną.

Od wykluczania dziennikarzy z udziału w konferencjach prasowych i odcinania ich od informacji, do ataków fizycznych, pobić i kradzieży sprzętu udało się przejść w ciągu kilku zaledwie tygodni.

Być może dlatego niektórym przestaje być z protestującymi po drodze, choć nie pogodzili się z decyzją TK. „Popieram kompromis aborcyjny i edukację. Nie idę z Martą Lempart – głosił banner, trzymany przez dziewczynę stojącą na obrzeżach warszawskiej manifestacji. Ile podobnych dziewczyn i kobiet zostało wczoraj w domach, zamiast szturmować siedzibę TK niczym Kapitol, ile poczuło się całkowicie odosobnionych i wypchniętych za nawias grupy idącej pod hasłem „Nie jesteś sama”?

Jak już napisałem na początku, zysków politycznych z tego nie będzie. Jednych zgubi tu radykalizm, innych zaś zachowawczość, by nie napisać mocniej – tchórzostwo.


Dlaczego dziś opublikowano uzasadnienie wyroku TK ws. aborcji? Znamy przyczynę

– Rząd próbuje przykryć swoją nieudolność i fiasko programu szczepień – powiedział w Sejmie przewodniczący PO Borys Budka, oskarżając Trybunał…

zobacz więcej

Tzw. kompromis aborcyjny okupiony był wysoką ceną życia dzieci obarczonych chorobami, z których nie wszystkie faktycznie uniemożliwiały normalne życie.

Zapalnikiem zaostrzenia przepisów nie były przecież dramaty, które oglądamy na drastycznych zdjęciach zniekształconych maleńkich ludzi, udostępnianych przez zwolenników aborcji, a dopuszczalność zabicia dziecka z zespołem Downa, który sam w sobie nie jest przecież wyrokiem śmierci.

W teorii, w praktyce jednak to właśnie najczęstsza przyczyna przeprowadzania legalnego zabiegu aborcji w Polsce. Dziś siły polityczne, najwyraźniej ogłuszone ulicznym hałasem, prześcigają się w propozycjach ustaw, które będą miały dwie cechy wspólne – nikogo nie zadowolą i nie będą zgodne z konstytucją.

Wszystkie nowe rozwiązania prawne, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej, rozszerzają zakres dopuszczalności aborcji w stosunku do obecnego, wynikającego z decyzji TK, stanu prawnego.


Przegląd haseł i deklaracji na „Strajku Kobiet” [WIDEO]

Sprzed siedziby Trybunału Konstytucyjnego, przez centrum Warszawy, przed siedzibę PiS. Po publikacji uzasadnienia wyroku TK ws. aborcji ruszyły…

zobacz więcej

W związku z tym każdy nowy przepis, czy to dopuszczający przerwanie ciąży w przypadku wad letalnych (projekt prezydenta), czy przywracający stan sprzed październikowego wyroku (projekt PSL), czy tym bardziej w pełni liberalizujący dostęp do aborcji do 12. tygodnia ciąży (Lewica) będzie niekonstytucyjny.

Równocześnie nie zadowoli radykałów ze Strajku Kobiet, tak samo, jak nie usatysfakcjonuje ich plan przeprowadzenia referendum (PSL, Szymon Hołownia), ponieważ jego wynik niekoniecznie musiałby być po ich myśli. Gdyby jednak był, należy spodziewać się protestów środowisk konserwatywnych i katolickich, a w efekcie dalszego lawirowania polityków, dla których od ludzkiego życia bardziej święty jest przecież święty spokój.

Lewica i tak jest zresztą w najlepszej sytuacji, ponieważ nie grozi jej raczej konflikt światopoglądowy. Ze swoim radykalizmem sama nakręca się z dnia na dzień, upodabniając się do odchorowującej w mediach społecznościowych kwarantannowy stres nastolatki.


KSP: 14 osób zatrzymanych na protestach. Dwoje policjantów rannych

W związku z czwartkowymi protestami Strajku Kobiet policjanci wylegitymowali 417 osób, zatrzymali 14 osób; nałożono 12 mandatów karnych i…

zobacz więcej

Posłanka Małgorzata Prokop-Paczkowska, która nawet w audycji, poświęconej wspomnieniu Papcia Chmiela koncentruje się na zaatakowaniu prowadzącego za użycie frazy „odszedł do Pana”, jest symbolem antyreligijnej fiksacji tej strony sceny politycznej.

Ta sama polityk informacje o masakrze chrześcijan w Etiopii komentuje pytaniem „A po co Kościół katolicki się tam wpakował? Dlaczego nie uszanował miejscowych wierzeń?” (rozmawiamy zaś o państwie z jedną z najdłuższych tradycji chrześcijaństwa na świecie), na wyraźne partyjne polecenie przeprasza, lecz przeprosiny natychmiast usuwa. Pewne tradycje są wiecznie żywe nawet u tych, którzy tradycje jako taką cenią sobie niespecjalnie.

O ile lewica jest konsekwentna (chyba, że chce akurat przeforsować swój projekt konstytucji lub firmować wejście Polski do UE i potrzebuje do tego wsparcia Kościoła), w gorszej sytuacji są inne siły polityczne. PiS wyraźniej zaznaczył swoją pozycję światopoglądową, nie poprzez decyzję TK, z którę jest łączony, lecz przez zaangażowanie w sprawie Polaka, skazanego na śmierć głodową w szpitalu w Plymouth.


Sobolewski: Policja na protestach działa w granicach i na podstawie prawa

– Działania policji podejmowane na protestach ws. aborcji są w granicach i na podstawie prawa – powiedział Krzysztof Sobolewski. Szef Komitetu…

zobacz więcej

Według sporej części obrońców życia w kwestii aborcji zrobił zbyt mało i zbyt późno, a wszelkie próby łagodzenia przepisów zostaną potraktowane jako zdrada, nie uspokajając równocześnie nastrojów przeciwników.

Konfederacja z kolei atakowana jest przez sympatyków PiS za to, że w obliczu narastania sporu nie stanęła po stronie TK i, poza narodowcami, w jakimś stopniu wycofała się z tematu.


Wątek aborcyjny, zważywszy na mnogość postaw wśród najmłodszych wyborców, okazał się dla niej bardziej kłopotliwy, niż można było się spodziewać.
Ludowcy również nie są w tej sprawie jednomyślni i można być pewnym, że swoiste votum separatum senatora Libickiego nie będzie jedynym głosem sprzeciwu wobec propozycji własnej partii.

Pamiętajmy, że niektórym ludowcom zdarzało się nie tak dawno atakować PiS za brak zaostrzenia, a nie liberalizacji przepisów. Szymon Hołownia natomiast, ubierając wszystko w gładkie słówka i mówiąc dziś o rozdziale Kościoła od państwa, de facto chce nie tyle dać narodowi prawo wyboru, co przerzucić na niego odpowiedzialność za decyzję w sprawie, która jeszcze kilka lat temu dla samego Hołowni nie podlegała dyskusji.

Niektórzy lubią pisać, że decyzja TK dolała jedynie oliwy do ognia. Nie jest to jednak ogień, na którym komukolwiek uda się cokolwiek upiec.

źródło:











Źródło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *