Zmiana reguł gry. Samorządowcy komentują przejęcie przez Orlen mediów lokalnych

Uważa, że transakcja medialne przejęcie – dzieło Orlenu – to modelowy przykład takiego modus operandi.

– W sposób idealny wykorzystano tu potencjał posiadającego już sieć dystrybucji Orlenu, domykając całą operację poprzez dodanie ostatniego elementu w postaci mediów o dużej sile i znaczeniu na szczeblu lokalnym. Kaczyński neutralizuje tym samym różnego rodzaju działania na poziomie opozycji – żeby wspomnieć choćby ostatnie akcje Strajku Kobiet – dodaje.

Dzięki przejęciu przez płocki koncern wydawnictwa Polska Press prezes PiS zdobył – w opinii włodarza Poznania – potężne narzędzie, które wykorzysta w walce o głosy wyborców. 

– Posługiwanie się narzędziami funkcjonującymi w biznesie to duża umiejętność prezesa Kaczyńskiego. O ile wykupienie – bardzo okazyjne zresztą – akcji Banku PKO SA od UniCredit postrzegałem jako bardzo pozytywne dla Polski, o tyle tutaj cel jest stricte polityczny. Dzięki przejęciu tego wydawnictwa prezes Kaczyński zyskał bardzo ważne narzędzie oddziaływania na Polskę powiatową – mówi Jaśkowiak.

Sądzi przy tym, że dla lidera PiS dużo istotniejsze we wspomnianej transakcji są tygodniki wydawane właśnie w tej Polsce powiatowej niż najbardziej znane tytuły dzienników – typu Gazeta Wrocławska, Dziennik Pomorski czy Głos Wielkopolski.

– Sądzę, że kluczowa jest tutaj skuteczność tych tygodników w dotarciu do czytelników, których Orlen przejmuje wraz z tymi tytułami. Nie musi już organicznie, od zera budować zasięgów. Wykorzystał po prostu trudną sytuację finansową mediów i “spiął” transakcję – mówi Jacek Jaśkowiak. 

Jak zaznacza, nagonka mediów publicznych na samorządy trwa od wielu lat.

– Nie jesteśmy w nich przedstawiani w sposób obiektywny, lecz zmanipulowany. Te ataki były bardzo silne. Odczułem to na własnej skórze – podobnie zresztą jak śp. prezydent Paweł Adamowicz, który w wyniku tej nagonki został zamordowany – ten związek jest ewidentny. Nie mam wątpliwości, że transakcja, o której mowa, i wykorzystanie spółek Skarbu Państwa jest absolutnie niezgodne z jakimikolwiek standardami… Bliższe są one tym wschodnim, białoruskim, niż zachodnioeuropejskim, do których mnie jest najbliżej – mówi prezydent Poznania. 

I dodaje, że Istotnym aspektem jest tutaj jednak przede wszystkim jakość mediów.

– Rozmawiałem z wieloma osobami, przedstawicielami świata nauki, którzy twierdzą, że dziś największym zagrożeniem dla demokracji jest słabość mediów. Ta z kolei wynika z faktu, że wydawcy nie mają pieniędzy, by profesjonalni dziennikarze mogli być dobrze wynagradzani. Przejęcie wydawnictwa Polska Press od Verlagsgruppe Passau Capital Group było możliwe tylko dlatego, że ten biznes się “nie domykał”. Orlen mógł to wykorzystać – i to zrobił – zauważa.

Zaznacza też, że o ile media kształtują opinie i nastroje, o tyle ostatecznie ich odbiorcy decydują w to, co wierzą – i ostatecznie wybierają “rząd czy samorząd”.  

– Doświadczenie z boksu nauczyło mnie, że czasami dostaje się poniżej pasa… Trzeba wtedy zacisnąć zęby i odpowiedzieć. Nie jestem jak Chrystus, nie nadstawiam drugiego policzka. Mimo trzech lat medialnego bombardowania, pokazywania w najgorszym świetle – miałem wręcz proces z telewizją, bo wprost powiedziałem, co o niej myślę (telewizja ten proces notabene przegrała) – zwyciężyłem w wyborach w pierwszej turze, z rekordowym w historii Poznania poparciem. Wierzę w mądrość mieszkańców, czytelników i odbiorców medialnych doniesień – podkreśla. 

Kierunek PRL

Proces z rządowymi mediami wygrał też prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski. Jak podkreśla, to kolejny raz, gdy wykorzystano media, by w niego uderzyć. 

– Doskonale wiemy, jak działa przemysł pogardy uprawiany przez rządowe media. Całkiem niedawno przekręcono moje słowa, po czym nie opublikowano stanowiska w tej sprawie. Miałem też już proces z telewizją regionalną, który dwukrotnie wygrywałem i – niestety – tak to wygląda w przypadku samorządowców, oczywiście tych, którzy nie należą do PiS. Media używane są jako bicz na nas, jako cep, którym nas się okłada i nie robi się tego na dotychczasowej zasadzie, czyli informowania czy opiniowania, ale przeinaczania czy przekształcania faktów, byleby w nas uderzyć – mówi Wiśniewski.

Po przejęciu przez PKN Orlen lokalnych mediów, jedynym – według niego – źródłem informacji o podejmowanych przez samorząd działaniach będzie… Facebook. 

– Z perspektywy Opola, prócz radia rządowego, telewizji rządowej, a teraz rządowej prasy, w zasadzie pozostaje tylko Facebook, bo Twittera mało kto używa, gdyż jest wybitnie polityczny i mieszkańcy raczej nie czerpią stamtąd wiedzy – mówi prezydent.

Jego zdaniem transakcja Orlenu oznacza załamanie pluralizmu mediów.

– To tylko potwierdza to, co mówię od kilku miesięcy – że maszerujemy w kierunku PRL-u i teraz dzieje się to już z kosmiczną prędkością, bo niezależne sądownictwo jest na dnie, a za chwilę nie pozostanie nawet wyrywek niezależnych mediów – twierdzi samorządowiec.

Czytaj też: Prezydent Opola: przebijać opony niewłaściwie zaparkowanych aut

Dopowiada też, że opolski magistrat będzie się zastanawiał, jak reagować na budzące wątpliwości medialne publikacje.

– Dopiero najbliższe tygodnie czy miesiące pokażą kształt tego, co nas czeka. Na pewno tej oazy wolności już nie ma – uważa prezydent Opola.

Wskazuje zarazem przykład działania, które – jak twierdzi – wskazuje, iż próby wpływu na wybory medialnych tytułów zdarzały się już wcześniej. 

– Zrealizowaliśmy projekt południowej obwodnicy miasta za 120 mln zł, gdzie 85 proc. środków było pochodzenia unijnego i radni PiS, którzy kontrolowali tę inwestycję, zakwestionowali, że miasto pozwoliło sobie umieścić za 1500 zł ogłoszenie w lokalnym dodatku “Gazety Wyborczej”. A zaznaczę, że to ogłoszenie wynikające z realizacji projektu, bo takie projekty potrzebują mieć właściwą promocję. I nie wybraliśmy medium ze względu na sympatie, ale w wyniku zapytania ofertowego – propozycja “Wyborczej” była po prostu najtańsza. Tak to wygląda i przypuszczam, że ta presja będzie jeszcze większa – mówi Wiśniewski.

Sądzi też, że transakcja przejęcia licznych mediów regionalnych (tytułów prasowych i powiązanych z nimi portali) zmierza do tego, by ostatnie miejsca, w których była przestrzeń na rzetelne pisanie o tym, co dzieje się w samorządach, zaatakować i i zablokować takie możliwości.

 “Złe rozwiązanie”

Z umiarkowanym spokojem do przejęcia przez spółkę Skarbu Państwa lokalnych mediów podchodzi prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński. 

– Zobaczymy, co będzie się działo w najbliższym czasie, bo przejęcie gazet to jeszcze nie jest przejęcie dziennikarzy i – przede wszystkim – czytelników. Mamy mamy swój “Kurier Miejski” – i na pewno dalej będziemy kolportować ten tytuł, by mieszkańcy wiedzieli, co dzieje się w mieście. Jeśli zaś chodzi o reklamy i promocję, to po przejęciu wydawnictwa przez Skarb Państwa trudno, żeby samorządy płaciły mu za reklamę czy promocję – zaznacza prezydent.

Głośnej transakcji nie wiąże z działaniami, które miałyby uderzyć w samorządy czy wpłynąć na wyniki samorządowych wyborów. 

– Nie sądzę, że tutaj chodzi jedynie o lokalne wybory, ale o kontynuację tego, co obecnie mamy, czyli tworzenie państwa coraz bardziej totalitarnego, w którym nie będzie nawet pluralizmu w dziennikarstwie, bo jedna partia przejmie wszystko, co można – mówi Chęciński.

Uważa, że przejmowanie mediów przez państwo jest najzwyczajniej  bardzo złym rozwiązaniem, bo media powinny być neutralne w stosunku do państwa czy kogokolwiek.

– Sądzę, że tu nie chodzi o miasta, ale o wybory parlamentarne, wygraną w kolejnych wyborach i kontynuowanie tego, co obecnie się dzieje, w mediach lokalnych. Dzisiaj media krajowe są już przejęte, teraz nastąpił podobny proces  w mediach lokalnych – i trudno będzie komukolwiek z opozycji promować swoje działania czy pomysły – mówi Chęciński. 

Samorządowcy reagują

Przejęcie przez PKN Orlen wydawnictwa Polska Press niektórzy samorządowcy skomentowali na fejsbukowych profilach. 

“Czy coś się zmieni? Nie wiemy, ale możemy mieć uzasadnione obawy, że to kolejny krok do tworzenia tuby propagandowej dla rządzących… Czy sprawy lokalnych wspólnot będą jeszcze ważne? I czy będą przedstawiane obiektywnie? Oby tak było… Po owocach ich poznamy. Tymczasem dziś proszę Was zwracajcie uwagę na to, skąd pochodzą informacje, chrońmy i wspierajmy niezależnych dziennikarzy, bo wolne media są prawdziwą gwarancją demokracji” – napisała prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz.

“(…) Po przejęciu Polska Press przez spółkę Skarbu Państwa nie myślałem, że tak szybko zajmą się wirtualnym i abstrakcyjnym wnioskiem/marzeniem PiS o odwołaniu Sutryka” – napisał z kolei prezydent Wrocławia.

W rozmowie z Portalem Samorządowym, transakcję Orlenu skomentował też marszałek województwa pomorskiego, Mieczysław Struk.

– W przypadku regionu pomorskiego, sprawa dotyczy dwóch bardzo ważnych gazet lokalnych: Dziennika Bałtyckiego i Głosu Pomorza. W obu przypadkach mamy do czynienia z historią, z marką, ale przede wszystkim z ludźmi, którzy przez lata tworzyli obie te gazety. Ilu znakomitych dziennikarzy wychowała redakcja Dziennika Bałtyckiego, ile ważnych tematów poruszono i ile inspiracji wyszło z grona dziennikarzy, trudno zliczyć… Podobnie sprawa ma się z Głosem Pomorza. Szczerze mówiąc nie mam złudzeń dotyczących przyszłości tych i innych gazet lokalnych przejętych przez Orlen Daniela Obajtka. Nie sądzę, żeby za tą decyzją stało cokolwiek innego niż skok na stanowiska – z czego słynie Zjednoczona Prawica – i próba narzucenia rządowej propagandy redakcjom – mówi marszałek. I dodaje: – Ktoś słusznie zauważył, komentując tę decyzję: zamiast tłumaczyć się mediom ze swoich decyzji i działań, można te media kupić, by nie zadawały pytań albo wręcz same broniły polityki rządu. Tak jak się to dzieje w przypadku mediów wciąż jeszcze zwanych “publicznymi” – TVP i Polskiego Radia.

Zdaniem Struka, prezesowi Orlenu nie zależy na marce przejętych gazet czy na merytorycznym poziomie publikowanych informacji.

– Przecież on tłumaczy wprost decyzję o zakupie: Dziennik, Głos i inne gazety Grupy Polska Press zostały zakupione jako przystawka do reklam Orlenu. Mają pełnić role marketingowe, a nie informacyjne. Innymi słowy: coś właśnie skończyło się bezpowrotnie – twierdzi samorządowiec. 

“Nie widzę ryzyka ingerencji”

“Nie widzę ryzyka ingerencji w wolność mediów, to biznesowa decyzja konkretnej korporacji” – tak zakup wydawnictwa Polska Press przez PKN Orlen skomentował rzecznik rządu Piotr Müller.

Jak zaznaczył, takie działania są wpisane w rdzeń biznesowy Orlenu, który staje się firmą wielobranżową. Wskazał m.in. na przejęcie przez koncern spółki Ruch.

Czytaj też: Müller o przejęciu Polska Press przez Orlen: nie widzę ryzyka ingerencji w wolność mediów

“To korporacja, która działa na wielu polach, wzajemnie się uzupełnia i to jest bez wątpienia dobra decyzja dla samej grupy Orlen, będzie mogła działać na większych polach, jeśli chodzi o sprzedaż; tak należy to rozpatrywać” – przekonywał Müller.

Dopytany, czy wydawnictwa Polska Press nie spotka scenariusz mediów publicznych, czy nie będzie pokusy, by ingerować w wolność mediów, odparł, że nie widzi takiego ryzyka. “Najlepiej będzie to ocenić, gdy firma będzie działała już pod nowym właścicielem. Wtedy każdy będzie mógł wydać ocenę, widząc, co się dzieje, a nie prognozując jakiś czarny scenariusz, jaki próbuje rysować opozycja” – mówił.

Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen przekonuje, że zakupy grup medialnych są dzisiaj naturalnym narzędziem robienia biznesu, a w przypadku płockiego koncernu transakcja pomoże rozwijać segment pozapaliwowy, w tym sprzedaż detaliczną.

– To jest biznes. Nie tylko przejęliśmy grupę Ruch, ale również budujemy swój dom mediowy Sigma Bis – powiedział Daniel Obajtek. – Mając swoje media możemy lokować tam swoje produkty poprzez dom mediowy, ale również możemy lokować jako Orlen.




Źródło by [author_name]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *