To najtrudniejsze budżety w historii samorządów

Mogła, ale nie musiała… Z praktyki wynikało bowiem, że miastu czy gminie wystarczyło “wyrobić się” przed interwencją RIO (nawet jeżeli miałoby to nastąpić już w lutym). Jednak jeśli już do niej dochodziło, konsekwencje dla samorządu były bolesne. RIO w praktyce przygotowuje bowiem tylko plan finansowy, rozpatrując cztery czynniki: dochody, wydatki, przychody i rozchody. Wyrzucane są z niego np. plany zaciągnięcia pożyczki czy zwiększania dochodów poprzez podniesienie podatków. 

Poza tym, izby nie mogą zadecydować, że dane miasto sprzeda część majątku. Wszystkie zaplanowane inwestycje, na które jeszcze nie podpisano umów, są z budżetu usuwane. RIO jest też zobowiązana ustanowić budżet z nadwyżką, która pokryje ewentualne zobowiązania z lat poprzednich. Może to oznaczać m.in. brak środków na wkład własny przy dofinansowaniu zewnętrznym.

Uchwalenie budżetu trudniejsze

– To będzie trudny budżet, pełen wyzwań – podkreśla m.in. Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

– Przygotowanie projektu budżetu na 2021 r. było trudniejsze niż dotychczas. Przez pandemię zachwiane zostały m.in. plany dotyczące corocznego zwiększania się wpływów – widać to szczególnie w Wieloletnich Prognozach Finansowych – mówi Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla – Wpływ na nasze budżety mają także inne zmienne. Mowa oczywiście o zmianach w podatku PIT czy CIT. Z drugiej strony, nasze wydatki rosną niemal w każdym paragrafie.

Samorządowcy zwracają także uwagę, że przygotowywanie budżetów jest trudniejsze z powodu ograniczenia “zasobów ludzkich” w urzędach. Chodzi o pracowników na kwarantannie, chorych czy zakażonych COVID-19.

– Urzędnik pracujący zdalnie nie jest tak produktywny. Nie da się zabrać do domu stosu papierów… Często ktoś z urzędu musi “obsłużyć” kolegę czy koleżankę pracującą zdalnie, np. poprzez zeskanowanie i przesłanie dokumentów – mówi Artur Krawczyk, skarbnik Pszczyny. 

Jak dodaje, właśnie z tych powodów dobrze ocenia zmianę terminu na uchwalenie budżetu.

– Każdy samorząd jest jednak inny i trudno powiedzieć, czy to za długo czy za mało… Jednym pewnie wystarczy, ale inni mogą mieć problemy – mówi.

– To rozwiązanie daje nam dużo, bo możemy zrobić budżet w oparciu o to, co wiemy. Umożliwi nam to bardziej realistyczną ocenę skutków finansowych pandemii. Pamiętajmy, że sytuacja jest dynamiczna, zmienia się z tygodnia na tydzień, nie wiadomo, czy dojdzie do lockdownu, który jeszcze mocniej wpłynie na budżety gmin – mówił Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, zapytany o obietnicę przesunięcia terminu na uchwalenie budżetu.

Samorządy mogą mieć jednak problemy nie tyle z uchwalaniem, co wykonaniem zaplanowanych dochodów. Chodzi m.in. o takie kwestie, jak zaplanowanie sprzedaży mienia komunalnego lub innych nieruchomości. Choć odpowiednie kwoty zostały w budżetach na 2020 r. zaplanowane, z powodu pandemii wiele z nich nie udało się zrealizować.

– Ogłaszaliśmy postępowania, ale ze względu na pandemię, nikt nie chciał nabywać gruntów czy przystępować do przetargów. Tylko w Pszczynie, niewykonanie tej części dochodowej wynosi od 800 tys. do 1 mln zł. Dlatego teraz zastanawiamy się, jak to zaplanować w roku kolejnym. Czy ustalić tę część planowanych dochodów na tym samym poziomie, a może na niższym – mówi Artur Krawczyk.

Podnoszenie podatków? Niekoniecznie. A może kredyty?

Planowana sprzedaż majątku to jeden z nielicznych elementów, poprzez który samorządy mogą regulować wysokość dochodów. Kolejny to podatki i opłaty lokalne. To, że samorządy w 2021 r. będą zmuszone je podnosić, sugerowała już w lipcu m.in. Dorota Dziedzic, dyrektor zespołu analitycznego finansów publicznych, Fitch Ratings w Polsce. Zdaniem samych samorządowców podejmowanie takich decyzji może się zemścić.

– Postanowiliśmy wziąć na siebie część odpowiedzialności, także za finanse mieszkańców. Widzimy, że przez pandemię tracą pracę, zmniejszają im się dochody. Nie chcemy dorzucać swego kamyczka poprzez zwiększanie podatków – mówi Wojciech Bakun – Na pewno przez to nie zrealizujemy części inwestycji, które planowaliśmy, ale możemy uniknąć odpływu mieszkańców czy przedsiębiorców.

Innym rozwiązaniem na podratowanie miejskich i gminnych budżetów mogą być kredyty. Szczególnie, że w czwartej tzw. tarczy antykryzysowej przewidziano dla JST zwiększenie limitów zadłużania, wynikających z ustawy o finansach publicznych. Ponadto, samorządy mogą zaciągać kredyty czy emitować obligacje, które będą mogły “zastąpić” utracone dochody – wcześniej nie było takiej możliwości.

Zwolennikiem zwiększonej elastyczności samorządów w zadłużaniu, jest m.in. Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

– Mniejsze miasta już straciły nadwyżki operacyjne, co spowoduje, że nie będzie możliwe ani uchwalenie budżetu rocznego, ani wieloletniej prognozy finansowej. Regionalne Izby Obrachunkowe nie przyjmą tych uchwał, bo czytają prawo literalnie – mówił w rozmowie z PortalSamorzdowy.pl. – Zdajemy sobie sprawę, że może być różnie, że niektóre samorządy mogą sobie nie poradzić z długami… Niemniej chcemy mieć przynajmniej nadzieję, że uda się to większości miast i gmin już po powrocie czasów “normalnej ekonomii”. Obecnie stoimy jednak pod ścianą.

Dla przykładu: w już opublikowanym projekcie budżetu Warszawy na 2021 czytamy, że planowane zadłużenie miasta zwiększy się o 9,7 proc. – czyli 523 mln zł i osiągnąć kwotę 5,9 mld zł.




Źródło by [author_name]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *