Pracownicy ratusza donieśli do prokuratury na Jacka Sutryka. Chodzi o bajońskie nagrody i blokowanie negocjacji

We wrocławskim ratuszu wrze. Chodzi o ogromne nagrody wypłacone urzędnikom zatrudnionym na kierowniczych stanowiskach. Sięgały 60 tysięcy złotych. – Zamiast szokujących nagród dla wybranych chcemy podwyżek dla wszystkich pracowników. Rządzący miastem blokują negocjacje – skarżą się związkowcy z magistratu. Donieśli na prezydenta Jacka Sutryka do prokuratury.

Związkowcy z Urzędu Miejskiego Wrocławia (należy do niego 250 osób) od wielu miesięcy są w sporze zbiorowym z Prezydentem Wrocławia. Zaczęło się od pisma z żądaniami, jakie związkowcy wystosowali pod koniec kwietnia. – Przedstawiliśmy w nim postulaty, które dotyczyły ograniczenia wysokości nagród, jakie wypłacane są urzędnikom na kierowniczych stanowiskach oraz podwyżek dla wszystkich pracowników zatrudnionych w urzędzie – mówi nam Łukasz Kaczkowski, przewodniczący zarządu Związku Zawodowego Pracowników Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Wysokości nagród ujawniliśmy po tym, jak magistrat został zmuszony do ich opublikowania wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Tylko w ubiegłym roku ekstra dodatki dla niektórych urzędników przekroczyły kwoty 50, a nawet 60 tys. zł. Zestawienie otwierają byli wiceprezydenci Wrocławia. Według tej listy najwięcej, ponad 60 tys. zł nagrody, otrzymał w 2018 r. Wojciech Adamski. Ponad 50 tys. otrzymali Maciej Bluj oraz Adam Grehl. – Nie chodzi nam o, to by nagród nie było. To normalne, że w zakładach pracy pracowników się nagradza, ale zaskoczyła nas ich wysokość – przekonuje przewodniczący związku.

Związkowcy twierdzą, że miasto – przyparte do muru – ujawniło kwoty urzędniczych nagród netto, a nie brutto. Przykładowo, nagrody dla Włodzimierza Patalasa – sekretarza miasta oraz Marcina Urbana – skarbnika miasta w 2018 roku miały sięgnąć razem 113 800 zł (brutto). Tymczasem w opublikowanym w sieci zestawieniu przy jednym i drugim nazwisku widnieją kwoty 37 243 zł i 37 551 zł, co daje razem 74 794 zł. – W takich przypadkach, zarówno jeżeli chodzi o pensje, premie czy nagrody zazwyczaj podawane są kwoty brutto. Magistrat wolał podać kwoty netto, tak by możliwie osłabić efekt tych informacji – przekonują związkowcy.

Związkowcy zaczęli się domagać od prezydenta Sutryka ograniczenia nagród dla kierownictwa urzędu. – To przecież przekłada się na sytuacje finansową pozostałych pracowników, nagrody są przecież wypłacane z tego samego budżetu co pensje. Jeżeli kierownictwo sobie przyzna tak zawrotne wypłaty, to tym mniej będzie na zwykle wypłaty dla pozostałych – argumentują związkowcy.

Zobacz także

Zamiast tak wysokich nagród, zażądali podwyżek w wysokości średnio 500 zł brutto dla wszystkich pracowników zatrudnionych w urzędzie. – Nie chodzi o to, by wszyscy pracownicy dostali po równo więcej, ale bardziej o to, by zwiększyć płace najmniej zarabiających – tłumaczy przewodniczący ZZPUM. Najniższe wynagrodzenie specjalisty we wrocławskim magistracie to 3 120 zł brutto (czyli niewiele ponad 2000 zł na rękę). Związkowcy ujawniają, że we wrocławskim urzędzie mamy do czynienia z wielkimi kominami płacowymi. Różnice w poborach pracowników na równorzędnych stanowiskach, ale w różnych departamentach, biorąc pod uwagę także dodatki, sięgają nawet kilku tysięcy złotych.

Miasto gra na zwłokę, a związkowcy idą do prokuratury
Negocjacje między stroną związkową i miejską rozpoczęły się 29 sierpnia. Oprócz postulatów podwyżek dla wszystkich zatrudnionych w urzędzie, związkowcy wystąpili też z żądaniem wprowadzenia w regulaminie wynagradzania pracowników Urzędu przepisów określających górną wysokość sumy nagród jakie pracownik może otrzymać w roku kalendarzowym. Zaproponowano kilka pułapów zależnie od stanowiska, ale górną granicę określono na poziomie 13 000 zł. Prezydent Jacek Sutryk w piśmie z 15.05.2019 r. odmówił ograniczenia wysokości nagród dla kierownictwa urzędu. Także negocjacje płacowe zakończyły się fiaskiem.

Związkowcy zapowiedzieli wtedy, że jeśli miasto nie zaproponuje nic w zamian, to w urzędzie rozpocznie się akcja protestacyjna. Jako, że urzędnicy samorządowi nie mogą strajkować, miała ona polegać na oflagowaniu i oplakatowaniu budynków i szerokiej akcji informacyjnej na temat postulatów strony związkowej.

Po drodze – w październiku – padła ze strony magistratu oferta podwyżek w wysokości 250 zł brutto, ale ona też została odrzucona przez związkowców. Dążąc jednak do wyznaczenia mediatora w sporze, działając na podstawie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, związkowcy przesłali do prezydenta miasta protokół rozbieżności z odbytych rokowań. Pozostawili w nim nawet wolne miejsce na zajęcie stanowiska przez kierujących urzędem. Protokół rozbieżności, podpisany przez strony sporu zbiorowego, jest niezbędny by można było wspólnie ustalić mediatora. Zgodnie z przepisami, jeżeli strony sporu zbiorowego nie porozumieją się w ciągu pięciu dni w sprawie wyboru mediatora, dalsze postępowanie jest prowadzone z udziałem mediatora wskazanego przez ministra właściwego do spraw pracy.

– Niestety dotąd nie otrzymaliśmy protokołu podpisanego przez stronę pracodawcy. Od końca sierpnia nie odbyły się żadne rokowania, a prezydent w kolejnym piśmie z października podtrzymał swoje stanowisko o nieuzwględnieniu postulatów związku w zakresie ograniczenia wysokości nagród dla kierownictwa urzędu – mówi Łukasz Kaczkowski.

W ocenie związkowców, jest to gra na zwłokę. Mogło też dojść do utrudnienia prowadzenia sporu zbiorowego. W prokuraturze jest już prowadzone postępowanie w związku ze złożonym zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracodawcę. Chodzi o naruszenie art. 26 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Czytamy w nim: Kto w związku z zajmowanym stanowiskiem lub pełnioną funkcją przeszkadza we wszczęciu lub w prowadzeniu w sposób zgodny z prawem sporu zbiorowego, nie dopełnia obowiązków określonych w tej ustawie – podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Nie ma zgody na oflagowanie bo… brak protokołu rozbieżności
Związkowcy zaproponowali też powrót do stołu rozmów 5 grudnia, jednak nikt z miasta nie odpowiedział na to zaproszenie. – Z naszej strony jest cały dobra wola współpracy, czekamy teraz na ruch miasta – przekonują. Niedawno – powołując się na trwający spór zbiorowy – zwrócili się o zgodę na oflagowanie budynków urzędu. Prezydent Jacek Sutryk odmówił, powołując się na… brak protokołu rozbieżności z dotychczasowych rozmów.

Co na to urząd? Mimo naszej prośby, nikt z ratusza nie odniósł się do oskarżeń związkowców.

Wideo



Źródło by [author_name]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *