Miasto mia³o miesi±c, ¿eby zadzia³aæ w sprawie DPS-u. Nie zrobi³o tego

Miejski DPS był największym ogniskiem koronawirusa w województwie. COVID-19 wykryto u co najmniej 72 pensjonariuszy i 35 pracowników. Lawinowo przybywało zakażonych, nie było komu opiekować się mieszkańcami.

Władysław Dajczak przekonuje, że winę za sytuację w Domu Kombatanta ponoszą dyrektor placówki i władze Zielonej Góry. – Ta sytuacja jest bowiem efektem zaniedbań, które tam zostały popełnione, niereagowania na liczne zalecenia naszego wydziału polityki społecznej. Jak twierdzą służby sanepidu, wirus został rozniesiony przez pracowników, co świadczy o tym, że nie przestrzegano procedur bezpieczeństwa. A przypomnę, że dziewięciokrotnie zabezpieczaliśmy tę placówkę w środki ochrony osobistej i dezynfekcji. Dyrektor Grażyna Jelska kilkakrotnie rozmawiała z dyrektorem o procedurach, których należy przestrzegać – mówi.

Legutowski: Można było tego uniknąć

Dariusz Legutowski, radny Koalicji Obywatelskiej, uważa, że można było uniknąć sytuacji z lawinowym wzrostem zakażeń i ewakuacją w DPS-ie, gdyby miasto miesiąc temu inaczej zadziałało. – Prezydent Janusz Kubicki po reportażu w “Dużym Formacie” i nadzwyczajnej sesji rady miasta powinien do czasu wyjaśnienia sprawy zawiesić w obowiązkach dyrektora Domu Kombatanta. DPS-em powinien kierować ktoś inny. Nie zrobiono tego – mówi.

PRZECZYTAJ REPORTAŻ: Zdzisławie z ust sączyła się krew. Halina w ranie miała larwy. Zbyszek leżał tydzień z udarem. Co wykażą dwa śledztwa w DPS-ie?

Dariusz Legutowski: – W głowach prezydenta Zielonej Góry, urzędników i radnych powinna się zapalić czerwona lampka. Jeśli zarzuty były tak poważne, to powinno się dążyć do wyjaśnienia sprawy. Natomiast u nas zrobiono coś zupełnie odwrotnego. Zamiast wyjaśnić sprawę, rozpoczęło się maskowanie dyrektora. Słyszeliśmy, że wszystko jest idealnie, a zarzuty są wyssane z palca. Stracono czas, który można było spożytkować na spokojne, rzeczowe przyjrzenie się temu, jak jest prowadzony Dom Kombatanta. Zastąpienia dyrektora kimś innym, kto nie doprowadziłby do sytuacji, w której w Domu Kombatanta tworzy się wielkie ognisko koronawirusa i trzeba ewakuować cały DPS.

Mamy poczucie, że władze Zielonej Góry na nadzwyczajnej sesji nie mówiły nam prawdy. Zapewniano, że jest dobrze, że procedury są przestrzegane. A z innych źródeł, od pracowników i mieszkańców, dostawaliśmy informacje, że nie przestrzega się procedur sanitarnych. Że w czasie pandemii brakuje m.in. rękawiczek, że jest problem z ich dystrybucją, oszczędza się na nich. Wojewoda mówił o zaniedbaniach, które trwały dwa lata. Miasto musiało wiedzieć o tym, że dzieje się tam źle – ocenia Legutowski.

Jerzy Ostrouch, prezes szpitala przy ul. Walczaka w Gorzowie, gdzie trafili pensjonariusze DPS-u, u których wykryto koronawirusa, w oficjalnym piśmie do wojewody alarmował, że stan higieniczny przyjmowanych pacjentów wskazuje na zaniedbania w zakresie opieki pielęgniarskiej. Pensjonariusze mają odleżyny, otwarte rany. Dodatkowo leczenie utrudnia skąpa dokumentacja medyczna. Karty, które trafiły do szpitala, nie są wypełnione. Brakuje ustaleń, jakie badania zlecano w ostatnim czasie, jakie konsultacje wykonano.

CZYTAJ TAKŻE: Pensjonariusze DPS-u są zaniedbani, mają otwarte rany, odleżyny, fatalna opieka pielęgniarska – alarmuje gorzowski szpital

Dariusz Legutowski: – Do mnie i do radnego Janusza Rewersa zgłaszali się mieszkańcy, których bliscy byli albo są w Domu Kombatanta. Mówili, że są bardzo poważne zaniedbania w opiece pielęgniarskiej, że jest bardzo źle. To zostało też opisane w reportażu w “Dużym Formacie”. Teraz to się potwierdza. Mam nadzieję, że teraz te nieprawidłowości wyjdą na jaw.

Pabierowski: Czekamy, co pokaże dochodzenie prokuratury

Marcin Pabierowski, przewodniczący Koalicji Obywatelskiej w radzie miasta, sprawę komentuje zdawkowo i zachowawczo. – Postępowanie prowadzi prokuratura i czekamy, co pokaże dochodzenie – mówi.

Pabierowski nie chce się odnieść do słów wojewody i prezesa szpitala w Gorzowie. Mówi tylko o ogólnej, złej sytuacji seniorów w Polsce. – Najbardziej irytuje mnie to, że nikt tak naprawdę od czasu transformacji nie rozwiązał problemu seniorów, starości i opieki. Ludzie boją się starzeć, patrzę na moje pokolenie i żebracze emerytury, które nam grożą, co pokazują analizy ZUS. Starość wygląda strasznie. Jako mali przedsiębiorcy płacimy dla siebie najniższy ZUS, bo koszty pracy i prowadzenia firm są koszmarnie wysokie, a opłaty i podatki rosną. W ogóle jest problem domów senioralnych, dużych opłat za pobyt, skomplikowanych finansowań tych jednostek. Państwo buduje ich zbyt mało, źle finansuje, ale za to siedziby ZUS-ów i urzędów pną się do góry. Co to za państwo, które nie zapewnia bezpiecznej starości swoim seniorom – mówi radny KO.

Radni Zielonej Razem nie odbierają i nie odpisują

Próbowaliśmy skontaktować się z radnymi prezydenckiej Zielonej Razem, Grzegorzem Hryniewiczem i Pawłem Wysockim, żeby poprosić ich o komentarz, ale bezskutecznie. Nie odbierali telefonu, nie odpisali na wiadomość z prośbą o komentarz.

CZYTAJ TAKŻE: Czym prezydent Kubicki nakarmi mieszkańców i ludzi w DPS [KOMENTARZ]

CZYTAJ TAKŻE: Wojewoda Dajczak wyśle pomoc. Karci Kubickiego, bo miasto od dwóch lat wiedziało o złej sytuacji w DPS-ie

CZYTAJ TAKŻE: Mieszkaniec opowiada o śmierci w DPS. Prezydent i radni kpią: “On i jego 93-letnia dziewczynka, co za miłość, kabaret”




Źródło by [author_name]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *