Ekologia. Smog przez ca³y rok. Latem te¿ jest problem, przez samochody

Wbrew pozorom lato jest także dobrym momentem, by mówić o problemie zanieczyszczeń powietrza.

– O ile kluczowym zagadnieniem nadal są piece, o tyle transport samochodowy ciągle zajmuje drugie miejsce w tworzeniu pyłu, a pierwsze, gdy chodzi o tlenki azotu. Mieszkanie przy ruchliwej ulicy jest równie szkodliwe, jak mieszkanie w okolicy, gdzie pali się w piecach – mówi Krzysztof Smolnicki, lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego. – Latem tworzy się tzw. smog Los Angeles.

Ekologia. Auta także trują

Smog tego typu, czyli fotochemiczny, pojawia się, gdy mieszanka spalin wchodzi w reakcję ze światłem słonecznym i tworzy ozon, który może powodować trudności w oddychaniu. W państwach Unii Europejskiej, które poradziły już sobie ze szkodliwym ogrzewaniem, obecnie wszelkie wysiłki dotyczą właśnie zbyt dużego ruchu aut, zwłaszcza w dużych miastach.

Na przykład we Wrocławiu na stacji przy ul. Wiśniowej w czwartek o godz. 6 poziom dwutlenku azotu wyniósł aż 212 mikrogramów na metr sześcienny, czyli więcej niż norma godzinowa (200) i pięć razy więcej niż norma roczna (50). W innych miastach regionu sytuacja na razie jest lepsza.

Głównym winowajcą są stare samochody z silnikiem Diesla, zwłaszcza że w Polsce nie ma sprawnego systemu kontroli pojazdów. Okazuje się, że nawet auta napędzane gazem przyczyniają się do zanieczyszczeń, choć oczywiście w mniejszym stopniu niż diesle.

– Samochody i autobusy na gaz ziemny wyrzucają toksyczne cząstki dokładnie tak jak spalinowe. Dlatego powinny zostać zakazane w strefach czystego transportu w naszych miastach – przekonuje Marcin Korolec, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych i były minister środowiska.

Stref czystego transportu na razie na Dolnym Śląsku nie ma, także w stolicy regionu. Od niedawna ustawa umożliwia ich wprowadzenie, a mieszkańcy w referendum z 2015 r. opowiedzieli się za ograniczaniem ruchu w centrum Wrocławia. Jak zapowiedział prezydent Jacek Sutryk, jej stworzenie będzie przedmiotem panelu obywatelskiego, który przesunięto z wiosny na jesień.

Samochody elektryczne, choć na pewno poprawią sytuację, nie rozwiążą całości problemu.

– Drugim czynnikiem jest bowiem unos wtórny, czyli pyły wzbijane przez pojazdy. Dlatego auta elektryczne, nawet gdyby kiedyś były zasilane czystą, a nie węglową, energią, nie są ostatecznym rozwiązaniem – mówi Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto.

Tłumaczy, że tylko rozwój sprawnej komunikacji zbiorowej, i to w skali nie samego miasta, ale aglomeracji i województwa, jest w stanie przynieść realną poprawę, bo trwale zmniejszy ruch na drogach. – Oczywiście najpierw musimy się pozbyć tych najbardziej trujących samochodów, czyli starych diesli – mówi Nowotarski.

Jak pokazały badania ruchu przeprowadzone przez urząd miejski dwa lata temu, do stolicy Wrocławia codziennie wjeżdża 240 tys. samochodów. Problem z dwutlenkiem azotu nie dotyczy jednak tylko samego miasta – pojawia się np. wzdłuż całej autostrady A4.

Piece głównym problemem

Nadal jednak znacznie więcej pyłów jest zimą, gdy wielu mieszkańców pali w piecu węglem, drewnem czy śmieciami. Dotyczy to nie tylko pieców „kopciuchów”, ale też „romantycznych” kominków, które we Wrocławiu są już zresztą zakazane.

– Kominek pozaklasowy truje tak samo jak piec i nie jest wcale czymś innym niż piec – podkreśla Smolnicki.

Tylko we Wrocławiu jest 20 tys. pieców, z czego 11 tys. w lokalach należących do gminy Wrocław. Badanie z Legnicy z lat 2015–2016 wykazało 14,5 tys. źródeł na paliwo stałe, z czego 3 tys. już wymieniono. W Jeleniej Górze cztery lata temu wyliczono, że jest ich 9,5 tys. W innych miastach samorządy nie dokonały inwentaryzacji.

Nowa RudaNowa Ruda MIECZYSŁAW MICHALAK

– Smog to dzisiaj problem nie tylko stolicy regionu, ale również wielu miast Dolnego Śląska. Częściowo powoduje go specyficzne, nizinne ukształtowanie terenu, ale przede wszystkim niska emisja, czyli zanieczyszczenia z domowych pieców grzewczych starego typu, lokalnych kotłowni węglowych oraz transportu spalinowego – mówi Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego.

– Niestety, nie wszystkie miejsca mają stację pomiarową. Jeździmy z naszym przyrządem, który jest podobny do używanego przez Inspekcję Ochrony Środowiska, i często okazuje się, że pod miastami sytuacja jest gorsza – mówi Krzysztof Smolnicki. – A najgorzej jest jednak w kotlinach górskich, zwłaszcza tam, gdzie występuje stara zabudowa wielorodzinna.

Z danych wynika, że stan powietrza nieco się poprawia, ale głównym czynnikiem są… zmiany klimatu, które powodują, że w zimie mniej trzeba grzać w piecu.

Czy chcemy umierać z powodu smogu?

Co się stanie, jeśli nie będziemy walczyć z zanieczyszczeniami? Przede wszystkim nadal będziemy chorować na liczne choroby i umierać szybciej.

– Ważne jest to, abyśmy uświadomili sobie, że smog negatywnie wpływa na nasze zdrowie. Właśnie dlatego walka o czyste powietrze jest jednym z naszych priorytetów – mówi marszałek Przybylski.

Smolnicki: – Zgodnie z szacunkami na Dolnym Śląsku rocznie umiera przedwcześnie ok. 3 tys. osób, a we Wrocławiu – 900–1000. Podobnie jak przy koronawirusie są to często osoby starsze czy mające choroby współistniejące.

Długotrwałym efektem narażenia na zanieczyszczenie są choroby płuc, zwłaszcza tzw. POChP.

– Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest schorzeniem, którego nie da się wyleczyć. To oznacza, że uszkodzone struktury układu oddechowego i jego zaburzone funkcje mają trwały charakter. Aktualnie leczenie to przede wszystkim zatrzymanie postępu choroby i poprawa jakości życia pacjenta – mówi lekarz prof. Adam Antczak, ekspert kampanii Płuca Polski.

Niezwalczanie smogu może mieć też skutki gospodarcze.

– Miasta rywalizują ze sobą. Na przykład Kraków już wymienił piece i teraz chce przekonywać do tego aglomerację, a Gdańsk ma duże wiatry od morza i większego smogu tam nigdy nie było. Jeśli Wrocław zostanie w tyle, nie będzie przyciągać mieszkańców, dla których jakość życia jest ważna – mówi Nowotarski.

Walcząc ze smogiem, chronimy także klimat. Obok pyłów czy tlenków azotu samochody i piece emitują bowiem dwutlenek węgla, który dokłada się do szybszego ogrzewania Ziemi.

Na szczęście wśród mieszkańców świadomość problemu jest coraz większa. Zgodnie z badaniami opinii publicznej, które na początku tego roku przeprowadziło Centrum Praw Obywatelskich na zlecenie Dolnośląskiego Alarmu Smogowego, 74 proc. wrocławian uważa, że jakość powietrza w sezonie grzewczym jest zła, a 18 proc. uznaje ją za dobrą. 85 proc. respondentów uważa, że jakość powietrza we Wrocławiu może mieć w przyszłości negatywne skutki dla ich zdrowia. Przeciwnego zdania jest ok. 13 proc. ankietowanych.

Mieszkańcy określili też priorytetowe działania: chcą zdecydowanego rozwoju transportu publicznego (80 proc.), tworzenia nowych parków (71 proc.) oraz wymiany pieców (44 proc.).

Zanieczyszczenie powietrza. Co nas najbardziej truje?

Są różne substancje, które składają się na zanieczyszczenia powietrza wywoływane przez piece węglowe. Chyba najbardziej szkodliwy jest benzoapiren (BaP) – wielopierścieniowy węglowodór aromatyczny. Ta trucizna jest kumulowana w organizmie i ma właściwości rakotwórcze. Do organizmu przenika razem z pyłami: uszkadza płuca, nadnercza, wątrobę, układ odpornościowy i krwionośny, a także upośledza płodność.

W całym województwie nie ma ani jednej stacji pomiarowej, która pokazywałaby, że stan tej trucizny jest zgodny z europejską normą. Najgorzej dotknięta jest Nowa Ruda, gdzie w 2019 r. średniorocznie przekroczony był ośmiokrotnie. Ten tragiczny stan i tak oznacza poprawę w porównaniu z 2018 r., gdy 11 razy więcej, czy z rokiem 2017, gdy przekroczenie było 15-krotne.

Aż cztery razy więcej BaP niż przewiduje norma w 2019 r. było w Szczawnie-Zdroju, a to – po przeniesieniu stacji z Cieplic do innej dzielnicy Jeleniej Góry – jedyne dolnośląskie uzdrowisko, w którym istnieje stacja badania zanieczyszczeń. Podobną wartość zanotowano też w Wałbrzychu.

Inna szkodliwa dla człowieka substancja to pyły zawieszone (m.in. krople wody, piasek, pyłki roślin, cząsteczki węgla) o średnicy do 10 mikrometrów (pył PM10) lub do 2,5 mikrometra (pył PM2,5).

Przekroczenia dopuszczalnego poziomu dni ze zbyt dużym pyłem PM10 w roku były w ubiegłym roku w czterech miejscach: w Legnicy, Kłodzku, Lubaniu i Nowej Rudzie. W tym ostatnim mieście zbyt wysoki poziom pyłów utrzymywał się aż przez 78 dni w roku (dopuszczalna norma to 35 dni). To i tak postęp, bo w 2018 r. norma była przekroczona 107 dni.

Czyste zasady

Instytut Rozwoju Terytorialnego, wraz z dolnośląskim urzędem marszałkowskim, przygotował stronę czystezasady.pl, na której można znaleźć m.in. treść uchwał antysmogowych (wraz z dodatkowymi informacjami) i zasady dofinansowania do wymiany ogrzewania na bardziej ekologiczne. Poznasz tam też jakość powietrza, a także możesz sprawdzić, wypełniając test, czy spełniasz wymogi uchwały antysmogowej.




Źródło by [author_name]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *