Nie odpychać centrum | Niezależna


Jeśli chodzi o tzw. rewolucję w wykonaniu Strajku Kobiet, to wygląda na to, że jest już pozamiatane.

Ta kolejna, choć wzbogacona o barbarzyńskie zachowania, wersja KOD Mateusza Kijowskiego jest zadziwiającą kolejną próbą budowy jakiegoś ruchu, który miałby przywrócić postkomunistyczne środowiska do władzy. Zadziwiającą, bo przeprowadzoną tak, że stała się dla tej próby samozniszczeniem. Nie trzeba pisać długich analiz, by tego dowieść – wystarczy zerknąć do mediów postkomuny, by zobaczyć, jak wysilają się, aby jeszcze utrzymać jakąś energię protestu lub mało przekonująco dowodzić, że wulgarny język jest OK, a demolowania kościołów i zakłócania mszy nie było. Jest pozamiatane – ludzie mogą nie lubić PiS, ale zapewne większość z nich odrzuca u swych ewentualnych reprezentantów język jak z „Sowy i Przyjaciół”. Platforma Obywatelska przegrała wybory w 2015 roku i przegrywa wszystkie kolejne między innymi dlatego, że Polacy dowiedzieli się, iż są to ludzie, którzy zachowują się jak chamska hołota – to usłyszeli z publikacji kolejnych taśm. Teraz język polityków postkomuny znalazł się na banerach manifestacji organizowanych w ostatnich tygodniach z udziałem i poparciem polityków i stał się główną narracją ruchu anty-PiS. Dlatego – choć młodzież ma z tego zabawę, bo można „nawrzucać” jakimś politykom, a to zawsze dla „gimbazy” bywa atrakcyjne – to jednak dla jakiegokolwiek ruchu politycznego jest dyskwalifikujące. Warto jednak pamiętać te obrazki wulgarnymi tekstami i uczestniczących w nich polityków opozycji – jeśli ktoś nie wierzył, z jakim poziomem ludzi mamy do czynienia w Sejmie, to dziś jest już to dla wszystkich jasne.

Mimo autokompromitacji kolejnej próby uruchomienia ulicy przeciw PiS po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy antyaborcyjnej prawica zaliczyła poważne straty. Jeśli obóz Zjednoczonej Prawicy nie przeprowadzi zmian w ustawie tak, by możliwe było przerywanie ciąży z powodu wad letalnych, PiS trwale straci zdolność wygrywania wyborów tak, by rządzić samodzielnie. Być może zresztą środowiskom politycznym szarżującymi w tej sprawie o to właśnie chodzi – pogrobowcy ruchu Marka Jurka nienawidzą PiS. Wystarczy przyjrzeć się, co na przykład mówi były polityk Marian Piłka. Polacy nie chcą i nigdy nie chcieli całkowitego zakazu aborcji w wypadku ciężkiego uszkodzenia ciąży – takie stanowisko uznawali i uznają za skrajne. Pokazują to wszystkie sondaże i pokazała to masowość niedawnych protestów. Prawo i Sprawiedliwość mogło sięgać po ponad 40-procentowe poparcie miedzy innymi dlatego, że dawało nadzieję, iż radykalne rozwiązania proponowane przez margines polityczny na prawicy (poparcie dla Kai Godek w ostatnich wyborach czy klęska polityczna Marka Jurka dowodzi tego dobitnie) nie będą realizowane. Dziś niepodjęcie wyzwania, jakie stanowi dla obozu prawicy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, oznacza, że PiS zepchnięte zostanie na pozycję dawnego ZChN czy innych partyjek kojarzonych z fundamentalizmem katolickim. Taka partia może rządzić do końca kadencji, ale kolejnych wyborów nie wygra. I zapewne wielu gorliwcom „za życiem” o to także chodzi. Przy zaakceptowaniu sytuacji prawnej, jaka powstała po orzeczeniu TK, bez zaproponowania ustawy, która chroni dzieci z zespołem Downa, a jednocześnie chroni kobiety w przypadku nieodwracalnych, śmiertelnych wad rozwojowych ciąży, nie ma mowy o sięganiu do centrum, do wahających się wyborców. PiS przestaje być wiarygodne jako ugrupowanie, które może ich kiedykolwiek reprezentować. Nadzieja, że edukacja, przekaz medialny przekonają Polaków do radykalizmu, który dotąd zawsze odrzucali, jest – mówiąc delikatnie – płonna.

Odepchniętych od PiS wyborców – a będą odpychani propagandą opozycji i największych mediów także przez kreowanie fałszywych „postulatów programowych”, jak zakaz przerywania ciąży w wyniku przestępstwa albo z nieco innej bajki zakaz rozwodów – zagospodarują inni. Zapewne nie będzie to skompromitowana Platforma Obywatelska, ale ruch Hołowni albo coś, co dopiero się wyłoni. W Prawie i Sprawiedliwości jest więcej osób, które tak to oceniają. Krzykliwe, zabarwione szantażem emocjonalnym ataki na każdego, kto nie staje po stronie radykałów (doświadczył tego prezydent Andrzej Duda, gdy zaproponował swój projekt ustawy) powodują, że unikają oni publicznego wypowiadania się na ten temat. Ja jednak to napiszę – mam dość. PiS ma zmienić Polskę, wyprowadzić ją z postkomunizmu, wzmocnić suwerenność i obronić przed cywilizacyjną rewolucją światopoglądową. Do tego potrzebuje szerokiego społecznego poparcia. Ci, którzy to lekceważą, występują w istocie w obronie interesów postkomuny.

Nie mówiąc już o tym, że w perspektywie kilku lat – na rzecz liberalizacji prawa aborcyjnego.  

 



Source link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *