aborcja nigdy nie jest konieczna, aby uratować życie kobiety [ROZMOWA]


Powinniśmy wspierać organizacje zajmujące się kobietami, które mają komplikacje w ciąży i wymagają szczególnego wsparcia. Trzeba dawać kobietom alternatywy lepsze niż aborcja – mówi irlandzka działaczka pro-life Rebecca Roughneen w rozmowie z Michałem Jóźwiakiem.

Jak Kościół katolicki w Irlandii zmienił się w ostatnich latach?
W ostatnich latach Kościół w Irlandii odnotował gwałtowny spadek liczby uczęszczających na mszę w niektórych rejonach, szczególnie w Dublinie. Ponieważ szczególnie młodzi ludzie są mniej skłonni do praktykowania swojej wiary, w kościołach można spotkać przede wszystkich starszych ludzi. Widzieliśmy również duży spadek liczby tych, którzy decydują się na życie zakonne lub rozeznają powołanie do kapłaństwa. Chociaż to bardzo smutne widzieć mniejszą liczbę wiernych w kościołach, wiele dziedzin wiary jest bardzo żywych, z wieloma nowymi inicjatywami i organizacjami, z których wiele pochodzi od młodych katolików. Chcą w nowoczesny sposób dzielić się swoją wiarą.

>>> Bardzo uparcie podążamy irlandzką drogą

Kryzys wiary widać nie tylko w Kościołach, ale także w decyzjach światopoglądowych obywateli Irlandii. W 2018 r. było to referendum w sprawie aborcji. 66% osób chciało zliberalizować prawo. Co powinni zrobić katolicy w takiej sytuacji?
W Irlandii byliśmy załamani, kiedy 66% wyborców zagłosowało za legalizacją aborcji na żądanie. Jednak to nadal pozostawiło 33%, czyli 723 632 osoby, które głosowały przeciwko wprowadzeniu tego okrutnego prawa. Zatem na trzy osoby jedna uważała, że życie powinno być chronione. I chociaż ludzie pro-life byli zdruzgotani rezultatem – po tym, jak chroniliśmy prawo do życia przez tyle lat- to musimy nadal działać i być głosem nienarodzonych dzieci i ich matek. Uważam, że wiele osób, które zagłosowały za aborcją, zrobiło to, ponieważ dały się zwieść mediom i partiom politycznym, które domagały się legalizacji aborcji. Musimy nadal dawać świadectwo w naszym codziennym życiu, w naszych miejscach pracy, szkołach i kościołach. Zachęcałabym katolików pro-life do modlitwy o zaprzestanie aborcji, związanie się z organizacją pro-life, i aby nie bali się dzielić swoją opinią z innymi!

Fot. pixabay.com

Ale jak konkretnie bronić życia nienarodzonych w społeczeństwie, w którym aborcja jest legalna?
Musimy pracować i modlić się o zaprzestanie aborcji. Powinniśmy wspierać organizacje zajmujące się kobietami, które mają komplikacje w ciąży i wymagają szczególnego wsparcia. Trzeba dawać kobietom alternatywy lepsze niż aborcja. Chodzi o realną opiekę i wsparcie psychiczne oraz materialne. Musimy także nadal edukować i podnosić świadomość, że aborcja zabiera ludzkie życie i rani kobiety. Możemy to zrobić, biorąc udział w demonstracjach pro-life, wiecach, marszach dla życia i organizowaniu wydarzeń edukacyjnych. Powinniśmy głosować na polityków pro-life. A co najważniejsze, nie bać się mówić o naszych poglądach w rozmowach z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami w otwarty i pełen miłości sposób. Co roku w Irlandii organizujemy Marsz dla Życia. Tysiące osób uczestniczy, by demonstrować i dawać świadectwo o prawie do życia. Jest to zawsze wspaniałe, podnoszące na duchu doświadczenie.

>>> W Irlandii zostało już tylko jedno seminarium

Czy uważasz, że w niektórych sytuacjach należy zezwolić na aborcję?
Uważam, że „prawo wyboru” kończy się, gdy koliduje ono z prawem innej osoby do życia wolnego od krzywdy. Nie uważam, że jedna osoba powinna mieć prawo do zakończenia życia innej osoby na jakimkolwiek etapie życia. Nienarodzone dziecko zostało odczłowieczone przez nasze społeczeństwo i przez aborcję – dyskryminujemy je, ponieważ jest nieplanowane, niedoskonałe lub jego przyjście na świat byłoby dla nas niewygodne. Powinniśmy pracować nad wyeliminowaniem tego kryzysu, a nie nad wyeliminowaniem dziecka. Powinniśmy dawać lepsze odpowiedzi niż aborcja, która pozbawia życia małego, bezbronnego człowieka. Powinniśmy zapewnić wsparcie i środki rodzinom, u których u dziecka zdiagnozowano chorobę. To powinno być oczywiste, że każdy ma prawo do życia. Mamy przecież środki, żeby dzieciom i ich matkom zapewnić godność.

>>> Kryzys może być początkiem oczyszczenia

Dlaczego Irlandczycy zmienili swoje zdanie na temat aborcji w ostatnich latach?
Wiele irlandzkich mediów było skrajnie stronniczych na rzecz aborcji w ciągu ostatnich kilku lat. W 2012 r. śmierć Savity Halappannavar została wykorzystana przez media i działaczki proaborcyjne, aby przestraszyć naród – żeby ludzie uwierzyli, że aborcja jest potrzebna do ratowania życia kobiet. Wtedy ujawniono, że Savita niestety zmarła na sepsę, a nie dlatego, że nie mogła dokonać aborcji. Aborcja nigdy nie jest konieczna, aby uratować życie kobiety. Ona nie leczy, ona zabija. Podczas kampanii referendalnej media i większość naszych polityków przekonywała opinię publiczną, że głosowanie dotyczy po prostu „ograniczonej aborcji”, a głosowanie na „tak” oznacza „współczucie”. Jednak tylko w pierwszym roku legalnej aborcji w Irlandii (w 2019 roku) ujawniono ogromny wzrost liczby aborcji. Dokładnie 6 666 dzieci w Irlandii straciło tego roku życie z powodu aborcji. Widzieliśmy również przypadek, w którym jedno dziecko, które zostało błędnie zdiagnozowane ze stanem terminalnym, zostało poddane aborcji, a rodzice dowiedzieli się później, że jest ono całkowicie zdrowe. Widzieliśmy wielu głosujących na tak, którzy teraz żałowali swojego głosu i czuli, że zostali oszukani.

Rozmawiał Michał Jóźwiak.





Source link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *