Trzeci dzień protestów w związku z orzeczeniem TK ws. aborcji


fot. Aleksander Keplicz / Forum

W sobotę w Warszawie odbył się trzeci z kolei protest związany z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Po raz kolejny na miejscu był prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Nie ma zgody na to piekło, które PiS szykuje kobietom – podkreślał za pośrednictwem Facebooka.

Pierwszy z protestów wynikł spontanicznie jeszcze w czwartek parę godzin po tym, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności aborcji z powodu przesłanki embriopatologicznej. Kilkuset protestujących przeszło spod siedziby TK pod siedzibę PiS na ul. Nowogrodzkiej, a następnie udało się pod dom szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Protest zakończył się po godz. 2 w nocy.

W piątek wieczorem odbyła się kolejna demonstracja. Wówczas prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski umieścił w mediach społecznościowych wideo, z którego wynikało, że sam również jest wśród protestujących. Jak mówił, zgodnie z informacjami, które do niego docierały, podczas czwartkowej demonstracji stołeczni policjanci “nadużywali siły”, w związku z czym piątkowy protest był obserwowany przez specjalnych miejskich wysłanników.

Sobotni protest rozpoczął się o godz. 12 przy siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej, a zakończył po godz. 14 przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. “Nie ma zgody na to piekło, które PiS szykuje kobietom. Niestety ta władza zachowuje się w sposób niewiarygodnie cyniczny, w środku epidemii prowokuje nas do tego, by protestować” – mówił prezydent stolicy na nagraniu opublikowanym na Facebooku.

Podkreślił, że jest na proteście jako prezydent Warszawy, sprawdza, czy wszystko przebiega w bezpieczny sposób i apeluje do zgromadzonych, żeby zachowywać się zgodnie ze wszystkimi środkami ostrożności. Dodał, że podobnie jak w piątek na jego prośbę wydarzenia monitorują specjalni wysłannicy m.st Warszawy, obecnie są także ratownicy medyczni.

“Na szczęście zarówno wczoraj, jak i dziś jest bardzo spokojnie. Widziałem tłumy wkurzonych, zdeterminowanych ludzi” – mówił. “Ja rozumiem tę złość i solidaryzuję się ze wszystkimi Polkami” – podkreślił. Przyznał również, że w czasie demonstracji czasami pojawiały się niecenzuralne słowa, ale uzasadniał je “nieprawdopodobnym emocjami”.

W dniu wydania orzeczenia przez Trybunał na profilu miasta na Twitterze pojawiła się grafika z Warszawską Syrenką, którą przecina charakterystyczna błyskawica – symbol sprzeciwu przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. W opisie dodano, że “Warszawa jest kobietą”. Podobny wpis zamieścił też na swoim Facebooku Trzaskowski.

“Partyjni figuranci chcą zastąpić sumienie. Zaostrzyć prawo aborcyjne i skazać kobiety na niewyobrażalne cierpienie. A wszystko po to, żeby zasłonić nieudolność w walce z #koronawirus. I ci ludzie mają czelność pouczać nas, czym jest odpowiedzialność. Hańba” – napisał wówczas prezydent stolicy.

Kolejne demonstracje organizowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet zapowiadane są na poniedziałek i środę.

Protest w centrum Gdańska

Kilka tysięcy osób zgromadziło się w sobotę w centrum Gdańska, by
zaprotestować przeciwko czwartkowemu wyrokowi TK uznającemu aborcję z
powodów eugenicznych za niezgodną z ustawą zasadniczą.

Część
manifestujących zablokowała samochodami m.in. skrzyżowanie Hucisko. Tłum
ludzi przemieszcza się głównymi ulicami miasta, co powoduje duże
utrudnienia w ruchu. Centrum Gdańska jest w tej chwili całkowicie
zakorkowane.

Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty, na których widniały hasła
takie, jak: “Moje ciało, mój wybór”, “Edukacja zamiast represji”,
“Dość”, “Piekło kobiet”, “Jak ciastka musisz robić dzieci”, “Rząd
kradnie nasze prawa kawałek po kawałku”, “Wybór, nie zakaz”, “Myślę,
czuje, decyduję”, “Stop przemocy wobec kobiet”, “To nie twoja broszka”,
“Walczcie z wirusem a nie z kobietami”, “Edukacja zamiast represji”,
“Urodzę wam lewaka”.

Protestujący wykrzykują też obraźliwe, wulgarne hasła w kierunki
partii rządzącej. Aktualnie część osób przeniosła się już na Targ
Drzewny, gdzie znajdują się biura posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Policjanci puszczają z megafonów komunikat o zasłanianiu ust i nosa, nawołują do zachowania dystansu społecznego.

Około tysiąc osób demonstrowało w centrum Łodzi

Blisko tysiąc uczestników przyszło w sobotę na łódzką manifestację w
związku z protestem w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) o
zakazie aborcji eugenicznej – ocenili policjanci zabezpieczający
demonstrację.

W pasażu Schillera zgromadziły się w sobotę setki
demonstrantów. Potem przeszli ulicą Piotrkowską i innymi ulicami Łodzi.
“Szacujemy, że było to około tysiąca osób” – poinformował kom. Marcin
Fiedukowicz z komendy miejskiej policji.

“Funkcjonariusze legitymowali uczestników. Były też mandaty. Doszło
do przepychanki i naruszenia nietykalności policjanta, ale obyło się bez
zatrzymań” – podał Fiedukowicz.

Manifestacja organizacji feministycznych i lewicowych odbywała się
pod hasłem “Piekło kobiet”. Był to protest przeciwko wyrokowi TK o
zakazie aborcji eugenicznej.


Uczestnicy manifestacji nieśli transparenty i wypisane na kartonach
hasła: “Zachowajcie dystans od mojej macicy”, “Jak wam k…a nie wstyd”,
“Wara od mojego ciała”.

Trójmiasto: protesty przeciwko orzeczeniu TK ws. aborcji

W Gdańsku i w Gdyni trwają protesty przeciwko czwartkowemu wyrokowi
TK uznającemu aborcję z powodów eugenicznych za niezgodną z ustawą
zasadniczą. Interweniowała policja. Występują spore utrudnienia w ruchu.

W
sobotnie popołudnie na skwerze Kościuszki w Gdyni rozpoczęła się
manifestacja pod nazwą “Piekło kobiet”, w której – według szacunków
policji- uczestniczy kilkaset osób. Protestujący przeszli głównymi
ulicami miasta pod biuro poselskie posłów Prawa i Sprawiedliwości na ul.
Starowiejskiej.

Uczestnicy mają ze sobą czarne parasolki transparenty z hasłami:
“Siła jest kobietą”, „Polska chce być szczęśliwa”, “Ratujmy kobiety”,
“Macie krew na rękach”, “Gdyby ministranci zachodzili w ciążę, aborcja
byłaby sakramentem”. “Żądamy aborcji na życzenie”.

“Nasze ciało nasza sprawa”, “Mamy dość”, “Je… PiS” – można usłyszeć
wśród wznoszonych przez nich okrzyków. Odpalono też race. Do protestu
wciąż dołączają nowe osoby.

Policjanci puszczają z megafonów komunikat o zasłanianiu ust i nosa, nawołują do zachowania dystansu społecznego.

Od 18 trwa protest samochodowy pod hasłem: “Wyrok na kobiety”.
Uczestnicy mają przejechać w obu kierunkach z Gdyni przez Sopot do
Gdańska. Na ulicach tworzą się ogromne korki. Z daleka słychać odgłos
klaksonów.

Wcześniej kilka tysięcy osób zgromadziło się w centrum Gdańska, by
zaprotestować przeciwko czwartkowemu wyrokowi TK uznającemu aborcję z
powodów eugenicznych za niezgodną z ustawą zasadniczą.

Część manifestujących zablokowała samochodami m.in. skrzyżowanie
Hucisko. Tłum ludzi przemieszczał się głównymi ulicami miasta, co
spowodowało duże utrudnienia w ruchu. Protestujących można było spotkać
między innymi na Targu Drzewnym, gdzie znajdują się biura posłów PiS,
przy Placu Solidarności, na Długim Targu w okolicy Neptuna.

Według wiceprezydenta Gdańska Piotra Borawskiego, w manifestacji
uczestniczyło ok. 12 tys. osób. „Około 12 000 rozłoszczonych
gdańszczanek i gdańszczan wybrało się dziś przespacerować” – napisał na
swoim profilu w mediach społecznościowych.

Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty, na których widnieją hasła
takie, jak: “Moje ciało, mój wybór”, “Edukacja zamiast represji”,
“Dość”, “Piekło kobiet”, “Jak ciastka musisz robić dzieci”, “Rząd
kradnie nasze prawa kawałek po kawałku”, “Wybór, nie zakaz”, Jarek
niestety, twój rząd obalą kobiety”. “Myślę, czuje, decyduję”, “Stop
przemocy wobec kobiet”, “To nie twoja broszka”, “Walczcie z wirusem, a
nie z kobietami”, “Edukacja zamiast represji”, “Urodzę wam lewaka”,
“Obalimy rząd”, “Zajmijcie się pandemią”.

Protestujący wykrzykiwali też obraźliwe, wulgarne hasła w kierunki
partii rządzącej i funkcjonariuszy zabezpieczających zgromadzenie. W
czasie manifestacji doszło do incydentów, interweniowała policja.

“Ok. 16.30 zostało zatrzymanych 6 mężczyzn w związku z naruszeniem
nietykalności policjantów, znieważeniem i uszkodzeniem mienia. To
zarówno mieszkańcy Gdańska jak i osoby spoza Trójmiasta, najstarszy z
nich ma 26 lat. Jeden z nich miał przy sobie puszki ze sprayem i środki
pirotechniczne. Wobec dwóch najbardziej agresywnych osób, które
zaatakowały policjantów, funkcjonariusze użyli gazu służbowego” –
powiedział PAP asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej
Policji w Gdańsku. Jak dodał, mężczyźni jeszcze dziś mają zostać
zwolnieni.

Grupa osób, siedzi obecnie na jezdni pomiędzy gdańską komendą a
Urzędem Miasta przy ul. Nowe Ogrody, gdzie skandują m.in.: “Uwolnić
zatrzymanych”, “Było trzeba nas nie wk…”.

Kraków: kolejny protest na Rynku Głównym przeciwko wyrokowi TK

Wiele osób zebrało się w sobotę wieczorem na Rynku Głównym w Krakowie
w proteście przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie
przepisów dotyczących aborcji. Według policji zgromadzenie przebiegło
bez większych incydentów.

Manifestacja rozpoczęła się na Rynku
Głównym, potem demonstranci przeszli ulicami Grodzką i Franciszkańską.
Według nieoficjalnych danych w zgromadzeniu, określanym przez
organizatorów jako spacer, wzięło udział około 2,5 tysiąca
protestujących.

Podczas protestu skandowano „Rząd na bruk”, „Nie zamkniecie
wszystkich nas”, „Nie będę chciała, to nie urodzę”, „Solidarność naszą
bronią”. Padały też słowa niecenzuralne.

Podczas spotkania na Rynku jedna z protestujący mówiła, że jest
zawiedziona wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego i przyszła tam, aby
wyrazić swój protest i zdenerwowanie. „Ja w tym kraju nie do końca chcę
mieć dzieci, choć bym je chciała. Po pierwsze, bo jestem lesbijką, po
drugie nie chciałabym urodzić chorego dziecka (…). Urodziłam się tutaj,
mieszkam całe życie i chciałabym nadal tu mieszkać, ale jeśli mój rząd
nie respektuje moich praw, to jestem wkurzona i wyjadę, chyba że coś się
zmieni i mam nadzieję, że się zmieni” – powiedziała.

Starsza kobieta zaznaczyła, że przyszła na protest nie dla siebie,
ale dla swoich córek i syna. „Nigdy w życiu nie chciałabym, żeby moje
dzieci musiały stanąć przed wyborem, czy wyjechać z tego kraju, żeby
bezpiecznie usunąć ciążę, która będzie zagrażała mojej córce bądź mojej
synowej” – przekonywała.

Kolejna z przemawiających mówiła: „Dramatem to jest życie w państwie,
które cię nienawidzi, życie w państwie, które życzy ci tortur, lęku i
strachu”. „Nic nie wiecie o naszych dramatach, nic nie wiecie o naszych
marzeniach, nic nie wiecie o kraju, w którym chciałybyśmy żyć, nic nie
wiecie o kraju, w którym chciałybyśmy rodzić dzieci, nic nie wiecie o
nas” – krzyczała.

Protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie
przepisów dotyczących aborcji odbyły się w sobotę także w innych
miastach Małopolski, m.in. Tarnowie i Myślenicach.

Katowice: kolejny kilkutysięczny protest przeciwko wyrokowi TK w sprawie aborcji

Ok. 4 tysięcy osób zgromadziła w sobotę wieczorem według policji
demonstracja w Katowicach przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w
sprawie przepisów aborcyjnych. Demonstrujący zebrali się przed katedrą,
by po godzinie ruszyć w pochód ulicami miasta i znów wrócić pod
katedrę.

Dzień wcześniej podobna demonstracja przed katowicką
siedzibą PiS, potem przeniesiona przed katedrę, liczyła według policji
ok. 7 tys. osób. Podobnie jak w piątek, policja przez megafony
ostrzegała, że zgromadzenie jest bezprawne, wzywając też do zachowania
dystansu społecznego w kontekście bezpieczeństwa epidemicznego.
Zgromadzeni nie stosowali się do tych wezwań.

Przed godz. 18. przed Archikatedrą Chrystusa Króla w Katowicach
zebrały się setki głównie młodych oraz bardzo młodych ludzi; obecnych
było także kilkoro parlamentarzystów opozycji. Zebrani zaczęli okrążać
świątynię i kilkunastoosobową kontrmanifestację Młodzieży
Wszechpolskiej; skandowali przede wszystkim okrzyki wrogie partii
rządzącej i jej prezesowi.

W pewnej chwili doszło do przepychanek z policją, która miała
zatrzymać parę osób. Swoją relację zamieścił następnie na Twitterze
poseł Lewicy Maciej Kopiec: „Po informacji o zatrzymaniu, zglebowaniu,
podarciu ciuchów, zniszczeniu okularów wsadzeniu do suki, przewiezieniu
kilku kilometrów, wyrzucono mnie z radiowozu pod komendą wojewódzką
policji” – napisał poseł.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka śląskiej policji podinspektor
Aleksandra Nowara, ostatecznie w sobotę zatrzymana została jedna osoba –
w związku z bezpośrednim atakiem na policjanta. „Później poseł Maciej
Kopiec zaczął kopać w tarczę, potem odmówił podania danych osobowych;
dlatego policjanci chcieli go przewieźć do komendy, aby potwierdzić te
dane” – mówiła Nowara.

„Dopiero, gdy był w radiowozie, nie był w świetle fleszy, pokazał
dokumenty, zaproponowano mu możliwość skorzystania z pomocy medycznej –
odmówił – i zażalenia na wszystkie czynności. Gdy policjanci
potwierdzili w systemach jego dane, został natychmiast wypuszczony” –
dodała rzeczniczka śląskiej policji.

Sam Kopiec relacjonował po powrocie na demonstrację, że przed katedrą
zobaczył człowieka wyciąganego z grupy protestujących przez policję.
„Jako poseł mam prawo podejść do policji i zapytać, jaki jest powód
tego, że podejmuje czynności wobec obywateli, co zrobiłem: powiedziałem,
że jestem posłem” – zadeklarował parlamentarzysta Lewicy.

„Był obok mnie europoseł Łukasz Kohut. Pytaliśmy, dlaczego ci ludzie
są poddawani czynnościom, po czym zostałem odepchnięty, po czym
próbowałem się dostać do tego kotła, aby zrealizować interwencję
poselską. Nie byłem agresywny. Byłem zaniepokojony działaniami policji,
ponieważ ten protest dzisiaj jest pokojowy, a policja chroni nie
obywateli, a budynki, a obywatele są przez nią napadani na ulicy” –
ocenił Kopiec.

Zaznaczył, że nie wiedział, dlaczego policjanci podjęli czynności
wobec zatrzymywanego mężczyzny. „Grupa sześciu policjantów powaliła mnie
na ziemię, choć krzyczałem, że jestem posłem. Skuli mnie z tyłu,
wsadzili mnie do suki i powiedzieli, że jestem zatrzymany, choć nie
mieli prawa tego zrobić. Marszałkini Senatu Gabriela Morawska-Stanecka
przykładała do szyby swoją legitymację, pytała gdzie mnie wywożą, nie
powiedzieli” – mówił poseł.

„Zostałem wywieziony (…) na zamknięty parking komendy wojewódzkiej w
Katowicach i tam mnie z radiowozu wyrzucono, odmawiając wylegitymowania
się” – dodał. Pytany o to, że policjanci utrzymywali, że zabrali posła,
ponieważ nie chciał się wylegitymować, Kopiec ocenił, że to kłamstwo.
Zaznaczył, że po zatrzymaniu nie miał jak się wylegitymować, ponieważ
był skuty.

O przepychankach pisali także inni parlamentarzyści. „Trochę nas z
Łukasz Kohut policja poturbowała, ale już spokojnie. Idziemy na rynek” –
pisała na Twitterze posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa. Jej
wpis podawał dalej europarlamentarzysta Wiosny Łukasz Kohut.

Rosa nawiązała swoim wpisem do przemarszu demonstrantów przez miasto,
który udał się drogą przez rynek, ul. Warszawską, przed biurem
parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości, a następnie m.in. obok Kościoła
Mariackiego, ul. Francuską, Jagiellońską, Kościuszki i znów przed
katedrę.

W kierunku policjantów, którzy tworzyli szpaler przed schodami
katedry, a także wokół jej bocznych wejść, uczestnicy demonstracji
skandowali również: „Brońcie ludzi, nie Kościoła”, „Policjanci, macie
żony”, “Co powiecie waszym córkom”, “Policjanci, też kochacie”,
“Przeproście matki – zdejmijcie mundury” czy “Polska policja chroni
dyktatora”.

Przemawiający krzyczeli również: „Był ten wyrok nielegalny”,
“Decyduję, myślę, czuję”, “Rozdział państwa od Kościoła”, „To jest
piekło wszystkich kobiet”, “Prawo ludzkie, nie kościelne”. “Solidarni z
kobietami” – skandowano w sobotę wieczorem na katowickich ulicach. Na
czas przejścia demonstrantów ruch był blokowany. Kierowcy spokojnie
czekali, aż demonstracja ich ominie.


Policja wstępnie oszacowała liczebność sobotniej ponaddwugodzinnej
demonstracji w Katowicach na ok. 4 tys. osób. W sobotę setki osób
zgromadziła też w regionie inna manifestacja przeciwników zaostrzania
przepisów aborcyjnych, przeprowadzona w Sosnowcu.

We Wrocławiu kolejny protest przeciwko wyrokowi TK w sprawie aborcji

Kilka tysięcy osób zgromadziło się w sobotę
wieczorem na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu, aby wyrazić sprzeciw wobec
wyroku Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego prawo aborcyjne. Część
manifestujących przyszła z wieszakami, które zawieszono na bramie Pałacu
Arcybiskupiego.

Pierwsza wrocławska manifestacja odbyła się w
piątek przed Dworcem Głównym PKP. Stamtąd uczestnicy udali się w
kierunku Ostrowa Tumskiego, gdzie znajduje się siedziba wrocławskiej
kurii. W okolicy mostu Tumskiego drogę zablokował im jednak kordon
policji. Zgromadzeni zawrócili i udali się na plac Solidarności pod
siedzibę Prawa i Sprawiedliwości.

W sobotę demonstranci postanowili zebrać się bezpośrednio na placu
Katedralnym. „Nie odpuszczamy! Dziś w nocy idziemy na spacer z
wieszakami na Ostrów Tumski do prawdziwych sponsorów Piekła Kobiet!” –
zapowiadali organizatorzy protestu.

Manifestacja na Ostrowie Tumskim pod hasłem „Noc wieszaka”
zgromadziła kilka tysięcy osób. Uczestnicy zabrali ze sobą transparenty z
hasłami „Myślę, czuję, decyduję”, „Nie będę żywą trumną”, „To jest
wojna”. Skandowali m.in.: „Episkopacie, zostaw nasze gacie”, „Walczcie z
wirusem, nie z kobietami”, „Rewolucja jest kobietą”, „Nie dla piekła
kobiet”, „Nielegalny jest Trybunał”.

Część manifestujących przyniosła ze sobą wieszaki, które symbolizują
nielegalną aborcję i zawiesiła je na bramie przed Pałacem Arcybiskupim.
Uczestnicy zapalili też znicze przed wejściem do archikatedry.

Organizatorzy przez cały czas trwania zgromadzenia apelowali do
uczestników o niegromadzenie się w jednym miejscu i spacerowanie dookoła
Ostrowa Tumskiego przy zachowaniu dystansu.

Na miejscu była też policja, która poprzez megafony informowała
manifestujących o stanie epidemii i obowiązku zakrywania ust i nosa.

Agata Tomczyńska, Mateusz Babak, Rafał Grzyb, Sonia Otfinowska, Anna Machińska, Hubert Bekrycht

sno/ skr/

Źródło:PAP



Source link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *